n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

VISITORS

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

29 stycznia 2012

chleb, kłamstwa, drożyzna



TUSK = ACTA
wybrałeś!

R e g i o n
Złe zboże, droższy chleb
Zbiory zbóż są lepsze niż roku ubiegłym, ale to nie znaczy, że dobre. Brak bowiem ziarna wysokiej jakości, nadającego się na pieczywo czy makarony. Jeszcze w tym roku możemy -według oceny specjalistów – oczekiwać podwyżki cen mąki i chleba.
A miało być tak pięknie! Po zeszłorocznych powodziach, które wielu rolników pozbawiły plonów, spodziewano się roku z dobrymi plonami. Jeszcze na przełomie czerwca i lipca GUS prognozował, że tegoroczny zbiór zbóż może dać 27 mln ton, a nie mniej niż 25 mln. Polska Izba Zbożowo-Paszowa spodziewała się zbiorów nawet lepszych od tych prognoz – powyżej 27 mln ton. Nawet pesymiści i ostrożni analitycy w czerwcu obawiali się co najwyżej... skutków suszy. Susza w Polsce jednak z reguły się nie sprawdza. W czasie lipcowej niepogody o żniwach wszyscy mówili i pisali już raczej w kategoriach katastrofy. – Zboże wylega i porasta, w wielu regionach deszcze nie pozwalają wjechać kombajnem na pola i zebrać plon – przedstawiał sytuację minister rolnictwa Marek Sawicki.
- W czerwcu zboże było suche, ale zdrowe, zapowiadało się dobrze – mówił Władysław Kolejniak, rolnik z okolic Tarnowa. – Niestety, jedna burzowa noc wystarczyła, żeby wszystko się zmieniło. Deszcze zbiły pole, zniszczyły ziarno. Część w ogóle nie nadaje się do zbioru, reszta pójdzie na paszę, bo takiego zboża w skupie nie przyjmą. Ci, co mają gdzie wysuszyć, może jeszcze coś uratują. Ja za suszenie musiałbym płacić... jak za zboże. A nawet drożej...
Ostatecznie zbiory w skali Polski mają być o kilka procent niższe, niż w (kiepskich) latach ubiegłych. Jak podkreśla Henryk Dankowiakowski, dyrektor Małopolskiej Izby Rolniczej, ocena żniw to wciąż głównie prognozy, bo w wielu regionach jeszcze ich nie zakończono. - Dożynki nie kończą żniw, zbiór zboża wciąż trwa, szczególnie w tych okolicach, gdzie w lipcu i sierpniu spadły ulewne deszcze –mówi. – Deszcze w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nie były dla rolnictwa korzystne – nie miały wpływu na wzrost zbóż, spowodowały natomiast znaczne pogorszenie jakości ziarna. Jest, oczywiście, lepiej niż w ubiegłym roku, kiedy – z powodu powodzi, zalania pól itd. – część rolników nie zebrała nic. W tym roku nie powinno nam zabraknąć zboża paszowego, bo zdecydowana większość zbiorów pod względem jakości lokuje się właśnie w tej kategorii. Ziarno nie spełnia, niestety, parametrów jakości, jak jest wymagana dla mąki chlebowej. Jest bardzo prawdopodobne, że zboże i mąkę na chleb, a na pewno pszenicą twardą na makarony, znowu trzeba będzie importować. Co nie przyczyni się zapewne do spadku cen…

"Polski" „chleb powszedni” będzie prawdopodobnie w tym roku pochodził ze zbóż z Niemiec i Francji, gdzie pogoda była inna , niż w Polsce i w drugiej połowie lata nie było obfitych opadów. W naszym kraju natomiast rok oceniany jest co prawda nie w kategoriach zupełnego nieurodzaju i klęski, ale zbiorów niskiej jakości. - Problem dotyczy nie tylko surowca na pieczywo i makrony, ale także zboża siewnego – mówi dyrektor Dankowiakowski. – Robiono próby w wielu polskich gospodarstwach i okazuje się, że tegoroczne ziarno praktycznie nie nadaje się do siewu – kiełkuje ok. 30 proc. wysianego materiału, nie więcej. Nie można więc wykluczyć, że rolnicy będą musieli importować także ziarno siewne. 
Nie jest to co prawda sytuacja wyjątkowa – ziarno siewne i tak w pewnym stopniu importujemy, poszukując m.in. odmian najbardziej odpowiednich dla naszego klimatu. Ale trudno to też uznać za korzystną prognozę dla przyszłorocznych zbiorów – właśnie z tej przyczyny, że nie każde ziarno importowane nadaje się do wysiania w naszych warunkach. A własnego ziarna, nadającego się do siewu, po tegorocznych zbiorach mamy bardzo niewiele.
Ceny zboża i mąki na giełdach już rosną. I właśnie giełda – bardziej niż deszczowe i burzowe lato – jest przyczyną szybkiego wzrostu cen chleba i makaronów, którego możemy się spodziewać jeszcze w tym roku. – Ceny chleba coraz mniej zależą od plonów – podkreśla dyrektor MIR. – Wzrost cen energii i transportu ma większe znaczenie. Na dodatek w ostatnich latach zboże – podobnie jak inne surowce- stało się przedmiotem spekulacji na giełdzie. I to gra giełdowa ostatnio sprawia, że ceny zboża i mąki idą w górę.

Skomentuj artykuł Zobacz komentarze 

28 stycznia 2012

L i s t Polski do Ż * 1941

ADAM DOBOSZYŃSKI

LIST OTWARTY

do p. A. Slonimskiego*)

Szanowny Panie                                                 1.III.1941
Z »Wiadomosci Polskich« z dn. 2. bm. dowiedzieliśmy sie, jakiej Polski Pan nie chce. Naszkicował Pan również zgrubsza, jaki układ stosunków odpowiadałby Panu po wojnie. Słowa Pańskie maja dla nas duża wagę, bo nie od dziś uważamy Pana za sztandarowy intelekt przeciwnego nam obozu.
Pisze Pan»zwalczalem w Polsce wpływy komunistycz
ne«. A przecież nie kto inny jak Pan napisał »Czarna wiosne«? Dziś mieni sie Pan socjalista i demokrata.
O tak drobna ewolucje nie będziemy sie spierać, bo zawsze 
pozostał Pan w ramach tego samego sposobu myślenia, międzynarodowego, nieskala­nego żadnym nacjonalizmem, nawet żydowskim. Jest Pan niewątpliwie autorytetem swego obozu. Definicje Pana wyjaśniają autorytatywnie o co chodzi. Obowiązkiem naszym jest odpowiedzieć równie jasno, w granicach dyktowanych względami na naszych angielskich gospodarzy i na polskich denuncjatorów.
Wejdźmy od razu w sedno sprawy. Wierzy Pan, mam wrażenie szczerze, w nadejście chwili, kiedy ludzie staną sie od jednego zamachu znacznie lepsi niż sa obecnie i dzięki temu świat ulegnie — od jednego zamachu — zasadniczemu przeobrażeniu.
W każdej epoce byli ludzie, którzy wierzyli, że właśnie za dwa lub trzy lub piec lat świat ulegnie raptownej naprawie. Ma Pan wielu bardzo poprzedników w tym złudzeniu i będzie Pan miał wielu następców. Swojego czasu ta chwila raptownej naprawy świata miało być zajęcie przez bolszewików Warszawy. Obecnie chwila ta ma być moment zakończenia wojny.
My nie wierzymy w raptowna naprawę ludzi.
Nie wierzymy, by za dwa czy trzy lata, czy za piec, ludzie na świecie mieli być zasadniczo lepsi, niż są dziś. Część ludzi wojna zdemoralizuje, cześć uszlachetni. Per saldo niewiele się zmieni.
Wierzymy, że jest tylko jeden sposób na ulepszenie człowieka, a mianowicie powolne hartowanie go w ogniu wiary i moralności chrześcijańskiej.
Takim to wolnym procesem wzniosła się Europa na -wyżyny.
 
Niestety proces ten od paru wieków przebiega wstecz. Ludz­kość odwraca się od Chrystusa. Stad plyna straszne przeżycia Europy w XX wieku.

Wprawdzie katolicyzm ostatnio odradza się i potężnieje, lecz protestantyzm rozkłada się. Niemcy przeżywają katastrofę Chrystjanizmu. W rezultacie świat nie będzie w roku 1944 bardziej chrześcijański niż był w roku 1900. Gdyby mnie Pan zapewnił, że świat za sto lat będzie lepszy, to mógłbym wziac to twierdzenie na serio. Nie wierze natomiast, by przeciętny Europejczyk był lepszy za parę lat, to jest w chwili, gdy kształ­tować będziemy świat powojenny. A tylko z lepszych ludzi można ulepić lepszy świat.
Pisze Pan: »Wszystko wskazuje na to, że do starych kategorii już po tej wojnie nie wrócimy.« I pisze Pan dalej: »Zjednoczenie europejskie już się kształtuje, już jest przedmiotem rozważań najwybitniejszych umysłów epoki, już jest w zasięgu działań realnych polityków. Na czele demokracji amerykańskiej stoi dziś człowiek wielki. Współpraca demokracji amerykańskiej z demokracja angielska nie skończy się po zwycięskiej wojnie. Idziemy do olbrzymich i śmiałych przeobrażeń, zarówno poli­tycznych jak społecznych.«
Te same słowa mógł Pan napisać w roku 1917. Żadne z takich proroctw nie sprawdziło, się po poprzedniej wojnie. I po tej wojnie niewiele się z tego sprawdzi.
Jest to losem ludzi takich jak Pan, że nic z ich słów nigdy się nie sprawdza. Nie, proszę Pana, w jednym pokoleniu dwa razy ludzi na fałszywe przepo­wiednie nabrać się nie da. Nie uwierzymy poraz drugi w te utopie. I losu Polski nie ufundujemy na takim lotnym piasku.
Wierzymy, że po tak wielkim wstrząsie nastąpią wielkie zmiany. Ale zmiany te beda powierzchowne, zewnętrzne, zmiany w osobach, granicach i formach, natomiast istota procesów rządzących ludzkością zostanie bez zmiany.
Prawo rządzić będzie nadal tylko tam, gdzie będzie mieć za sobą sile wykonawcza i nadzorcza, t. zn. tam, gdzie społeczeństwo będzie na wysokim poziomie etycznym.
Jedne narody beda rozkwitały, inne beda upadały. Federacje, unie, Commonwealthy beda sie rozwijały tam, gdzie beda wyrazem naturalnych dążeń. Narzucone sztucznie załamią sie źalośnie, narobiwszy przedtem wiele szkody.
Pisze Pan, że po tej wojnie »przyjdzie zmierzch nacjonalizmów«. Zdaniem Pana»po tej wojnie wielkie demokracje beda silą najpotężniejsza. Siła ta nie może dopuście do nowego odrodzenia sie nacjonalizmów«. Zupełnie Pana nie rozumiem. Szanowny Panie, nacjonalizm to rzecz stara jak świat, stara jak Egipt czy Ateny, Sparta, Persja, Rzym. Nacjonalizm, to poprostu uczucie przywiązania do własnego narodu i wszystkie wynikające z tego uczucia konsekwencje.
 Jeśli to uczucie jest zbyt nieopanowane i 
zakłóca współżycie wielkiej rodziny ludów zwanej ludzkością, wtedy mówi sie o szowinizmie. Pan zwykł w takich razach mówić o nacjonalizmie zoologicznym. Proszę bardzo. Zwyrodnienia nacjonalizmu wolno tepic, powinno sie tepic. Ale mówić o tem, że nacjonalizmy kiedykolwiek na świecie zanikną, to naiwność.
To nie jest na poziomie, 
Szanowny Panie.
Chociaż by po tej wojnie miały zaniknąć wszystkie inne nacjonalizmy, dwa zostaną napewno: angielski i żydowski.
Gdy mnie ludzie pytają, co najwięcej podziwiam w Anglii, odpowiadam stale: nacjonalizm angielski. Uczmy sie od Anglików nacjonalizmu. Myśl, że Anglicy mogliby po tej wojnie przestać byc nacjonalistami, jest tak zabawna w swej utopijności, że — Pan wybaczy, Panie Antoni —śmiech mnie bierze. Goliłem sie niedawno w Londynie u fryzjera, Polaka, który mieszka tam już od dwudziestu kilku lat. Dałbym Panu jego adres, ale boje sie to uczynić, bo ten fryzjer to twardy Poznaniak i gotów byłby Pana zaciac. Otóż ten znawca spraw angielskich (lepszy od nas obu) tak mi oświadczył: »Panie, z Anglikami do tej pory trudno już było sie dogadać, ale jak te wojnę wygrają sami przeciw całemu światu, to już chyba bez kija trudno będzie do nich dostąpić.<< Tak bestia powiedział.
Boli Pana, że tu i ówdzie ktoś mówi o imperializmie polskim. A wie Pan, czem byłaby zbyt szeroko zakrojona europejska federacja? Nie taki sobie naturalny związek paru państw pokrewnych jak np. Czech, Polski, Slowaczyzny, Litwy — ale federacja w rodzaju Stanów Zjednoczonych Europy, złożonych z kilkunastu państw? Byłoby to, Szanowny Panie, poprostu poszerzone Imperium angielskie. Ten zlepek państw tyle tylko miałby karności, ile wymusiłyby na spólke R.A.F. i Royal Navy. Owszem, jest to koncepcja, która wielu ludziom może sie uśmiechać, ale nazywajmy ja po imieniu: Imperium brytyjskie, poszerzone na kontynent europejski. Czy Pan, Panie Antoni, widział kiedy na świecie wspanialszych nacjonalistów i imperialistów jak Churchill, Eden czy Beyin? Syn Ramsay'a MacDonald'a jest już Wysokim Komisarzem Kanady. Czy Pan na serio podtrzymuje swe twierdzenie, że po tej wojnie imperializm brytyjski zaniknie? I nacjonalizm brytyjski?
A może Pan przewiduje zanik syjonizmu? A może sie Panu zdaje, że w Rosji lub w tej drugiej wielkiej demokracji za Atlantykiem niema nacjonalizmu? I nie będzie po wojnie?
Sorry, Panie Antoni, ale nacjonalizmy zawsze były i beda. Jest nas wielu, którzy staramy sie i starać będziemy o jak najwyższa kulturę polskiego nacjonalizmu.
Dużo da 
nam pobyt w Anglii, która tak pięknie zmontowała nowoczesny naród, wytworzyła własny odcień religii, własny system elitarny pod postacią masonerii, własny ustrój gospodarczy, polityczny i wojskowy. Wielkość Anglii polega na tym, że stworzyła ustrój całkowicie narodowy.
Najbliższy jej sąsiad, Francja, spróbowała przejąć od Anglii 
jej instytucje narodowe, masonerie, parlamentaryzm o typie anglosaskim, kapitalizm. Te same instytucje, które zrobiły wielkość Anglii, zgubiły Francje.
 Bo każdy naród 
musi sam sobie posłać, chcąc się dobrze wyspać.
Toteż my nie przejmiemy od Anglików 
ani ich kapitalizmu, ani ich masonerii, ani ich typu parlamentaryzmu, ani ich sporów z Watykanem.
Stworzymy własny ustrój polityczny, jawny.

Mieliśmy nasz własny 
parlamentaryzmu w epoce Unii Lubelskiej (na sto lat przed pierwszym Liberum Veto) i rozrastaliśmy się wtedy w Commonwealth Rzeczypospolitej. Stać nas i teraz na wychowanie demokracji i nadanie jej własnych, polskich form. Stworzymy własny ustrój gospodarczy, nie zapożyczony ani u Adama Smitha ani u Marxa. Będziemy pilnie baczyli, by nasz katolicyzm, przy pełnej ortodoksyjności względem Rzymu, miał odcień polski, a nie np. francuski. Wywieziemy z Anglii kulturę ich wspaniałego nacjonalizmu i rozwiniemy ja w Polsce.
Zaluje, Panie Antoni, że Pan tego już na własne oczy nie zobaczy, bo wnioskuje z Pańskich słów, że Pan nie zechce do Polski wrócić. Pisze Pan: »Nie chcemy żadnego skazywania na wielkośc«Nie chcemy Polski z żelaza. Chcemy życ w zwyczajnym kraju. Nie na szańcu, nie na bastionie, nie na barbakanie, nie na przedmurzu, ale w zwyczajnym kraju. Nie chcemy ani misyj dziejowych ani przewodnictwa, nie chcemy ani mocarstwowości ani imperializmu. Chcemy życ w zwyczajnym kraju«.
To sie Panu nie uda, Panie Antoni. Polska nie może byc zwyczajnym krajem. Polska, w jej położeniu, może byc tylko krajem nadzwyczajnym, i takim będzie. Pisze Pan słusznie, że Polska będzie »państwem zależnym od koniunktury, od niepewnych sojuszów, zdanym na hazard wojen. Trzeba wielka mieć odwagę sumienia, by ten kraj wymęczony pchać na drogę krwi i żelaza, by  zmieniać te ziemie w obóz warowny.«
Niestety Bóg pchnął ten kraj na drogę krwi i żelaza i zmusił nas do stałego waro­wania na granicach. I nikt faktu tego nie zmieni gołosłownymi zapewnieniami, że bę­dziemy sobie żyli na ziemiach polskich po wieczne czasy spokojnie, pod osłona jakiejś federacji. 
My, Panie Antoni, wiemy, że Polska na zawsze zostanie warowna żelazem, nie po to by gnebic sąsiadów, lecz by życ własnym życiem narodowym, tak jak żyją demo­kracje anglosaskie. 
Przyjmujemy do wiadomości, że Panu życie w takich warunkach nie odpowiada i że Pan chce życ życiem zwyczajniejszym od naszego. Proponujemy wiec, by Pan został tam, gdzie demokracja już jest, a
nie wracał do nas, do kraju o masach w dużej części niedojrzałych, gdzie będziemy musieli dopiero żmudnie budo­wać demokracje od podstaw i pogłębiać kulturę naszego nacjonalizmu, w hazardzie wojen i trudach misjij dziejowych.


Słyszał Pan zapewne o istnieniu demokracji rzymskiej, która na czas potrzeby ustanawiała sobie dyktatora. Angielska demokracja czyni to samo i gdy przyjdzie potrzeba — emergency — stawia na czele narodu człowieka o tak dyktatorskim zacięciu jak Churchill. 
Także i Roosevelt ma w sobie więcej z Churchilla niż z Daladiera. Kraje anglosaskie beda mogły po wygranej wojnie pozwolić sobie znowu na Hooverów i Chamberlainów, a nawet na MacDonaldów. 
U nas stan potrzeby trwać będzie jeszcze bardzo długo, i z nim konieczność silnej władzy. 
Pierwszym obowiązkiem tej władzy będzie wychowanie u nas demokracji, o formach rodzimych, a nie zapo­życzonych od społeczeństw anglosaskich. Zadanie to bardzo piękne i pasjonujące, ale długie i żmudne, i żadnymi frazesami go nie przyspieszymy. Jeśli Pan chce demokracji w pełni i to zaraz po wojnie, i jeśli Pan nie lubi ludzi silnej ręki, to niech Pan do Polski nie wraca. Może dopiero Pański wnuk. Jako turysta.
  
Napisał Pan i o tej naszej tolerancji. Ze powinniśmy mówić Anglikom »o wieko­wej polskiej tolerancji«. Boje sie,że będzie to niedelikatnie wobec naszych gospodarzy, bo przecież w czasie, gdy u nas było eldorado tolerancji, oni skazywali na śmierć za katolicyzm i krzyżowali katolików w Irlandii na bramach stodół. I Żydów wygnali w XIII wieku, a po dziś dzień starają się ich wpuszczać do Anglii jak najmniej. 
Pozostaje do rozwiązania zagadka, dlaczego przy tych wątpliwych metodach Anglia wyrosła na pierwsza potęgę świata, a my przy naszej tolerancji utraciliśmy niepodległość i krwa­wimy sie co pokolenie. 

Może Pan to wyjaśni, Panie Antoni? Jeśliby to miało Panu pomóc przy rozwiązaniu tej zagadki, niech Pan przeczyta co napisał w r. 1885 Francuz Edouard Drumont w »La France Juive« str. 146: »Ponieważ Francja miała 800.000 Żydów, wygnała ich w XIV wieku, by istnieć. Ponieważ ich wygnała, stalą się największym narodem Europy. Ponieważ Polska przyjęła tych Żydów, zniknela z rzędu narodów, wydana na pastwę konspiracji i anarchii. Ponieważ Francja z kolei przyjęła spowrotem tych Żydów polskich, jest w staniu upadku.«
Co za prorocze słowa! Spełniły się w naszych oczach! Nie, Szanowny Panie,widzieliśmy tragedie Francji i nie dopuścimy, by to samo powtórzyło się w Polsce. 
Ale nie będziemy Żydów wyganiać, jak to zrobili swego czasu Francuzi i Anglicy. To nie byłoby w naszym stylu. Poprostu zorganizujemy, w porozumieniu z wielkimi demo­kracjami Zachodu, masowa emigracje Żydów z Polski. Będzie to akcja zorganizowana humanitarnie i według najświeższych metod naukowych. Istnieje już dziś zrozumienie dla tej sprawy i u poważnych czynników żydowskich i u części parlamentarzystów brytyjskich. Trzeba tylko akcji konsekwentnej i inteligentnie kierowanej.

Mamy nadzieje, Panie Antoni, że Pan nam w tej akcji dopomoże i że Pan odda swe cenne pióro na usługi wielkiej sprawy emigracji z Polski Pańskich rodaków. Wspól­nie pilnujmy, by ten nieuchronny proces odbył sie w atmosferze godnej naszych wiel­kich tradycji, na poziomie, na którym chcemy widzieć przyszła Polskę i przyszły świat.
Co do Pana, to spodziewam się, że znajdzie Pan bez trudu gdzieś na kuli ziem­skiej mniej hazardowne miasto, bez szańców i barbakanu, które Pan będzie mógł opiewać rymami mniej wymęczonymi, acz na równie wysokim poziomie.

Lacze szczere wyrazy 
 D.
*) Drukowany na lamach tygodnika »Jestem Polakiem« w Londynie, w marcu1941 r.
Za ogłoszenie tego listu gen. Sikorski kazał ukarać mnie dyscyplinarnie oraz zesłać na wyspę Bute.

NA FOT.
-CI CO POZOSTALI -

27 stycznia 2012

C o n r a d i a n a w prl, RPrl


The Jagiellonian University Joseph Conrad Research Centre


The Jagiellonian University, Cracow


        Zdzisław Najder:  Józef Teodor Konrad Korzeniowski ― Joseph Conrad

        Zdzisław Najder:  Konrad Korzeniowski wraca do Berdyczowa

        Grzegorz Zych:  Miejsca związane z Conradem w Krakowie (1869 - 1874, 1914)

        Marcin Piechota:  Chronologia życia i twórczości Josepha Conrada

Zdzisław Najder :

Józef Teodor Konrad Korzeniowski ― Joseph Conrad


1. Rodzina i wczesne lata

        Joseph Conrad urodził się, jako syn Apollona Korzeniowskiego i Ewy z domu Bobrowskiej, w Berdyczowie (dziś Berdychiv, Ukraina) 3 grudnia 1857 roku. Na chrzcie nadano mu imiona Józef Teodor (po dziadkach) Konrad (po bohaterze mickiewiczowskich „Dziadów”); używał tylko ostatniego imienia. Oboje rodzice pochodzili z ziemiańskich rodzin okolicznej szlachty (w Polsce nie było prawnej różnicy między warstwami szlacheckimi, takiej jak np. między francuskimi gentilhommerie i noblesse, albo niemieckimi Adel / Kleinadel i Bauernadel; oboje byli gorliwymi katolikami. Do czasu ostatecznego rozbioru Polski między Rosję, Austrię i Prusy w roku 1795, środkowa i zachodnia Ukraina stanowiła część wielonarodowej Rzeczypospolitej Polskiej. Większość szlachty stanowili etniczni Polacy; większość mieszkańców miasteczek i nielicznych miast ― Żydzi; większość wieśniaków ― Rusini (wg późniejszej terminologii ― Ukraińcy). Przodkowie Konrada po mieczu i kądzieli osiedlili się na tamtych ziemiach pod koniec XVII w.

        Dziad Konrada po mieczu, Teodor Korzeniowski, kapitan Wojsk Polskich w Powstaniu Listopadowym, utracił resztę odziedziczonego majątku w historycznych zawieruchach. Miał córkę Emilię, o której wiemy tylko, że była aresztowana w roku 1863, a następnym zesłana w głąb Rosji, i trzech synów. Robert zginął w Powstaniu Styczniowym, Hilary zmarł na zesłaniu na Syberię w roku 1878. Trzeci, Apollo, urodzony w roku 1820, miał talent do języków i słowa. Studiował na Uniwersytecie Petersburskim, a następnie po odmowie paszportu zagranicznego, utrzymywał się z niechętnego administrowania cudzych majątków, pisania satyrycznych i patriotycznych w wymowie komedii, które były surowo okrajane przez carską cenzurę (zdeklarowany „demokrata”, atakował w nich egoizm i materializm polskich warstw posiadających), oraz przekładami z angielskiego (Dickens, Shakespeare), francuskiego (Victor Hugo i Alfred de Vigne) i niemieckiego (Heine). Pisał również krążące w rękopiśmiennych odpisach wiersze patriotyczne i religijne, w których m.in. wyrażał życzliwość dla uciskanego chłopstwa ukraińskiego i wzywał Polaków do wytrwania w wierności w sprawie odbudowy niepodległej Polski. W wierszu „Synowi urodzonemu w 85 roku niewoli moskiewskiej piosenka na dzień chrztu św.” Apollo Korzeniowski pisał:

                                                       Dziecię ― synu, powiedz sobie:
                                                       Żeś bez ziemi, bez miłości,
                                                       Bez ojczyzny, bez ludzkości,
                                                       Póki Polska-Matka w grobie.


        W kwietniu 1861 Apollo przeniósł się z Żytomierza do Warszawy, oficjalnie aby zacząć wydawać kulturalny „Dwutygodnik”, a naprawdę ― by organizować konspiracyjne działania niepodległościowe. Ewa z synem przybyła do Warszawy jesienią 1861. W październiku 1861 utworzono z inicjatywy Korzeniowskiego tajny „Komitet Ruchu”, który stał się zalążkiem podziemnego Rządu Narodowego w roku 1863. W parę dni później Apollo został aresztowany i osadzony w warszawskiej Cytadeli.

        Ewa została również oskarżona o działalność wywrotową, ale nie była aresztowana. Konradek wraz z babką Bobrowską nosił żywność do uwięzionego i chorującego ojca. Napisał później: „W dziedzińcu tejże cytadeli ― charakterystycznie (dla) narodu naszego ― zaczynają się moje dziecięce wspomnienia”. Prowadzone przez specjalny trybunał wojskowy śledztwo trwało do kwietnia 1862. Wyrok, wydany w istocie przez namiestnika Królestwa Polskiego, rosyjskiego generała, poprzedził o dwa tygodnie formalne postępowanie sądu. Chociaż dowody przeciwko obojgu Ewie i Apollonowi były tylko poszlakowe, skazano ich na zsyłkę w głąb Rosji pod „surowy nadzór policji”. Namiestnik dopisał ręcznie: „Uważać, by się nigdzie nie zatrzymywali”. Zesłani zostali do znanej z niezdrowego klimatu Wołogdy.

        Ponieważ obydwoje rodzice Konrada chorowali, zezwolono im na początku 1863 roku przenieść się do Czernichowa, na północno-wschodniej Ukrainie. W kwietniu 1865 Ewa Korzeniowska zmarła tam na gruźlicę. Apollo, również ciężko chory, uzyskał w styczniu 1868 roku dzięki staraniom rodziny Bobrowskich zwolnienie i wyjechał z synem do Lwowa, wówczas ważnego ośrodka kultury polskiej w Cesarstwie Austro-Węgierskim. Następnie przenieśli się do Krakowa, dawnej stolicy Polski, gdzie Apollo zmarł w maju 1869 roku.

        Wuj Konrada, Tadeusz Bobrowski (którego młodszy brat Stefan był naczelnikiem cywilnym Warszawy w powstaniu 1863 roku), stał się dobroczyńcą i oficjalnym opiekunem osieroconego chłopca. Konrad był chorowity i nie uczęszczał regularnie do szkół. Pierwszych nauk udzielał mu ojciec (i francuska guwernantka); później korepetytorzy przygotowywali go do egzaminów w Krakowie i Lwowie. Jesienią 1874 został wysłany, przynajmniej częściowo ze względów zdrowotnych, do południowej Francji, w celu rozpoczęcia pracy jako marynarz.

2. Konrad Korzeniowski staje się Josephem Conradem

        Wydaje się, że Korzeniowski nie miał początkowo zamiaru opuszczenia na stałe ziem polskich. Jeszcze w roku 1883 zapewniał Stefana Buszczyńskiego, bliskiego przyjaciela ojca, że nie zapomniał o jego zaleceniu: „Pamiętaj, gdziekolwiek będziesz płynął, że przypłyniesz do Polski !”. Jednakże jako poddany rosyjski i syn skazańców mógł być w Rosji zmuszony do wieloletniej służby wojskowej, zaś jego drogo opłacane starania o zwolnienie z poddaństwa rosyjskiego poskutkowały dopiero w roku 1889. Był już wówczas (od 1878) marynarzem brytyjskim i od trzech lat posiadaczem zarówno dyplomu kapitańskiego, jak i brytyjskiego paszportu. Nigdy oficjalnie nie zmienił nazwiska, a pseudonim „Joseph Conrad” przyjął dopiero w roku 1895, kiedy ogłosił swoją pierwszą powieść, Szaleństwo Almayera, dedykowaną pamięci T[adeusza] B [obrowskiego].

        Z wujem utrzymywał stałą korespondencję; listy Conrada zostały zniszczone podczas rewolucji bolszewickiej, ale listy Bobrowskiego zachowały się i stanowią najważniejsze źródło wiadomości o wczesnych latach Conrada. Strony rodzinne odwiedził dwukrotnie, w 1889 i 1893. W 1894 wuj umarł i urwała się najsilniejsza więź osobista, łącząca Conrada z Polską.

        Przez pierwsze dwadzieścia lat pracy pisarskiej Conrad borykał się z długami: jego honoraria nie nadążały za jego wydatkami, choć dla oszczędności mieszkał na wsi w południowej Anglii. Dopiero w lecie 1914 mógł wraz z żoną i dwoma synami udać się na dłuższe wakacje do Polski. W Krakowie zastał ich wybuch I wojny światowej; spędzili w tym mieście a potem w górach, w Zakopanem, dwa miesiące. Conrad spotkał w tym czasie, kilkunastu pisarzy, artystów i intelektualistów polskich.

        Wspomnienia przyjaciół i krewnych świadczą o trwałym uczuciowym zaangażowaniu Conrada w sprawy bytu narodowego Polaków i tradycji kultury polskiej (np. w swoim wynajmowanym pod Canterbury domu urządzał koncerty muzyki Chopina). Na jego pogrzebie ― zmarł w Bishopsbourne pod Canterbury 3 VIII 1924 ― jedynym przedstawicielem kół oficjalnych był reprezentant premiera Rzeczpospolitej Polskiej.

3. Polskie zaplecze kulturowe Conrada

        Wiemy z listów Apollona Korzeniowskiego, a także innych źródeł, że młody Conrad był zapalonym czytelnikiem. Został z pewnością dobrze obznajomiony z najważniejszymi utworami literatury polskiej, poczynając od utworów wielkiego XVI-wiecznego poety Jana Kochanowskiego (którego wspomina w listach). Trzon jego lektur w ojczystym języku stanowiły zapewne poezje, dramaty i powieści pisarzy romantycznych (których epigonem był jego ojciec). „Polskość [...] wziąłem do dzieł swoich przez Mickiewicza i Słowackiego”, powiedział w roku 1914, wymieniając nazwiska dwu najznakomitszych twórców i autorytetów moralnych i politycznych polskiego romantyzmu.

        Literatura ta była przesiąknięta ideałami odpowiedzialności moralnej i narodowej. Jej częstymi i typowymi tematami były wierność i zdrada, honor i hańba, obowiązek i ucieczka. Problemy moralne jednostki były zazwyczaj ukazywane w kategoriach zobowiązań wobec wspólnoty; a zasady moralne, wytworzone pod przemożnym wpływem obowiązującego w warstwie szlacheckiej etosu rycerskiego, oparte były na założeniu, że każda jednostka, nawet wyjątkowa, jest zawsze członkiem wspólnoty. Poeta był typowym przykładem osobnika wyjątkowego, obciążonego specjalnymi obowiązkami względem narodu. Przejście „od alienacji do zaangażowania” rozpoznane jako częsty temat twórczości Conrada było stałym motywem polskiej literatury romantycznej (jak np. w Panu Tadeuszu i Dziadach Mickiewicza). Do popularnych gatunków literackich należała gawęda: opowieść osobowego narratora, który bywał zarazem jednym z bohaterów własnego utworu; łatwo zauważyć, że taka forma pojawia się często w opowiadaniach i powieściach Conrada.

        Poza ogólną obecnością istotnych składników polskiej tradycji kulturowej badacze rozpoznali w dziełach Conrada wiele motywów tematycznych, artystycznych, a nawet słownych przejętych z poszczególnych utworów literatury polskiej. Także język polski odcisnął swoje piętno na prozie Conrada. Nie tylko w postaci znajdowanych tu i ówdzie polonizmów (słów użytych w znaczeniu polskim raczej niż angielskim) oraz błędów w użyciu czasów. Wpływowi języka polskiego można łatwo przypisać częstą luźność składni Conrada, oraz retoryczny, potoczysty rytm jego frazy.

4. Polska tematyka w utworach Conrada

        W najobszerniejszej i najważniejszej wypowiedzi politycznej Conrada, szkicu Autokracja i wojna (1905) Polska jest wymieniona jako ofiara zaborczego imperializmu niemieckiego i rosyjskiego, która łączy te państwa wspólną winą.

        Tom Ze wspomnień (1912) zawiera obszerne i wzruszające fragmenty, w których autor opowiada o przeżyciach dzieciństwa i członkach najbliższej rodziny. Opowiadanie Książę Roman (1910, włączone do pośmiertnego tomu Opowieści zasłyszane) przedstawia dzieje księcia Romana S[anguszki], który „z przekonania” dołączył do wojsk powstania listopadowego przeciw Rosji w roku 1830 i wzięty do niewoli skazany został na ciężkie roboty w kopalniach syberyjskich. Czytamy tam o Polsce jako o „Tym kraju, który żąda, by kochać go bardziej, niż jakikolwiek kraj był kochany, żałobną miłością, jaką darzy się niezapomnianych zmarłych, i uczuciem płomiennym, niewygaszalnym, beznadziejnym, jakie tylko żywy, oddychający i ciepły ideał może w naszych piersiach wzniecić ― na dumę naszą, na umęczenie, na triumf nasz i zagładę”.

        W roku 1914, pod wpływem odnowionych kontaktów z rodakami, Conrad ułożył memorandum, zawierające jego plany działań na rzecz Polski i Wielkiej Brytanii. Szkic Jeszcze raz w Polsce (zamieszczony później w tomie O życiu i literaturze) opisuje wyprawę Conrada z rodziną do Polski w r. 1914 i jest wyrazem rozczarowania postawą władz brytyjskich uznającą sprawę polską jako wewnętrzny problem Rosji. Dwa lata później (1916) w specjalnej Nocie w sprawie polskiej (także ogłoszonej w O życiu i literaturze) złożonej w brytyjskim ministerstwie spraw zagranicznych, Conrad zaproponował odbudowę państwa polskiego pod protektoratem Wielkiej Brytanii i Francji. („Całkiem niemożliwe. Rosja nigdy nie podzieli się wpływami w Polsce z mocarstwami zachodnimi” ― brzmiał komentarz ministra lorda Greya).

        Odrodzenie niepodległej Polski (po 123 latach rozbiorów) Conrad powitał z radością, ulgą, ale także zawstydzeniem z powodu własnej niewiary w jego możliwość. Ogłosił szkic Zbrodnia rozbiorów (1919, także włączony do tomu O życiu i literaturze), który jest emocjonalnym apelem o zrozumienie i poparcie dla odbudowywanego państwa i przypomnieniem cierpień narodu polskiego. W roku 1920, kiedy wojska polskie walczyły o ocalenie kraju przed inwazją wojsk sowieckich, wysłał kablogram, popierający Polską Pożyczkę Rządową: „Dla Polaków poczucie obowiązku i niezniszczalna świadomość narodowa, zachowana w sercach broniona rękami bezpośrednich przodków w otwartych bojach z potęgą trzech mocarstw i w nieugiętym ponad stuletnim oporze przeciw miażdżącemu uciskowi ― stanowią dostateczną pobudkę do współpracy przy odbudowie niezależnej godności i użyteczności odrodzone Rzeczypospolitej”.

5. Recepcja Conrada w Polsce

        Niektórzy intelektualiści polscy oskarżali Conrada o niewierność wobec własnej ojczyzny, przejawioną w fakcie pisania po angielsku. Najważniejszym wyrazem takiego poglądu był artykuł Emigracja talentów, ogłoszony w roku 1899 przez wybitną, szanowaną powieściopisarkę Elizę Orzeszkową. Conrad bardzo się tym zarzutem przejął i dwa lata później, pisząc do krakowskiego bibliotekarza Józefa Korzeniowskiego (nie spokrewnionego z nim) oświadczył : „[...]ani narodowości, ani nazwiska naszego wspólnego nie zaparłem się [...] Jest jasno wiadomym, że Polakiem jestem i że Józef Konrad są dwa chrzestne imiona, z których drugie używam jako nazwisko, by mi mojego cudzoziemskie usta nie wykrzywiały ― czego znieść nie mogę. Nie zdaje mi się, bym krajowi był niewierny dlatego, że Anglikom dowiodłem, że szlachcic z Ukrainy może być tak dobrym marynarzem jak i oni i mieć coś do powiedzenia im w ich własnym języku. Uznanie, takie, jakie sobie zdobyłem, właśnie z tego punktu widzenia oceniam i cichym hołdem składam, gdzie należy".

        Zaczynał już w tym czasie być znany w Polsce. Pierwsze w ogóle tłumaczenie jego utworów (powieści Wyrzutek) ukazało się w warszawskim czasopiśmie w roku 1897, a po nim nastąpiły inne przekłady . W roku 1914 udzielił pierwszego w życiu wywiadu ― polskiemu dziennikarzowi Marianowi Dąbrowskiemu (nb. mężowi Marii Dąbrowskiej, później jednej z najwybitniejszych pisarek polskich XX wieku i autorki tomu szkiców o Conradzie). Wyznał wówczas, że „Pana Tadeusza ojciec czytał mi głośno i mnie czytać kazał głośno. Nie raz nie dwa. Wolałem Konrada Wallenroda, Grażynę . Później wolałem Słowackiego. " [...] Il est l’âme de toute la Pologne, lui [Jest duszą całej Polski doprawdy] .

        Po roku 1920 kontakty Conrada z pisarzami i czytelnikami polskimi stały się bliższe. Korespondował z kilkoma literatami i swoimi tłumaczami, a w roku 1921 sam przełożył na angielski komedię Brunona Winawera Księga Hioba. Stefan Żeromski, najznakomitszy ówczesny pisarz polski, autorytet moralny polskiej inteligencji, napisał entuzjastyczny wstęp do zbiorowego wydania pism Conrada, określając go jako „Autora-Rodaka”. Conrad zareagował na to listem, w którym napisał „wyznaję, że nie mam wyrazów, by opisać Panu maje głębokie wzruszenie przed tym zaszczytnym świadectwem od Ojczyzny przemawiającej głosem Kochanego Pana ― największego Mistrza Jej literatury!”

        W latach dwudziestych i trzydziestych Conrad wywierał znaczny wpływ na literaturę polską, był pisarzem czytanymi i dyskutowanym zarówno przez kręgi intelektualne, jak i szeroką publiczność, wśród której szczególną popularność zdobyły jego książki o tematyce morskiej. Szczyt swojego znaczenia osiągnął w najczarniejszym okresie nowoczesnej historii Polski, podczas II wojny światowej, w kraju ponownie napadniętym przez niemieckich i sowieckich sąsiadów. Szczególnie Conrad jako autor Lorda Jima stał się wówczas jednym z głównych autorytetów moralnych dla młodych członków polskiego podziemia, żołnierzy Armii Krajowej i walki cywilnej.

        Pierwsze w ogóle pełne wydanie dzieł Conrada (27 tomów) ukazało się właśnie w Polsce w latach 1972 - 74; dodatkowy tom, mieszczący pisma skonfiskowane przez komunistyczną cenzurę, został wydany w Londynie nakładem emigracyjnego wydawnictwa Polonia.

6. Pamiątki po Conradzie w Polsce i na Ukrainie

        Szpitalik, w którym Conrad urodził się w Berdyczowie, nie istnieje. W najbliższej przyszłości planuje się symboliczne otwarcie małego muzeum Josepha Conrada w jednym z budynków wspaniałego klasztoru Karmelitów; ksiądz z tegoż klasztoru udzielił Conradowi chrztu.

        Tablica pamiątkowa została umieszczona na domu przy ulicy Nowy Świat w Centrum Warszawy, obok budynku, w którym Korzeniowscy wynajmowali mieszkanie w roku 1861. Zachowała się cela w X Pawilonie warszawskiej Cytadeli, gdzie był więziony Apollo Korzeniowski. Zachował się również budynek, w którym mieszkał Korzeniowski z ojcem w Krakowie przy ul. Poselskiej oraz budynki, gdzie mieszkał jako uczeń we Lwowie i Krakowie ( przy ul. Floriańskiej i Szpitalnej).

        Dwa tomy rękopisów ojca Conrada, z których większość pozostaje niedrukowana, są przechowywane w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Kilkanaście ważnych listów i dokumentów dotyczących samego Conrada znajduje się w krakowskiej Bibliotece PAN przy ul. Sławkowskiej. Biblioteka Narodowa w Warszawie (Plac Krasińskich) posiada listy Tadeusza Bobrowskiego do Conrada i pewną liczbę polskich listów pisarza. Poza Polską najważniejsze zbiory rękopisów i fotografii Conrada związanych z jego polskim zapleczem znajdują się w Beinecke Library, Yale University (New Haven, Connecticut), Perkins Library, Duke University (Durham, N.C.) oraz w Bibliotece Polskiej w Londynie (POSK).

Podstawowa bibliografia w języku polskim:

Polskie zaplecze Josepha Conrada-Korzeniowskiego. Dokumenty rodzinne, listy, wspomnienia., red. Zdzisław Najder i Joanna Skolik, T. I - II, Lublin 2006.

Zdzisław Najder, Życie Conrada-Korzeniowskiego, T. I - II, wyd. 3, Lublin 2006.





Zdzisław Najder      (Tygodnik Powszechny, 25 I 2009)

Konrad Korzeniowski wraca do Berdyczowa

        3 grudnia 2008 roku podziemną część wspaniałego kościoła Karmelitów w Berdyczowie wypełnił tłum. Byli goście z Warszawy, Żytomierza i Kijowa, przedstawiciele ukraińskich władz centralnych i lokalnych, dwaj historycy literatury z Wielkiej Brytanii, liczni Berdyczowianie i oczywiście zakonnicy z klasztoru. W 151 rocznicę urodzin Konrada Korzeniowskiego otwieraliśmy zaczątek muzeum, poświęconego wielkiemu pisarzowi angielskiemu Josephowi Conradowi i jego polskiej rodzinie. Tymczasowa wystawa mieści się w tzw. "kościele dolnym" (górny jest jeszcze remontowany). Ale po dwunastu latach starań udało się odzyskać w użytkowanie klasztoru zrujnowaną część korpusu przybramnego i mamy nadzieję, że do końca roku zostanie on -- przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego -- doprowadzony do stanu, umożliwiającego otwarcie wystawy stałej.

        Miałem zaszczyt być głównym celebransem uroczystości. Zwierzyłem się ze wzruszenia. Byłem w Berdyczowie po raz pierwszy w czerwcu 1969 roku. Nielegalnie, bo zezwalającą na podróżowanie delegację -- w ramach wymiany między Związkiem Literatów Polskich a Sojuszem Pisatielej ZSRR i w celu poszukiwań w archiwach ukraińskich dokumentów, dotyczących rodziny Conrada -- miałem tylko do Lwowa i Kijowa. Z poszukiwań niewiele wyszło, bo wszystkie archiwa podlegały radzieckiemu MSW; dla obejrzenia dokumentu potrzebna była z góry zgłoszona sygnatura, ale katalogi były przeważnie niedostępne. Ujawnienie, że coś się o zawartości zborów wiedziało, budziło podejrzliwość. We Lwowie udało mi się dotrzeć do katalogów uniwersytetu i zbiorów Ossolińskich, ale już do archiwów państwowych -- nie; Kijów okazał się pilnie strzeżony.. Eskapadę do Berdyczowa zawdzięczałem zbiegowi okoliczności. Mój szef w redakcji "Twórczości", Jarosław Iwaszkiewicz, akurat w tym czasie dostał pozwolenie na odwiedziny -- po raz pierwszy od półwiecza -- rodzinnego Kalnika. Jechał rzężącą pobiedą; zabrał mnie po drodze i zostawił na kilka godzin w Berdyczowie. Miejscu, gdzie się Konrad Korzeniowski urodził.

        Wyniosłe mury klasztoru na wysokim brzegu Hnyłopiatu widać było z daleka. Zespół budynków był w stanie pół-ruiny; kościół nie miał sklepienia; ściany stały popodpierane drewnianymi rusztowaniami. Podobno mieli coś remontować. Później dowiedziałem się, że klasztor, odebrany zakonowi w 1927, został rozgrabiony i spalony w 1941, tuż przed wejściem wojsk niemieckich.

        Karmelici wrócili, nie bez dramatycznych trudności, w 1992 i od tej pory powolnie odbudowują kościół. Budynki klasztorne zajmuje szkoła rzemiosł artystycznych. Blisko czterdzieści lat po pierwszej wizycie -- która nie dawała prawa do żadnych nadziei -- słuchałem uroczystych przemówień wiceministra spraw zagranicznych niepodległej Rzeczypospolitej Andrzeja Kremera i buchającego energią burmistrza Berdyczowa Wasyla Mazura. Kiedy przecinałem wstęgę otwierając wystawę, miałem świadomość ogromu przemian. Konrad Korzeniowski mógł -- po półtorej wieku -- wrócić na miejsce urodzenia.

        Joseph Conrad jest dzisiaj w Polsce czytany mniej, niż pięćdziesiąt parę lat temu, kiedy jego książek nie można było wydawać. Mnie samego przyciągnął nie urokiem swojej prozy, ale legendą wpływu na pokolenie moich nieco starszych kolegów, żołnierzy Armii Krajowej. O jego istnieniu dowiedziałem się ze znakomitego (potwierdziły to wrażenie późniejsze lektury) szkicu Marii Dąbrowskiej "Conradowskie pojęcie wierności" (1946, napisany w listopadzie 1945). Jest to rzeczowa analiza etycznej siatki pojęciowej, stosowanej przez Conrada, a równocześnie obrona spuścizny moralnej polskiego podziemia lat 1939-45. To skłoniło mnie do pierwszych lektur; kiedy czytałem Lorda Jima, już wiedziałem, co ta powieść mogła znaczyć dla ludzi, których podziwiałem. Kilka lat później zaprzyjaźniłem się, z jednym z nich: Janem Józefem Szczepańskim, poznanym w redakcji Tygodnika Powszechnego w 1950 roku.

        We współczesnej literaturze światowej Conrad pozostaje postacią pierwszoplanową zarówno jako pionier technik narracyjnych, nakierowanych na skłanianie czytelnika, by stawał się czynnym współtwórcą poznawanego utworu, jak i jako pisarz, podejmujący trwale żywą problematykę, od zderzania się kultur i odpowiedzialności za ludzką wspólnotę do prowokacji politycznej i roli "służb specjalnych". Jądro ciemności, Tajnego agenta i W oczach Zachodu można we Francji czy krajach języka hiszpańskiego kupić w dworcowym kiosku, a Lord Jim wszedł do kategorii mitów naszej cywilizacji. U nas sięgamy na półkę w księgarni po Orhana Pamuka czy W.G.Sebalda i odkrywamy ślady Conrada. Jego dzisiejsza mała popularność w Polsce jest odpływem po potężnych przypływach w latach II Rzeczypospolitej i PRLu. Przed wojną zyskał sławę jako pisarz morski; dziś literatura marynistyczna przyciąga tylko niszowego czytelnika. Opinia głosiciela niezłomności i "paru prostych prawd", tak ponętna w dobie oporu przeciw totalitaryzmowi, w naszych czasach może odstraszać. Nie tylko tych, którzy ulegają urokom bełkotu tzw. postmodernizmu, ale i tych, którzy formułę "paru prostych wyobrażeń, a wśród nich Wierności" traktują jako gładkie pocieszenie. Ale głęboka twardość Conradowskich propozycji etycznych nie jest pocieszeniem, tak samo, jak nie ma pocieszać Herbertowskie "Przesłanie pana Cogito", też nawiązujące do tradycji etosu rycerskiego. Obaj przypominają o wyborze i jego skutkach, nie obiecują żadnej nagrody.

        Ale Rzeczpospolita Polska, wspierająca europejskie w zamierzeniu muzeum Josepha Conrada na Ukrainie, na szczęście nie kieruje się względami na literackie mody. Wystarczy odwołać się do spuścizny polityczno-ideowej Korzeniowskich. Bo wielki pisarz języka angielskiego wyszedł z matecznika Polski politycznej.

        Jego ojciec, Apollo Korzeniowski (1820-1869, prawy demokrata, ale zawsze pamiętający o swoim herbie Nałęcz), urodzony na Podolu, kształcony m.in. w Żytomierzu -- gdzie uzyskał świadectwo dojrzałości - należał do najwybitniejszych w owym czasie działaczy politycznych na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej. W 1861 przeniósł się do Warszawy i stał jednym z głównych przywódców "Czerwonych". Nie jest to dzisiaj kolor modny, ale powiedzieć trzeba dobitnie, że to właśnie "Czerwoni" jednoznacznie związali hasło odbudowy państwa z postulatami jego zasadniczej reformy społecznej, przede wszystkim wyzwolenia chłopów pańszczyźnianych, i byli zwolennikami równości etnicznej. Podczas Powstania Styczniowego świadectwem tej postawy stała się Złota Hramota, manifest głoszący równość społeczną i wolność narodową na Rusi, dzisiejszej Ukrainie. Apollo Korzeniowski wzywał do braterskiego współdziałania i deklarował, że dążący do niepodległości Polacy pragną zbiorowego wyzwolenia, "wyjarzmienia się bez żadnej wstecznej myśli robienia niewolników nowych pomiędzy sobą".

        W październiku 1861 założył Komitet Ruchu, zalążek przyszłego Rządu Narodowego "Tajemnego Państwa Polskiego". Wkrótce potem został aresztowany i osadzony w warszawskiej Cytadeli. To, że po trzydziestu dziewięciu latach (IV-XII 1900) sąsiednią celę w tym samym X Pawilonie Cytadeli zajął Józef Piłsudski, jest symboliczne ale nie przypadkowe. Podobnie jest z faktem, że Lord Jim był ostatnią książką, którą Marszałek przed śmiercią czytał (miał pod ręką także inne tomy Conrada).

        Jeden z wujów Konrada Korzeniowskiego, Stefan Bobrowski, przyjaciel i bliski współpracownik Apollona, należał do czołowych przywódców powstania 1863 roku i był Naczelnikiem Wojennym Warszawy. To o nim napisał później Józef Piłsudski, że był wśród kierujących Powstaniem jednym z najmłodszych a zarazem najwybitniejszym, jedynym kandydatem na tę "wielkość", którą Piłsudski znalazł ostatecznie w pieczątce Rządu Narodowego. Idea takiego rządu -- najwyższej władzy narodu, nie posiadającego państwa -- jest najcenniejszym wytworem polskiej wyobraźni politycznej. Zaowocowała wspaniale i tragicznie Polskim Państwem Podziemnym 1939-1945, dziś stanowczo za mało znanym.

        Rodzice Konrada zostali -- mimo wątłości dowodów winy (Apollo okazał się świetnym konspiratorem) skazani na zesłanie w głąb Rosji. Z oddala śledzili ze zgrozą losy powstania. Oboje chorowali na gruźlicę. Ewa Korzeniowska zmarła w 1865; na miejscu jej grobu w Czernihowie jest dziś targowisko. Apollo, zwolniony w 1868, wyjechał do Lwowa, potem do Krakowa, gdzie zmarł 23 maja 1869. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją patriotyczną. Leży na Cmentarzu Rakowickim; na grobie czytamy: "Mężowi, który kochał ojczyznę, pracował dla niej i umarł dla niej -- Rodacy."

        Pięć lat później jego syn, poddany rosyjski i, jako syn zesłańców, obowiązany do wieloletniej służby wojskowej, wyjechał do Francji i został marynarzem. W 1878, nie mogąc uzyskać przedłużenia rosyjskiego paszportu, przeniósł się do marynarki brytyjskiej. A potem przedziwną koleją losu został pisarzem w swoim czwartym (po polskim, francuskim i niemieckim) języku ...

        O tym, że Konrad Korzeniowski nigdy z horyzontu pamięci nie stracił środkowej i wschodniej Europy, świadczą nie tylko liczne listy do rodziny i przyjaciół. W ciągu całego życia na jego myśli i wspomnienia głęboki cień rzucała Rosja; był to ten sam "cień obcych duchów", o którym pisał Apollo Korzeniowski w "Piosence na dzień chrztu świętego" syna, datowanej w Berdyczowie 5 grudnia 1857. Conrad przyglądał się historycznej roli Rosji i zastanawiał nad przyszłością. Analizie miejsca Rosji w Europie poświęcił swój najważniejszy szkic polityczny, "Autokracja i wojna" (1905). Szedł w swoich rozważaniach śladami Piotra Czaadajewa, Astolphe'a de Custine'a i Aleksandra Hercena. Podobnie jak oni jest zdania, że Rosja wyłamała się z europejskiego nurtu cywilizacyjnego. Rosja carska jest dla Conrada państwem-potworem, miażdżącym własnych poddanych i uniemożliwiającym rozwój społeczeństwa. Nieszczęsny kraj, który niszczy wolność własną i dławi możliwość swobodnego rozwoju zniewolonych narodów. "Autokracja i wojna" zawiera wnikliwy opis ówczesnego układu sił międzynarodowych i przepowiada zarówno kolejną, katastrofalną rewolucję w Rosji jak i wielką wojnę światową. Po Rewolucji Październikowej Conrad nie miał żadnych złudzeń co do zamiarów i metod komunistów; także i pod tym względem był w Anglii dość osamotniony.

        Z przejęciem śledził losy Polski. Przez wiele lat nie ośmielał się nawet w marzeniach podejmować ojcowskiej wizji wskrzeszenia ojczyzny jako niepodległego państwa. Jego nadzieje odżyły dopiero w roku 1914. Nie łatwo mu jednak było podtrzymywać te marzenia w Wielkiej Brytanii -- państwie, które jedyne spośród wszystkich zwycięskich w I wojnie światowej potęg było niechętne odbudowie niepodległej Polski. Nadzieje Conrada były od początku związane z osobą i programem Józefa Piłsudskiego. Z charyzmatyczną postacią wielkiego przywódcy narodu, który Polaków chciał wyprowadzić na niepodległość a równocześnie szanował wolę i prawo do niepodległości Ukraińców i innych sąsiadów wskrzeszanego państwa. W latach 1918-21 Piłsudski-federalista wyprzedzał swój czas. Dopiero dzisiaj możemy na naszym horyzoncie zobaczyć możliwość urzeczywistnienia jego programu -- w ramach europejskiej rodziny państw i narodów.

        "Autokracja i wojna" nosiła pierwotnie tytuł "The Concord of Europe", porozumienie europejskie. Jestem przekonany, że Conrad zmienił tytuł, uświadamiając sobie, że owo "porozumienie", które uważał za jedyny cel, do którego warto dążyć, jest jeszcze odległe. Na razie widział, że stosunki między państwami naszego kontynentu są podporządkowane z jednej strony "interesom materialnym", z drugiej -- imperialnym ambicjom mocarstw, przede wszystkim dynamicznych i sprawnych Prus. Nie ma dziś Europy, pisał, "jest tylko uzbrojony, handlujący kontynent, na którym współzawodnictwo gospodarcze zmienia się powoli w walkę na śmierć i życie i gdzie otwarcie głosi się ogólnoświatowe ambicje." Był jednak przekonany, że ten stan rzeczy musi ulec zmianie.

         Podobnie, jak jego ojciec, był w sprawach politycznych moralistą. Inna, nowa Europa będzie musiała zostać "zbudowana na fundamentach mniej kruchych, niż interesy materialne." Na tych pewniejszych podstawach -- na fundamencie poszanowania suwerenności narodów i praw obywatelskich jednostek -- zbudowane zostanie "porozumienie europejskie".

         Podczas uroczystości berdyczowskiej zabrakło oficjalnego przedstawiciela Wielkiej Brytanii. To też swego rodzaju tradycja: na skromnym pogrzebie Conrada w sierpniu 1924 roku było trzydzieści kilka osób; jedynym reprezentantem władz państwowych był delegat premiera Rzeczypospolitej, Edward Raczyński -- jedna z piękniejszych postaci polskiego życia politycznego w XX wieku. Poznałem go w 1957, kiedy na fali popaździernikowej udało mi się pojechać do Londynu w poszukiwaniu materiałów do biografii Conrada. Zawarta wówczas serdeczna znajomość zaowocowała dwadzieścia lat później: to od Pana Edwarda otrzymałem pierwszy powielacz dla Polskiego Porozumienia Niepodległościowego, przemycony potem do Warszawy ...

        Minęło jeszcze trzydzieści lat. I tak się pięknie stało, że przecinając wstęgę w klasztornych podziemiach mogłem z pełnym przekonaniem powiedzieć: tworząc w Berdyczowie międzynarodową placówkę kulturową -- spełniamy testament ideowy Apollona Korzeniowskiego i jego syna Konrada. A dzieje się tak dzięki temu, że wolna Polska realizuje program ich następcy, Józefa Piłsudskiego.





Grzegorz Zych

Miejsca związane z Conradem w Krakowie
(1869 - 1874, 1914)

•  Kraków, ul. Poselska 12 ― w tym miejscu (wówczas przy Poselskiej 6) młody Józef Konrad Korzeniowski mieszkał ze swoim ojcem Apollem Nałęcz-Korzeniowskim od 20 lutego 1869 do 23 maja 1869 roku; tablica, która znajduje się na budynku, powstała z inicjatywy profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, Romana Dyboskiego w kilka lat po śmierci pisarza; obecnie miejsce to usytuowane jest na tyłach dawnego Pałacu Wielopolskich, w którym od końca lat 50-tych dziewiętnastego wieku mieści się Urząd Miasta Krakowa (stąd budynek ten zwany jest popularnie Magistratem); główne wejście do Magistratu znajduje się od strony Placu Wszystkich Świętych 3/4; w 1850 roku po pożarze pałac zakupiła i odrestaurowała Rada Miasta Krakowa; w latach 1906-1913 budynek ten przebudowano, wyburzono wówczas kamienicę przy ul. Poselskiej 6, w której mieszkał Apollo Korzeniowski z synem i na tym miejscu powstało tylne skrzydło Magistratu od strony ul. Poselskiej 12.

•  Kraków, trasa: ul. Poselska, ul. Grodzka, Rynek Główny, ul. Floriańska, Brama Floriańska, ul. Warszawska aż do Cmentarza Rakowickiego ― tą drogą szedł kondukt żałobny w czasie pogrzebu Apolla Nałęcz-Korzeniowskiego pod koniec maja 1869 roku.

•  Kraków, ul. Floriańska w tzw. kamienicy Fajlla (w do dziś niezidentyfikowanej „trzeciej kamienicy od Bramy Floriańskiej”) ― znajdowała się niegdyś prywatna szkoła męska z internatem (pensja), prowadzona przez Ludwiga Georgeona, przyjaciela Apolla Korzeniowskiego; w internacie tym młody Konrad mieszkał po śmierci ojca od czerwca 1869 do listopada/grudnia 1870 roku.

•  Kraków, ul. Szpitalna 9 ― Konrad mieszkał tu ze swoją babką Teofilą Bobrowską od listopada lub grudnia 1870 do maja 1873 roku.

•  Kraków, ul. Św. Anny 12 ― budynek zwany Kolegium B. Nowodworskiego, naprzeciwko Kolegiaty Św. Anny; znajdowało się tu gimnazjum Św. Anny, do którego najprawdopodobniej uczęszczał Konrad Korzeniowski; obecnie jest to siedziba Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.

•  Kraków, ul. Franciszkańska 43 (według starej numeracji) ― mieszkał tu przyjaciel szkolny Konrada Konstanty Buszczyński oraz rodzina Taube, których Konrad odwiedzał podczas pobytu w Krakowie; jest to dziś budynek niezidentyfikowany; wiadomo, że z okien mieszkania widać było kościół oo. Franciszkanów.

•  maj 1873 roku ― Konrad wyjechał wraz ze swym korepetytorem, studentem Wydziału Lekarskiego Adamem Pulmanem na trzy miesiące do Szwajcarii.

•  Lwów, ul. Wronowskich 3 ― Konrad przebywał tu na pensji męskiej u Antoniego Syroczyńskiego od sierpnia/września 1873 do września 1874.

•  19 września 1874 ― powrót Konrada ze Lwowa do Krakowa.

•  13 października 1874 ― wyjazd Konrada Korzeniowskiego z Krakowa do Marsylii.

•  Kraków, ul. Sławkowska 5 ― Grand Hotel; tu zatrzymał się Joseph Conrad wraz z żoną i synami (Borysem i Johnem) po przyjeździe do Krakowa 28 lipca 1914 roku; Conrad wraz z rodziną został wówczas zaproszony przez Emilię Zubrzycką, matkę Otolii Retingerowej, żony Józefa Retingera, do jej majątku o nazwie Goszcza pod Słomnikami koło Krakowa; majątek ten znajdował się jednak na terenie zaboru rosyjskiego i dlatego Conradostwo nie zdecydowali się tam zatrzymać.

•  Kraków: ul. Floriańska, Rynek Główny, Bazylika Mariacka ― to miejsca, które odwiedził Conrad wraz z rodziną 28 lipca 1914 roku.

•  Kraków: Zamek Królewski na Wawelu, Cmentarz Rakowicki, Biblioteka Jagiellońska (która mieściła się wówczas w budynku Collegium Maius przy ul. Jagiellońskiej 15) ― to miejsca, które odwiedził Joseph Conrad z rodziną w dniach 29-30 lipca 1914 roku; w Katedrze Wawelskiej żona pisarza, Jessie, modliła się o zdrowie przed Czarnym Krucyfiksem; na Cmentarzu Rakowickim Conrad odwiedził grób swego ojca; zaś w Bibliotece Jagiellońskiej spotkał się z kustoszem Józefem Korzeniowskim, który pokazał mu zdeponowane tam rękopisy Apolla Korzeniowskiego.

•  W dniach 29-30 lipca 1914 roku Conrad prawdopodobnie zobaczył w Krakowie także po raz pierwszy budynek Collegium Novum przy ul. Gołębiej 24, wybudowany w latach 1873-1887, oraz ― na placu Na Groblach 9, w pobliżu Wawelu ― nowy budynek dawnego liceum Św. Anny ― teraz im. Bartłomieja Nowodworskiego ― przeniesionego w 1898 roku z ul. Św. Anny 12.

•  31 lipca 1914 roku ― Joseph Conrad z rodziną odwiedził swego przyjaciela ze szkoły Konstantego Buszczyńskiego w podkrakowskiej Górce Narodowej.

•  2 sierpnia 1914 roku ― Conrad wyjechał do Zakopanego; wraz z rodziną zatrzymał się najpierw w pensjonacie „Stamary” nad rzeką Bystrą, u zbiegu ul. Marszałkowskiej (dziś ― ul. Kościuszki) i ul. Sienkiewicza; po kilku dniach przenieśli się do willi „Konstantynówka” (ul. Jagiellońska 30), prowadzonej przez Anielę Zagórską z domu Unrug, matkę przyszłej tłumaczki Conrada, Anieli Zagórskiej, oraz Karoli Zagórskiej.

•  7/8 października 1914 roku ― Conradostwo opuścili Zakopane bryczką; do Krakowa dojechali pociągiem rankiem 9 października; tego samego dnia, po kilkunastu godzinach oczekiwania w poczekalni dworcowej, pojechali dalej pociągiem do Wiednia; dotarli do stolicy Austro-Węgier 10 października wieczorem, stamtąd udali się do Genui i 24 października wsiedli na holenderski statek „Vondel”, który 3 listopada dopłynął szczęśliwie do Anglii. W kilka tygodni po powrocie do domu, 11 grudnia 1914 roku Joseph Conrad zaczyna pisać wspomnienia ze swej niedawnej podróży do Polski zatytułowane Poland Revisited (Jeszcze raz w Polsce). Ukończy je wczesną wiosną 1915 roku.



Chronologia życia i twórczości Josepha Conrada

Opracował Marcin Piechota

Sprawdziła Karolina Kopczyńska w oparciu o
Życie Josepha Conrada-Korzeniowskiego  Zdzisława Najdera z 2006r.

Sprawdził Grzegorz Zych w oparciu o
Życie Josepha Conrada-Korzeniowskiego  Zdzisława Najdera z 2006r oraz tegoż
Joseph Conrad: A Life, transl. Halina Najder z 2007r.

1856

•   4 maja ― Ślub Apolla herbu Nałęcz Korzeniowskiego, poety i administratora majątku ziemskiego, z Ewą Bobrowską, córką zamożnej rodziny ziemiańskiej.


1857

•   3 grudnia ― W Berdyczowie urodził się Józef Teodor Konrad Korzeniowski.


1859

•   styczeń (?) ― Przenosiny Korzeniowskich do Żytomierza, gdzie Apollo rozwija działalność literacką i kulturalną.


1861

•   maj ― Apollo przenosi się do Warszawy, gdzie działa jako jeden z przywódców konspiracyjnej lewicy.

•   październik ― Do Warszawy przybywa Ewa z synem. Zamieszkują przy ul. Nowy Świat 45.

•   17 października ― Zawiązany zostaje, przy udziale Apolla, Komitet Miejski ― zalążek przyszłego Rządu Narodowego.

•   21 października ― Apollo zostaje aresztowany i osadzony w X pawilonie Cytadeli Warszawskiej.


1862

•  9 maja ― Sąd Wojenny skazuje oboje Korzeniowskich na zesłanie w głąb Rosji.

•  12 czerwca ― Skazani, wraz z synem, który ciężko chorował w drodze, przybywają do Wołogdy.


1863

•  styczeń ― Korzeniowscy zostają przeniesieni do Czernihowa.

•  sierpień ― Ewa wraz z synem uzyskuje pozwolenie na trzymiesięczne odwiedziny swojej rodziny na wsi, w Nowochwastowie.


1865

•  18 kwietnia ― Po długiej chorobie Ewa Korzeniowska umiera na gruźlicę.


1866

•  maj ― Konradek wyjeżdża na lato do Nowochwastowa.

•  lipiec - sierpień ― Poważna choroba Konradka.

•  październik ― Konradek wyjeżdża na kurację do Kijowa.

•  grudzień ― Konradek u wuja w Nowochwastowie.


1867

•  lato ― Konradek zobaczył ― podobno ― po raz pierwszy morze, kiedy wuj, Tadeusz Bobrowski, zabrał go do Odessy.

•  jesień ― Konradek wyjeżdża z babką do Żytomierza.


1868

•  styczeń ― Apollo Nałęcz-Korzeniowski spotyka się z synem w Nowochwastowie, a pod koniec lutego obaj opuszczają państwo rosyjskie i wyjeżdżają do Lwowa (zabór austriacki).

•  kwiecień - wrzesień ― Apollo z Konradkiem wyjeżdżają do miejscowości Kruhel Wielki (pod Przemyślem) i Topolnica dla poratowania zdrowia Apolla.


1869

•  20 lutego ― Obaj Korzeniowscy przenoszą się ze Lwowa do Krakowa i zamieszkują w domu przy ulicy Poselskiej 6 (teraz 12).

•  23 maja ― Apollo Korzeniowski umiera na gruźlicę i 26 maja zostaje pochowany na cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Jego pogrzeb staje się wielką manifestacją patriotyczną.

•  czerwiec ― Konradek zostaje oddany na pensję przy ul. Floriańskiej w Krakowie prowadzoną przez Ludwika Georgeona.


1870

•  czerwiec ― Konradek z babką, Teofilą Bobrowską, wyjeżdża na lato do Krynicy.

•  2 sierpnia ― Teofila Bobrowska zostaje uznana prawną opiekunką Konradka.


1871-1872

•  Konrad mieszka pod opieką babki w Krakowie (ul. Szpitalna 9), gdzie często choruje i uczy się zapewne tylko prywatnie.


1873

•  maj ― Konrad wraz z korepetytorem, Adamem Pulmanem, wyjeżdża na trzy miesiące do Szwajcarii.

•  wrzesień ― Zostaje umieszczony we Lwowie (ul.Wronowskich 3), na pensji dla sierot po powstańcach, prowadzonej przez jego ciotecznego wuja, Antoniego Syroczyńskiego.


1874

•  18/19 września ― Konrad przyjeżdża do Krakowa.

•  13 października ― Wyjeżdża do Marsylii, opatrzony przez wuja i opiekuna, Tadeusza Bobrowskiego, zapomogą w wysokości 600 rubli rocznie.

•  15 grudnia ― Wyrusza w pierwszą podróż morską, jako pasażer na barku „Mont Blanc”, płynącym z Marsylii na Martynikę.


1875

•  23 maja ― Powrót z Martyniki do Marsylii.

•  25 czerwca ― Ponownie podróżuje na barku „Mont Blanc” ― tym razem na Haiti jako praktykant.

•  23 grudnia ― Powrót do Le Havre.


1876

•  10 lipca ― Wyrusza, jako steward, na barku „Saint Antoine” z Marsylii na Martynikę, Haiti, do Wenezueli i do Kolumbii z pensją 35 fr. miesięcznie (ok. 3 rubli). Pierwszym oficerem jest Korsykanin, Dominique Cervoni, pierwowzór m.in. Jeana Peyrola i Nostroma.


1877

•  15 lutego ― Powrót do Marsylii.


1878

•  luty ― Nieudana próba samobójstwa strzałem z pistoletu.

•  11 marca ― Do Marsylii przybywa Tadeusz Bobrowski ― płaci długi siostrzeńca i podwyższa mu zapomogę do 950 rubli rocznie.

•  24 kwietnia ― Korzeniowski zaciąga się, po raz pierwszy jako marynarz, na angielski parowiec „Mavis”, który płynie do Konstantynopola i Jejska.

•  10 czerwca ― Powrót do macierzystego portu statku ― Lowestoft w Anglii. Conrad po raz pierwszy staje na ziemi angielskiej.

•  11 lipca ― Korzeniowski jako marynarz dołącza do załogi szkunera „The Skimmer of the Sea” z miesieczną pensją jednego szylinga.

•  23 września ― Opuszcza statek po trzech kursach pomiędzy Lowestoft a Newcastle.

•  12 października ― Zaciąga się w Londynie na kliper „Duke of Sutherland” jako marynarz i wyrusza do Australii.


1879

•  31 stycznia - 6 lipca ― „The Duke of Sutherland” zawija do Sydney.

•  6 lipca ― Statek z Korzeniowskim na pokładzie wyrusza w trasę powrotną.

•  19 października ― Po przybyciu do Londynu Korzeniowski schodzi ze statku.

•  11 grudnia - 29 stycznia ― Zaciąga się jako marynarz na parowiec „Europa” i wyrusza z Londynu na Morze Śródziemne (Genua, Neapol, Patras, Palermo).


1880

•  30 stycznia ― Po powrocie do Londynu Korzeniowski opuszcza „Europę”.

•  28 maja ― Zdaje egzamin na drugiego oficera brytyjskiej marynarki handlowej i trzy dni później otrzymuje świadectwo.

•  21 sierpnia ― Zaciąga się, jako trzeci oficer, na kliper „Loch Etive”, płynący z Londynu do Australii. Pensja 3 funty 10 szylingów miesięcznie.

•  24 listopada ― „Loch Etive” zawija do Sydney.


1881

•  11 stycznia - 25 kwietnia ― Podróż powrotna, Korzeniowski schodzi ze statku w Londynie.

•  19 września ― Zaciąga się jako drugi oficer na bark „Palestine” płynący do Newcastle-upon-Tyne.

•  29 listopada ― „Palestine” wypływa z ładunkiem węgla z Newcastle do Bangkoku. Podróż ta staje się później źródłem opowiadania „Młodość”

•  3 grudnia ― Z chwilą ukończenia przez Korzeniowskiego 24 lat wuj Bobrowski zmniejsza mu zapomogę do połowy.

•  24 grudnia ― „Palestine” dopływa do Falmouth: statek utracił żagiel i zaczął przeciekać.


1882

•  17 września ― „Palestine” z nową załogą i Korzeniowskim jako drugim oficerem wyrusza z Falmouth do Bangkoku.


1883

•  14 marca ― U wybrzeży Sumatry, w cieśninie Bangka, na statku ma miejsce eksplozja, spowodowana przez zwilgotniały węgiel tlący się w ładowni. Załoga opuszcza statek.

•  21 marca ― Korzeniowski przybywa do Singapuru na pokładzie brytyjskiego parowca „Sissie”. Dochodzenie sądowe ustala, że nikt z załogi „Palestine” nie ponosi winy za samozapalenie się ładunku.

•  koniec maja ― Powraca do Londynu.

•  24 lipca ― Spotkanie z Tadeuszem Bobrowskim w Marienbadzie (teraz Mariánské Lázně, Czechy).

•  od 12 sierpnia ― Dwutygodniowy pobyt z wujem w Cieplicach (Czechy).

•  sierpień ― Korzeniowski dzięki pomocy finansowej wuja przystępuje do spółki handlowej Barr, Moering and Co w Londynie.

•  13 września ― Jako drugi oficer na kliprze „Riversdale” wyrusza z Londynu do Madras. Pensja 5 funtów 5 szylingów.


1884

•  15 kwietnia ― Korzeniowski schodzi z „Riversdale” w Madras, po kłótni z kapitanem.

•  28 kwietnia ― Zaciąga się w Bombaju jako drugi oficer na kliper „Narcissus”. Pensja 5 funtów.

•  16/17 października ― Schodzi ze statku, kiedy „Narcissus” zawija do Dunkierki.

•  17 listopada ― Nieudana próba zdania egzaminu na pierwszego oficera marynarki handlowej.

•  3 grudnia ― Zdaje egzamin na pierwszego oficera.

•  3 grudnia ― Wuj Bobrowski zmniejsza Korzeniowskiemu zapomogę do 30 funtów (ponad 300 rubli) rocznie.


1885

•  24 kwietnia ― Korzeniowski zaciąga się w Hull jako drugi oficer na kliper „Tilkhurst”. Pensja 5 funtów.

•  10 czerwca ― Odpływa z Penarth z ładunkiem węgla.

•  22 września ― „Tilkhurst” zawija do Singapuru.

•  21 listopada ― Zawija do Kalkuty.


1886

•  9 stycznia - 16 czerwca ― Droga powrotna do Europy. Korzeniowski schodzi ze statku w Dundee.

•  28 lipca ― Nie zdaje egzaminu na kapitana.

•  19 sierpnia ― Konrad Korzeniowski otrzymuje obywatelstwo brytyjskie.

•  10 listopada ― Zdaje egzamin na kapitana brytyjskiej marynarki handlowej.

•  28 grudnia ― Zaciąga się w Londynie jako drugi oficer na parowiec „Falconhurst”.


1887

•  2 stycznia ― Schodzi ze statku w Penarth.

•  18 lutego ― Wyrusza na Daleki Wschód z Amsterdamu jako pierwszy oficer na barku „Highland Forest”. Pensja 7 funtów miesięcznie.

•  20 czerwca ― Zawija do Semarangu na Jawie.

•  1 lipca ― Korzeniowski schodzi ze statku, cierpi na tajemnicze bóle.

•  6 lipca ― Odbywa kurację w szpitalu w Singapurze.

•  22 sierpnia ― Zaciąga się jako pierwszy oficer na mały parowiec „Vidar”, odbywający stałe kursy wzdłuż wybrzeży Borneo i Celebesu.

•  3 grudnia ― Korzeniowski kończy trzydzieści lat. Z tą chwilą ustają zapomogi wuja, które, wg obliczeń Bobrowskiego, wyniosły łącznie 17 454 ruble.


1888

•  4 stycznia ― Korzeniowski schodzi z parowca „Vidar” w Singapurze.

•  24 stycznia ― Otrzymuje w Bangkoku nominację na kapitana barku „Otago”, co staje się inspiracją powstania powieści „Smuga cienia”. Pensja 14 funtów miesięcznie.

•  9 lutego ― „Otago” odpływa z Bangkoku.

•  7 maja ― Zawija do Sydney.

•  22 maja - 8 czerwca― Podróż do Melbourne.

•  7 - 12 lipca― Powrót do Sydney.

•  12 lipca - 7 sierpnia ― Postój w Sydney, po czym statek wyruszył do Port-Louis na Mauritiusie

•  30 września ― Po przejściu niebezpiecznej cieśniny Torrensa, „Otago” zawija do Port-Louis na Mauritiusie.

•  październik - listopad ― Flirt z Eugenie Renouf, zakończony odrzuceniem oświadczyn Korzeniowskiego. Panna okazała się być zaręczona z kim innym.

•  21 listopada ― „Otago” wyrusza w drogę powrotną.


1889

•  5 stycznia ― Statek zawija do Melbourne.

•  po 26 marca ― W Adelajdzie Korzeniowski z niejasnych powodów rezygnuje z dowództwa.

•  3 kwietnia ― Wyrusza jako pasażer na niemieckim parowcu „Nürnberg” w podróż powrotną do Europy.

•  maj ― Powrót do Londynu.

•  2 lipca ― W prasie rosyjskiej zostaje ogłoszone zwolnienie Korzeniowskiego z poddaństwa rosyjskiego.

•  jesień ― W Londynie, w domu przy Bessborough Gardens, zaczyna pisać swą pierwszą powieść „Szaleństwo Almayera”.


1890

•  5 lutego ― Korzeniowski przybywa do Brukseli, aby odwiedzić dalekiego kuzyna, ciężko chorego Aleksandra Poradowskiego, który umiera dwa dni później. Poznanie wdowy po nim, Marguerite Poradowskiej, okazało się jednym z ważniejszych wydarzeń w życiu Korzeniowskiego. Przez wiele lat prowadzą zażyłą korespondencję.

•  9 - 15 lutego ― W drodze na Ukrainę zatrzymuje się w Warszawie i Lublinie.

•  16 lutego ― Przybywa do majątku Tadeusza Bobrowskiego, Kazimierówki w powiacie lipowieckim.

•  18 kwietnia ― Opuszcza Kazimierówkę. W drodze powrotnej do Brukseli Korzeniowski zatrzymuje się w Lublinie u Zagórskich i w Radomiu u wdowy po Kazimierzu Bobrowskim.

•  29 kwietnia ― Dociera do Brukseli.

•  10 maja ― Na pokładzie parowca „Ville de Maceio” odpływa z Bordeaux, by objąć dowództwo na parowczyku na rzece Kongo, należącym do flotylli Belgijskiego Towarzystwa Akcyjnego do handlu z Górnym Kongo.

•  12 czerwca ― Przybywa do Bomy, sto kilometrów w górę od ujścia Kongo.

•  13 czerwca ― Schodzi na ląd w Matadi, gdzie spotyka Rogera Casementa.

•  28 czerwca ― Wyrusza w ponad 300-kilometrową pieszą wędrówkę do Kinszasy.

•  2 sierpnia ― Dochodzi do Kinszasy, gdzie dowiaduje się, że okręt, którym miał dowodzić uległ wypadkowi.

•  3 sierpnia ― Wyrusza na „Roi de Belges” w górę rzeki.

•  1 września ― „Roi de Belges” dociera do Stanley Falls (dzisiaj Kisangani).

•  7/ 8 września ― Z powody choroby kapitana, obejmuje w Stanley Falls zastępczą komendę nad małym parowcem „Roi de Belges”

•  24 września ― Dociera do Kinszasy.

•  19 października (lub nieco wcześniej) ― Chory na febrę i dyzenterię, rezygnuje z pracy w Kongo.

•  4 grudnia ― Przybywa do Matadi w drodze powrotnej do Europy.


1891

•  koniec stycznia ― Korzeniowski wraca do Londynu. Wynajmuje dwa pokoiki przy 17 Gillingham St., gdzie zatrzymywać się będzie podczas pobytów w Londynie aż do 1896 roku.

•  luty - marzec ― Chory na febrę i reumatyzm przebywa w szpitalu. Już do końca życia nie odzyska pełnego zdrowia.

•  20 maja ― Wyjeżdża na miesięczną kurację do Champel-les-Bains pod Genewą (do 14 czerwca).

•  16 czerwca ― Powrót do Londynu.

•  czerwiec - lipiec ― Odbywa dwie wycieczki żeglarskie po Kanale La Manche i Morzu Północnym jachtem przyjaciela, G.W.F. Hope’a.

•  14 listopada ― Obejmuje posadę pierwszego oficera (z pensją 8 funtów) na kliprze pasażerskim „Torrens”, jednym z najsławniejszych żaglowców tego czasu, zbudowanym w roku 1875 w Sunderland.


1892

•  28 lutego ― „Torrens” zawija do Adelajdy

•  8 kwietnia ― Wyrusza do Londynu.

•  2 września ― Powrót do Anglii. W Londynie Korzeniowski kontynuuje pisanie „Szaleństwa Almayera”.

•  25 października - 30 stycznia ― Ponowny rejs do Adelajdy. na pokładzie „Torrensa” Conrad spotyka studenta z Cambridge, Williama Henry’ego Jacques’a, pierwszego czytelnika „Szaleństwa Almayera” (według relacji z tomu „Ze wspomnień”).


1893

•  30 stycznia ― “Torrens” zawija do Adelajdy.

•  23 marca ― Po niemal dwumiesięcznym pobycie w Australii statek wyrusza do Europy. Na pokładzie Korzeniowski zawiera znajomość z Johnem Galsworthym i Edwardem Lancelotem Sandersonem. Przyjaźń z Galsworthy’m trwać będzie aż do śmierci Conrada.

•  26 lipca ― Korzeniowski schodzi ze statku w Londynie. Była to jego ostatnia dalekomorska służba.

•  sierpień - wrzesień ― Ponad miesięczny pobyt u wuja w Kazimierówce.

•  27 listopada ― Korzeniowski zaciąga się, jako drugi oficer, na parowiec „Adowa” w Londynie.

•  4 grudnia ― Zawija do Rouen, gdzie kontynuuje pisanie „Szaleństwa Almayera”.


1894

•  10 stycznia ― Wyrusza z Rouen do Londynu.

•  17 stycznia ― Rezygnuje z pracy na „Adowa”, rzuca tym samym ostatnią swoją pracę na morzu, a zarazem po raz pierwszy podpisuje się jako „Joseph Conrad”.

•  10 lutego ― Śmierć najbliższego krewnego Korzeniowskiego, Tadeusza Bobrowskiego. Zostawia swojemu podopiecznemu15 000 rubli spadku.

•  24 kwietnia ― Kończy rękopis swojej pierwszej powieści i dedykuje ją wujowi Tadeuszowi Bobrowskiemu (T.B.).

•  sierpień ― Kolejna kuracja w Champel. Podczas miesięcznego pobytu rozpoczyna pisanie „Wyrzutka”.

•  4 października ― „Szaleństwo Almayera” zostaje przyjęte do druku przez wydawnictwo T. Fisher Unwin w Londynie.

•  8 października ― Korzeniowski poznaje Edwarda Garnetta, doradcę Unwina, krytyka literackiego, późniejszego swojego przyjaciela i powiernika.


1895

•  29 kwietnia ― „Szaleństwo Almayera” ukazuje się drukiem, pod pseudonimem „Joseph Conrad”. Jednak we wszystkich oficjalnych dokumentach i listach do przyjaciół Korzeniowski do końca życia używa oryginalnego polskiego nazwiska. Powieść oceniona pozytywnie przez krytykę nie cieszy się popularnością czytelników.

•  2 - 30 maja ― Podczas pobytu w Champel na kuracji pisze „Wyrzutka”. Poznaje pannę Emilie Briquel, łączy ich bliska zażyłość, a po wyjeździe Korzeniowskiego korespondują. Emily pracuje nad tłumaczeniem „Szaleństwa Almayera” na francuski.

•  24 lipca - 7 sierpnia ― Conrad pływa jachtem Hope’a po Kanale La Manche i Morzu Północnym.

•  sierpień / wrzesień ― Oziębienie stosunków Conrada z Emily.

•  16 września ― Kończy rękopis „Wyrzutka”.

•  schyłek roku ― Zaczyna pisać powieść „Siostry”, którą później za namową Garnetta odkłada.


1896

•  4 marca ― wydany zostaje „Wyrzutek”.

•  7 marca ― Ostatni list do Emilie Briquel, w którym wyjawia jej swoje plany małżeńskie.

•  23 marca ― Zaczyna pracę nad „Ocaleniem”.

•  24 marca ― Bierze ślub z urzędniczką Jessie George (ur. 22 lutego 1873) i oboje wyjeżdżają na pół roku do Bretanii.

•  maj ― Powstaje nowela „Idioci”, w której żona morduje męża (!).

•  lipiec ― Powstaje „Placówka postępu”.

•  lipiec (?) ― Bankructwo przedsiębiorstwa eksploatującego kopalnie złota, w którym ulokował swoje kapitały, pozbawia Conrada niemal wszystkich oszczędności.

•  sierpień ― Powstaje „Laguna”.

•  6 - 17 września ― Powrót Conradów do Anglii. Wynajmują domek w Stanford-le-Hope, Essex, niedaleko ujścia Tamizy.

•  październik ― Praca nad „Murzynem z załogi Narcyza”.

•  koniec grudnia ― Conrad i Jessie spędzają Boże Narodzenie w Cardiff, w gościnie u polskiego emigranta Spiridiona Kliszczewskiego.


1897

•  połowa stycznia ― Kończy powieść „Murzyn z załogi Narcyza”.

•  luty ― Poznaje Henry’ego Jamesa.

•  luty -14 kwietnia ― Pisze opowiadanie „Karain”.

•  13 marca ― Przeprowadzka do Ivy Walls.

•  maj - 24 września ― Pisze współczesną opowieść obyczajową „Powrót”.

•  lato ― Nawiązuje kontakt z Williamem Blackwoodem, właścicielem starej i zasłużonej firmy wydawniczej z Edynburga, i jego londyńskim doradcą Davidem S. Meldrumem.

•  sierpień ― Podjęcie porzuconego uprzednio „Ocalenia”.

•  sierpień ― Conrad zawiera znajomość z Robertem Bontine Cunninghame Grahamem, podróżnikiem, pisarzem i publicystą. Spotykają się dopiero 26 listopada 1897 roku, ale łączy ich głęboka przyjaźń oraz wiele wspólnych przekonań.

•  jesień ― Conrad poznaje też Stephena Crane’a, amerykańskiego pisarza. Pomimo znacznej różnicy wieku obaj rozumieją się doskonale, aż do śmierci Crane’a w 1900 roku.

•  2 grudnia ― Książkowe wydanie „Murzyna z załogi Narcyza”. Pomimo wielkich pochwał krytyki, znikome zainteresowanie czytelników.


1898

•  15 stycznia ― Narodziny pierwszego syna, któremu nadane zostają imiona Borys Alfred Leo.

•  początek lutego ― Do Conrada docierają wieści o śmierci kuzyna Karola Zagórskiego.

•  luty - marzec ― Conradowie odwiedzają Crane’ów i Garnettów.

•  26 marca ― Ukazują się „Opowieści niepokojące”.

•  kwiecień ― Prawdopodobny początek pracy nad „Lordem Jimem”.

•  czerwiec ― Conrad kończy opowiadanie „Młodość”.

•  lipiec - listopad ― Bezowocne starania o posadę na statku.

•  październik ― Decyzja o podjęciu współpracy literackiej z Fordem Maddoxem Huefferem (który później zmienił nazwisko na F.M. Ford).

•  26 października ― Przeprowadzka rodziny Conradów do wiejskiego domu Pent Farm, koło Hythe, w hrabstwie Kent.

•  grudzień ― Ponowne odłożenie powieści „Ocalenie”, tym razem na rzecz rozpoczęcia pisania „Jądra ciemności”.


1899

•  13 stycznia ― Nagroda tygodnika literackiego „Academy” za „Opowieści niepokojące”.

•  6 lutego ― Ukończenie „Jądra ciemności”.

•  luty ― Początek poważnych tarapatów finansowych Conrada.

•  maj ― Docierają do Conrada echa toczącej się w Polsce dyskusji na temat „Emigracji zdolności”, w której atak na pisarza przypuściła Eliza Orzeszkowa.

•  listopad ― Wraz z Fordem intensywnie pracuje nad powieścią „Spadkobiercy”.


1900

•  marzec ― Ukończenie „Spadkobierców”.

•  14 lipca ― Conrad kończy powieść „Lord Jim”.

•  20 lipca ― Wyjazd Conradów na pięciotygodniowe wakacje do Belgii.

•  1 sierpnia ― Choroba Borysa.

•  połowa września ― Zaczyna pisać opowiadanie „Tajfun”.

•  wrzesień ― Conrad nawiązuje kontakt z Jamesem B. Pinkerem, który zostanie jego agentem wydawniczym i przez wiele lat będzie wspomagał go finansowo. Do końca życia Conrad napisał do niego około 1300 listów.

•  15 października ― Książkowe wydanie „Lorda Jima”. Powieść zostaje uznana za szczytowe dotychczas osiągnięcie Conrada, ale nakład i dochód są niewielkie.


1901

•  11 stycznia ― Conrad kończy opowiadanie „Tajfun”.

•  maj ― Kończy kolejne opowiadanie „Falk”.

•  18 czerwca ― Nowela „Amy Foster” jest gotowa.

•  26 czerwca ― Wspólnie z Fordem M. Fordem wydaje „Spadkobierców”.


1902

•  16 stycznia ― Conrad kończy opowiadanie „Jutro”.

•  marzec ― Conrad i Ford kończą kilkuletnią pracę nad wspólną powieścią „Przygoda”.

•  kwiecień / maj ― Zaczyna pisać opowiadanie „U kresu sił”.

•  czerwiec ― Częściowe zniszczenie (spalenie) rękopisu „U kresu sił”.

•  15 października ― Ukończenie „U kresu sił”.

•  13 listopada ― Książkowe wydanie tomu „Młodość i inne opowiadania” („Jądro ciemności” i „U kresu sił”).


1903

•  początek roku ― Conrad zaczyna pracę nad powieścią „Nostromo”.

•  22 kwietnia ― Ukazuje się zbiór „Tajfun i inne opowiadania”.

•  16 października ― Ukazuje się powieść „Przygoda” (napisana wspólnie z F.M. Fordem).

•  listopad ― Kolejna próba podjęcia pracy nad powieścią „Ocalenie”, ponownie nieudana.

1904

•  styczeń ― Conrad zaczyna pisać szkice zebrane potem w tomie „Zwierciadło morza”.

•  druga połowa stycznia ― Jessie Conrad uszkadza sobie poważnie oba kolana i zostaje częściową inwalidką do końca życia.

•  30 sierpnia ― Conrad kończy rękopis powieści „Nostromo”.

•  14 października ― Książkowe wydanie „Nostromo”.


1905

•  7 stycznia ― Conradowie wyjeżdżają na Capri przez Paryż (13 stycznia) i Neapol (15 stycznia).

•  20 stycznia ― Docierają na wyspę. Nasilają się kłopoty zdrowotne pisarza.

•  14 stycznia - 23 kwietnia ― Conrad pisze esej „Autokracja i wojna”, w którym krytykuje ówczesną modę na rosyjskość.

•  26 kwietnia ― Dzięki wstawiennictwu przyjaciół tonący w długach Conrad otrzymuje dotację ze specjalnego funduszu królewskiego w wysokości 500 funtów.

•  kwiecień / maj ― Rozpoczyna powieść nazwaną pierwotnie „Statek z dynamitem” albo „Materiały Wybuchowe” która przerodzi się potem w „Grę losu”.

•  18 maja ― Powrót z Capri do Pent Farm.

•  25 - 27 czerwca ― Trzy przedstawienia teatralne sztuki opartej na opowiadaniu „Jutro”.

•  październik ― Conrad kończy „Zwierciadło morza”.

•  późna jesień ― „Sezon chorobowy” całej rodziny Conradów.

•  grudzień ― Conrad kończy opowiadanie „Anarchista”.


1906

•  27 grudnia - 1 stycznia ― Conrad pisze nowelę „Donosiciel”.

•  9 lutego ― Wyjazd Conradów do Montpellier.

•  21 lutego ― Zakończona praca nad „Bestią”.

•  luty ― Początek pracy nad nowelą „Verloc”, która przekształci się następnie w powieść pt. „Tajny agent”.

•  5 marzec ― Koniec redagowania „Zwierciadła morza”.

•  16 kwietnia ― Powrót z Francji do Anglii.

•  11 - 23 maja ― Współpraca z F.M.Fordem nad powieścią „Charakter przestępstwa”.

•  2 sierpnia ― Narodziny drugiego syna Conradów ― Johna Alexandra.

•  4 października ― Wydanie książkowe „Zwierciadła morza”.

•  listopad ― Conrad kończy pierwszą wersję „Tajnego agenta”.

•  prawdopodobnie 4 grudnia ― Ukończona nowela „Il Conde”.

•  16 grudnia ― Ponowny wyjazd Conradów do Montpellier. Pisarz próbuje podjąć pracę nad powieścią „Gra losu”.


1907

•  styczeń ― Początek poważnych problemów zdrowotnych Borysa.

•  11 kwietnia ― Conrad kończy „Pojedynek”.

•  15 maja ― Wyjazd z rodziną do Genewy na leczenie Borysa.

•  12 sierpnia ― Powrót do Anglii.

•  10 września ― Przeprowadzka do Someries, Bedford County koło Luton.

•  10 września ― Ukazuje się „Tajny agent”, niezbyt gorąco przyjęty przez krytykę i czytelników.

•  październik ― Pisze esej „Cenzor teatralny”.

•  jesień ― Próba kontynuacji „Gry losu”.

•  początek grudnia ― Rozpoczyna pisać powieść o Rosji pt. „W oczach Zachodu”.


1908

•  styczeń - luty ― Powstaje opowiadanie „Czarny oficer”, które ukazuje się w kwietniu.

•  16 kwietnia ― Otrzymuje 200-funtowy zasiłek od Królewskiego Funduszu Literackiego.

•  6 sierpnia ― Ukazuje się tom „Sześć opowieści”.

•  wrzesień ― Conrad zaczyna pisać szkice zawarte później w autobiograficznym tomie „Ze wspomnień”.

•  grudzień ― Pierwszy numer miesięcznika „The English Review”, założonego i redagowanego przez F.M. Forda, przy pomocy Conrada, który pisze doń cztery pierwsze odcinki swych „Wspomnień”.


1909

•  14 lutego ― Przeprowadzka do Aldington, koło Hythe, Kent. Conrad kontynuuje „Ze wspomnień”.

•  maj ― Nieporozumienia, a potem ostry zatarg z Fordem. Conrad zrywa współpracę z „The English Review”.

•  lato ― Pogłębiają się jego problemy finansowe.

•  listopad - grudzień ― Powstaje opowiadanie „Tajemny wspólnik”.


1910

•  26 stycznia ― Conrad kończy powieść „W oczach zachodu”.

•  koniec stycznia - kwiecień ― Po kłótni z Pinkerem, Conrad przeżywa silny rozstrój nerwowy, prawdopodobnie na tle zdrowotno-finansowym.

•  18 maja ― Conrad zaczyna pisać opowiadanie „Uśmiech fortuny”.

•  21 czerwca ― Przeprowadzka do dworku Capel House, koło Ashford, Kent.

•  9 sierpnia ― Conradowi zostaje przyznana stała „dotacja” rządowa w wysokości 100 funtów rocznie (tzw. „Civil List Pension”)

•  1 września ― Kończy „Uśmiech fortuny”.

•  24 września ― Kończy opowiadanie „Książę Roman”, które miało pierwotnie wejść do zbioru „Ze wspomnień”.

•  październik - grudzień ― Pisze opowiadanie „Wspólnik”.

•  grudzień ― Usiłuje kontynuować „Grę losu” i rozpoczyna opowieść „Freja z Siedmiu Wysp”.


1911

•  28 lutego ― Conrad kończy „Freję”.

•  maj ― Intensywna praca nad „Grą losu”.

•  lato ― Pisze „Przedmowę bez ceremonii” do tomu „Ze wspomnień”.

•  5 października ― Ukazuje się powieść „W oczach Zachodu”, bez entuzjazmu przyjęta przez krytykę i czytelników.


1912

•  styczeń ― W USA ukazuje się amerykańska edycja „Ze wspomnień” pt. „A Personal Record”. W Wielkiej Brytanii książka zostaje opublikowana pod tytułem „Some Reminiscences”.

•  29 stycznia ― „Gra losu” zaczyna ukazywać się w odcinkach w dzienniku „New York Herald”.

•  marzec ― Początek zażyłej korespondencji z Johnem Quinnem, młodszym o 13 lat amerykańskim prawnikiem i kolekcjonerem. Quinn kupuje osiem manuskryptów utworów Conrada.

•  27 marca ― Conrad kończy rękopis „Gry losu”.

•  wiosna ― Conradowie kupują samochód (używany cadillac)

•  maj ― Początek pracy nad nowelą „Dolary”, z ktorej rozwinęło się opowiadanie „Dla dolarów” i powieść „Zwycięstwo”.

•  14 października ― Wydanie książkowe tomu „Między lądem a morzem”, osiąga najwyższy nakład spośród wszystkich dotychczas opublikowanych dzieł pisarza.

•  listopad ― Conrad poznaje Richarda Curle’a początkującego literata, dziennikarza i krytyka, a także Józefa Hieronima Retingera, który również imał się krytyki literackiej.

•  grudzień ― Powstaje opowiadanie „Gospoda dwóch wiedźm”.


1913

•  wiosna ― Początek kontaktów z firmą Doubleday, Page and Company.

•  10 września ― Odwiedza Conrada w Capel House Bertrand Russell, znany już wówczas matematyk i filozof. Nawiązana przyjaźń i korespondencja trwała do końca życia Conrada.

•  18 września ― Sygnalne wydanie „Gry losu” ograniczone do 20 egzemplarzy, jedynie dla zabezpieczenia praw autorskich.

•  na jesieni ― Przyjeżdża z wizytą sławny etnolog, Bronisław Malinowski, zagorzały wielbiciel Conrada.

•  listopad - 24 grudnia ― Powstaje opowiadanie „Plantator z Malaty”.


1914

•  15 stycznia ― Ukazuje się pełne wydanie „Gry losu”. Powieść odnosi znaczny sukces czytelniczy i zyskuje pochwały krytyków (w ciągu dwóch lat sprzedano 13 200 egzemplarzy). Po raz pierwszy od 18 lat Conrad wydowbywa się z kłopotów finansowych i spłaca długi.

•  styczeń ― Wychodzi ponownie „Lord Jim” (w nakładzie 15 000 egzemplarzy).

•  styczeń / luty ― Ukazuje się pierwsza książka na temat twórczości Conrada ― „Joseph Conrad, a Study” pióra Richard’a Curle.

•  czerwiec ― Wizyta Ellen Glasgow, wybitnej pisarki z amerykańskiego Południa.

•  28 czerwca ― Conrad kończy „Zwycięstwo”, który to tytuł nadaje powieści dopiero 1 lipca.

•  25 lipca ― Wyjazd Conradów do Polski, na zaproszenie teściowej J.H. Retingera ― Emilii Zubrzyckiej, właścicielki majątku Goszcza pod Słomnikami ― niedaleko Krakowa ― ale już w zaborze rosyjskim.

•  28 lipca wieczorem ― Przez Hamburg i Berlin Conradowie przybywają do Krakowa, w dniu rozpoczęcia wojny austriacko-serbskiej. Zatrzymują się w Grand Hotelu przy ulicy Sławkowskiej. Po kolacji Conrad z Otolią i Józefem Retingerami wychodzi na miasto. Idą trasą małego Konradka: ulicą Floriańską na Plac Mariacki, potem na Rynek Główny by u stóp wieży Mariackiej posłuchać hejnału.

•  29 i 30 lipca ― Conrad pokazuje żonie i synom miasto.

•  31 lipca ― W dniu w którym ogłoszono w Austrii mobilizację powszechną ― odwiedza wraz z rodziną ― w Górce Narodowej ― Konstantego Buszczyńskiego, kolegę ze szkoły.

•  1/2 sierpnia ― W nocy Piłsudski mobilizuje swoje Związki Strzeleckie.

•  2 sierpnia ― Conrad z rodziną wyjeżdża do Zakopanego. Zatrzymują się w pensjonacie „Stamary” nad Bystrą u zbiegu Marszałkowskiej (dziś Kościuszki) i Sienkiewicza.

•  ok.10 sierpnia ― Przenoszą się do willi „Konstantynówka” (ul. Jagiellońska 30), należącej do Anieli Zagórskiej, kuzynki Conrada i matki Anieli, późniejszej tłumaczki jego dzieł. Conrad spotyka tam m.in. Stefana Żeromskiego.

•  7 - 8 października ― Wyjazd z Zakopanego przez Kraków i Wiedeń (10.10) do Mediolanu (19.10) i Genui.

•  24 października ― Odpływają z Genui do Anglii na holenderskim statku „Vondel”.

•  3 listopada ― Przypływają do Londynu. Od powrotu do Anglii Conrad niedomaga i choruje.

•  grudzień ― Conrad rozpoczyna szkic wspomnieniowy „Jeszcze raz w Polsce”.


1915

•  24 lutego ― Ukazuje się tom „Wśród prądów”, cieszy się dużym powodzeniem i przynosi Conradowi sporo zysków.

•  marzec / kwiecień ― Conrad kończy pisać esej pt. „Jeszcze raz w Polsce”.

•  20 września ― Borys wstępuje do wojska.

•  24 września ― Książkowe wydanie „Zwycięstwa”.

•  17 grudnia ― Conrad kończy „Smugę cienia”.


1916

•  luty - marzec ― Conrad pisze krótkie opowiadanie „Dusza Wojownika”.

•  marzec ― Ukazuje się bardzo przychylna książeczka o twórczości Conrada pióra Wilsona Folletta. Autor wskazuje m.in. na fundamentalne znaczenie zasady ludzkiej solidarności i podkreśla twórczy wkład Conrada do języka angielskiej prozy artystycznej.

•  kwiecień ― Wizyta dziennikarki amerykańskiej Jane Anderson, którą z Conradami połączyła przyjacielska zażyłość.

•  maj ― Wizyta w Capel House Karoli Zagórskiej, śpiewaczki operowej, siostry Anieli.

•  sierpień ― Stracenie Sir Rogera Casementa za udział w przygotowaniu Powstania Wielkanocnego.

•  sierpień ― Conrad przedstawia w brytyjskim Foreign Office memorandum w sprawie odbudowy niepodległej Polski.

•  sierpień ― Zaczyna pisać powieść „Złota strzała”.

•  30 października ― Kończy „Opowieść”.

•  listopad ― Conrad spędza dwa tygodnie na pokładzie brygantyny „Ready”, żaglowca przeznaczonego do zwalczania niemieckich łodzi podwodnych.


1917

•  styczeń - lipiec ― Conrad pisze przedmowy do „Lorda Jima”, tomu „Młodość” oraz jedną (w formie listu) do studium Garnetta o Turgieniewie. Częste przyjazdy Borysa.

•  19 marca ― Ukazuje się „Smuga cienia”, dedykowana Borysowi.

•  czerwiec ― Conrad zrzeka się dorocznej zapomogi rządowej (tzw. Civil List Pension).

•  październik ― Conrad pisze przedmowę do nowego wydania „Nostromo”.

•  koniec listopada ― Wyjazd do Londynu na około dziesięć tygodni, gdzie Jessie przechodzi intensywne badania i kurację, co przynosi chwilową poprawę jej zdrowia. Conrad w Londynie pracuje nad „Złotą strzałą” i widuje dawnych znajomych jak m.in. Galsworthy i Garnett oraz nowszych jak Hugh Walpole.


1918

•  15 lutego ― Conradów odwiedza w Londynie (przed powrotem do Capel House) Galsworthy i stwierdza, że „wszyscy czują się doskonale”.

•  14 czerwca ― Conrad kończy „Złotą strzałę”.

•  druga połowa czerwca ― Ponowny wyjazd do Londynu na operację Jessie (27 czerwca).

•  24 czerwca ― Borys przyjeżdza na dwutygodniowy urlop.

•  początek lipca ― Ponowne (po 20 latach) podjęcie pracy nad „Ocaleniem”.

•  październik ― Borys ulega poważnej kontuzji i zatruciu gazem bojowym na froncie we Flandrii i zostaje umieszczony w szpitalu. Potem przebywa na rekonwalescencji w domu.

•  12 - 27 grudnia ― Conrad kończy artykuł o Polsce „Zbrodnia rozbiorów”.


1919

•  24 lutego ― Alianci uznają niepodległość Polski.

•  25 marca ― Rodzina Conradów przenosi się z Capel House do Spring Grove koło Wye, Kent.

•  26 marca ― Premiera scenicznej wersji powieści „Zwycięstwo” w Globe Theatre w Londynie (reż. Henry B. Irving).

•  25 maja ― Conrad kończy rozpoczętą przed ponad 23 laty pracę nad powieścią „Ocalenie”.

•  lato ― Początek bliskich stosunków z Gerardem Jean-Aubrym, francuskim tłumaczem Conrada i późniejszym pierwszym biografem pisarza.

•  6 sierpnia ― Książkowe wydanie „Złotej strzały”.

•  początek października ― Przeprowadzka do obszernego domu Oswalds w Bishopsbourne, w pobliżu Canterbury.

•  październik ― Początek pracy nad najambitniejszą próbą dramatyczną Conrada, wersją sceniczną „Tajnego agenta”.

•  30 listopada - 20 grudnia ― Conradostwo udają się do Liverpool, gdzie 2 grudnia Jessie poddaje się operacji kolan.


1920

•  15 marca ― Conrad kończy przeróbkę dramatyczną „Tajnego agenta”, która jednak nie odnosi sukcesu.

•  10 kwietnia ― Conrad listownie przekazuje Anieli Zagórskiej prawo do rozporządzania tłumaczeniami jego dzieł na język polski.

•  21 maja ― W USA ukazuje się (rozpoczęte w roku 1896) ”Ocalenie”.

•  14 czerwca ― Powieść „Ocalenie” wychodzi w Anglii.

•  9 października ― Conrad kończy przygotowywanie tomu „O życiu i literaturze”.



1921

•  19 stycznia ― Conrad przekazuje Anieli i Karoli Zagórskim formalnie i bezwarunkowo prawa do przekładów oraz wydawnicze prawa autorskie (tj. copyright) na obszarze Polski i Rosji w oficjalnym dokumencie poświadczonym przez konsulat RP w Londynie.

•  23 stycznia ― Conrad z żoną, sekretarką i pielęgniarką wyjeżdża na Korsykę by przygotować się do napisania powieści „W zawieszeniu”.

•  25 lutego ― Ukazuje się wydanie książkowe zbioru szkiców „O życiu i literaturze”.

•  10 kwietnia ― Powrót z Korsyki. Conrad pracuje już od pewnego czasu nad powieścią „W zawieszeniu”, której nie udało mu się dokończyć.

•  czerwiec - lipiec ― Tłumaczy na język angielski komedię Brunona Winawera „Księga Hioba”.

•  9 października ― Zaczyna pracę nad powieścią „Korsarz”.


1922

•  27 czerwca ― Kończy „Korsarza”. Stan zdrowia i samopoczucie Conrada są gorsze niż kiedykolwiek wcześniej.


1923

•  20 kwietnia ― Na zaproszenie swego wydawcy, F.N. Doubleday’a, Conrad udaje się do Stanów Zjednoczonych.

•  1 maja - 2 czerwca ― Pobyt w Nowym Jorku i Bostonie.

•  9 maja ― Spotyka Ignacego Jana Paderewskiego.

•  2 - 9 czerwca ― Conrad wraca do Anglii. Na miejscu dowiaduje się z opóźnieniem o małżeństwie Borysa.

•  lato ― Odwiedza go w Oswalds Bronisław Malinowski.

•  29 sierpnia ― Kończy esej „Torrens ― mój hołd dla okrętu”.

•  1 grudnia ― Wydanie książkowe „Korsarza”. Powieść odnosi sukces wydawniczy.

•  listopad ― Conrad kończy szkic „Geografia a wielcy odkrywcy”.


1924

•  styczeń ― Rodzi się syn Borysa, Filip Conrad.

•  maj ― Premier J. R. Macdonald w imieniu króla Jerzego V ofiarowuje Conradowi tytuł szlachecki, pisarz jednak w liście do premiera z 27 maja odmawia przyjęcia zaszczytu.

•  3 sierpnia ― Joseph Conrad umiera na atak serca w Oswalds.

•  7 sierpnia ― Pochowany zostaje według obrządku rzymsko-katolickiego na cmentarzu w Canterbury. Na nagrobku wyryto nazwisko w polskim brzmieniu: Józef Teodor Konrad Korzeniowski. Na pogrzebie obecny był Edward Raczyński, późniejszy ambasador II RP w Londynie, jedyny wysoki rangą urzędnik państwowy, który reprezentował premiera Rzeczypospolitej Polskiej.

Na nagrobku Conrada wykuto także słowa (z „Faerie Queene” E. Spensera), które wybrał na epigraf dla „Korsarza”:

Sen po trudzie, port po wzburzonych morzach,
Spokój po wojnie, śmierć po życiu cieszą wielce.


•  26 września ― Ukazuje się ― pośmiertnie ― pierwsze wydanie powieści „Charakter przestępstwa” napisanej wspólnie z F.M. Fordem.


1925

•  23 stycznia ― Wychodzi tom „Opowieści zasłyszane”, zaplanowany jeszcze przez Conrada, choć prawdopodobnie w innej postaci.

•  3 lipca i 15 września ― Wydana zostaje niedokończona powieść „W zawieszeniu”.


1926

•  3 marca ― Ukazuje się zebrany przez wydawców tom pism rozproszonych „Szkice ostatnie”.


1928

•  styczeń ― Wydana zostaje niedokończona powieść „Siostry”.


1936

•  6 grudnia ― Jessie Conrad umiera, zostaje pochowana niedaleko swojego męża w rzymsko-katolickiej części cmentarza w Canterbury.


1978

•  13 listopada ― Umiera Borys Conrad.


1982

•   10 października ― Umiera John Conrad.



ostatnia aktualizacja:   26 września 2010

z powrotem na górę strony

The Jagiellonian University Joseph Conrad Research Centre