n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

VISITORS

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

20 lutego 2014

O Majdane Nezależnosti - z goryczą ..

ZAMIAST  WSTĘPU..


 



___________________________________



Żal Ukrainy, żal Polski, żal Europy. "Pięknie jest nieść na Majdan kaganek wolności, ale trzeba zadbać o wolność we własnym kraju"



opublikowano: 19 stycznia, 22:59 | ostatnia zmiana: 20 stycznia, 9:20

Nie sposób przewidzieć wydarzeń na kijowskim Majdanie. Nawet najpiękniejsze gesty solidarności z protestującymi przeciwko reżimowi Janukowycza obywatelami Ukrainy nie są w stanie wywrzeć większego wpływu na stan napięcia, które eskaluje.
My Polacy już tacy jesteśmy, że walczymy za wolność naszą i waszą. Młode pokolenie Ukraińców walczy o wolność od biedy, złego prawa i wszechwładzy oligarchów. Walczy o demokrację, którą ma im przynieść przynależność do Unii Europejskiej i o możliwość poruszania się po całym kontynencie w poszukiwaniu pracy i dobrobytu. Chcą żyć tak jak żyją Polacy? Jeżeli tak jest, to żal mi Ukrainy, żal Polski i żal Europy. Zacznijmy od tego, że Europa czyli Unia Europejska oddała Ukrainę w ręce Rosji, bo niczego tak się nie bała jak pogorszenia stosunków Brukseli, Berlina czy Paryża z Moskwą, a po drugie, najwyraźniej nie chciała tego słowiańskiego wrzoda na swoich czterech literach, który dołączyłby przyszłości do grona państw postkomunistycznych, ubogich krewnych na garnuszku Starej Europy. A w tej Europie obserwujemy eskalację lewactwa, które przeniknęło do partii i środowisk politycznych uważających się za chrześcijańskie czy liberalne. Wciska się także do Polski, która jak dotąd skutecznie broni się przez atakiem dewiacji i moralnego upadku, ale jak się broni.
Nie jesteśmy dla Ukraińców przykładem godnym naśladowania. Społeczeństwo nie buntuje się przeciwko upokorzeniu ludzkiej godności, bo dało się zmanipulować przez "miękką dyktaturę" postkomunistyczną, która czyni pozory demokracji opartej na zasadach konstytucji, ale jak pokazuje praktyka, mamy do czynienia z coraz elastyczniejszą interpretacją konstytucji na potrzeby władzy, oczywiście. To wszystko dzieje się w dziesięć lat po przystąpieniu naszego kraju do UE, w majestacie bezprawia i pogardy dla człowieka. Nie mamy oligarchii w stylu rosyjskim czy ukraińskim, ale mamy lobby partii rządzącej, uwikłanej w korupcję i nepotyzm. I partia ta robi wszystko, żeby zniewolić naród, ogłupić go propagandą sukcesu i świetlanej przyszłości za unijne pieniądze.

U nas nie jest jeszcze tak źle jak na Ukrainie? Nie jest ale zbliżamy się do ideału - już niedługo na zmywak wyjedzie następny milion młodych bezrobotnych, wyludnią się kolejne miasta i wsie, a ta lepsza Europa będzie dyktować nam, jak mamy żyć, w co wierzyć, jakie mieć poglądy i co produkować.

Pięknie jest nieść na Majdan kaganek wolności, ale trzeba zadbać o wolność we własnym kraju, trzeba o nią walczyć, bo jeśli będziemy potulnie poddawać się jej pozorom, niedługi skończymy tak jak Ukraińcy. Również u nas szykują się ustawy ograniczające swobodę demonstracji, również w III RP stosuje się prowokację, zmierzającą do zdezawuowania organizatorów pokojowych marszów, sprowadzając je do politycznej rozróby. Nie miejmy złudzeń, Europa wzięła kurs na dyktaturę poprawności politycznej i dyktaturę ideologii gender i nie zawaha się ograniczyć wolności w imię przeprowadzenia swoich celów. Przykładem może być aresztowanie we Francji przeciwników aborcji uczestniczących w pokojowej demonstracji.

Co zatem my, Polacy, inwigilowani przez szatańską propagandę życia bez przeszłości i bez przyszłości, tu i teraz czyli byle jak, możemy zrobić dla Ukrainy, poza zaśpiewaniem im piosenek o wolności? Walcząc za waszą wolność, nie zapominajmy o walce za wolność naszą, bo jesteśmy o krok od upadku państwa. I nie oskarżajmy o wszelkie zło prezydenta Rosji, bo zło jest także i przede wszystkim w elitach III RP.
I nie używajmy Putina do rozprawiania się z konkurencją na medialnym rynku, oskarżając wolnościowe media o sprzyjanie Kremlowi. Bo możemy zostać oskarżeni o sprzyjanie Angeli Merkel i germańskiej wyższości nad naszym, nieudanym narodem, który uprawia "niepoprawny patriotyzm" zamiast iść z teutońskim duchem czasu.
____________________________________

APPENDIX.


OdpowiedzZgłoś nadużycie
Miałem wczoraj takie wrażenie oglądając chaotycznie prowadzony program TV Republika. Czy nie lepiej organizować koncerty "wolnościowe" dla Polaków? Ukraińcy zdają się sami doskonale rozumieć, gdzie leży niebezpieczeństwo i to oni nam mogliby nieść kaganiec wolności. W Polsce zapewne nie udałoby się zebrać garstki wykonawców, którzy zgodziliby się wystąpić. Spróbujcie przekonać n.p. tego od "Jeszcze będzie przepięknie", a zobaczycie jak rozumie on wolność. Taka jest prawda. Jeszcze niedawno stał namiot "Solidarnych 2010". Co z niego zostało? Czy coś się od tego czasu zmieniło poza kolejną porcją bezczelnych kłamstw w sprawie zamachu smoleńskiego? Oszukujemy siebie i innych Polaków pozorami demokracji, pozorami wolności, o której tak naprawdę większość Polaków nie ma od dawna pojęcia. I nawet tego nie wie.

18 lutego 2014

VATICANUM - AGENTURA



 czyta sie 440 sek.  SEE
„Prorok" Karola Wojtyły. Jeden z najbliższych współpracowników Jana Pawła II od 1979 roku przekazywał wywiadowi PRL największe tajemnice Watykanu. W ciągu 11 lat swojej działalności ujawnił m.in. treść poufnych rozmów z amerykańskimi dyplomatami, plany polityki wobec krajów socjalistycznych oraz przebieg prywatnych audiencji papieża.
Od 1989 roku „Prorok" pracuje w nuncjaturach Stolicy Apostolskiej. Nigdy nie rozliczył się ze swojej przeszłości. „Angora" ujawnia najgroźniejszego agenta PRL przy Janie Pawle II.
5 kwietnia 1986 roku do centrali MSW przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie wpłynął szyfrogram nr 2615 wysłany z „Baszty". Tym kryptonimem opatrzono rezydenturę wywiadu cywilnego PRL w Rzymie. Szyfrogram opatrzony był klauzulą „Pilny" i zawierał informacje szczególnej wagi. Była to relacja z długiej rozmowy Jana Pawła II z sekretarzem stanu USA Gregorym P. Schultzem. Czytamy w nim: Podczas spotkania papież – Schultz dokonano przeglądu ważniejszych problemów międzynarodowych. Papież: wyraził nadzieję, że dialog USA – ZSRR będzie kontynuowany i przyniesie pozytywne efekty. Zachęcał S. do większej konsultacji krajów EZ (Europy Zachodniej – przyp. L.Sz.); wyraził opinię, że zadaniem Zachodu, w tym zwłaszcza USA, powinno być wszechstronne i możliwie skoordynowane oddziaływanie na ZSRR w kierunku zwiększenia poszanowania dla specyfiki narodowej poszczególnych krajów obozu socjalistycznego; Schultz: potwierdził, że Reagan zamierza kontynuować politykę z Genewy. Reprezentuje jednak pogląd, że Gorbaczow zmienił tylko styl, a nie intencje wobec „wolnego świata"; program odnowy i odbudowy gospodarki radzieckiej obliczony jest na uzyskanie warunków do prowadzenia polityki radzieckiej z pozycji siły. G (Gorbaczowowi) potrzebny jest chwilowy rozejm, aby umocnić również kontrolę i wpływy w krajach UW i innych proradzieckich. USA muszą w tej sytuacji podtrzymać swoją przewagę militarną i ekonomiczną. USA nie wierzą jednak, aby udało się w sposób wyraźny poprawić sytuację ekonomiczną i technologiczną Wschodu. Jeżeli ZSRR udowodni w praktyce, że wyrzekł się planów ekspansjonistycznych i dywersyjnych, porozumienie trwałe będzie możliwe; polityka USA ma charakter stopniowy. Pierwszy etap – uregulowanie stosunków USA – ZSRR, następnie na linii NATO – UW, a na końcu „modyfikacja sytuacji wewnętrznych w obu blokach i utrwalenie stref wpływów".
Na końcu szyfrogramu znajduje się informacja o tym, że Schultz skrytykował działanie Kościoła na Filipinach. Ostrzegał przed powtórzeniem tego typu operacji na Dalekim Wschodzie, zwłaszcza w Korei Płd. Krytycznie ocenił również zachowanie się Kościoła hiszpańskiego podczas referendum dot. NATO oraz brak koordynacji polityki USA i Kościoła w Ameryce Łacińskiej.
„Źródło sprawdzone"
Meldunek zawierający przebieg tej rozmowy został spisany przez majora Jerzego Porowskiego pseudonim „Bralski", który do 1984 roku był szefem rezydentury „Baszta". W szyfrogramie znajduje się opis źródła tej informacji. Nosiło ono kryptonim „Prorok". Obok znajduje się adnotacja: „Źródło sprawdzone, informacja wiarygodna". – Takie zapisy umieszczano tylko przy informacjach pochodzących od tych agentów, co do których Służba Bezpieczeństwa miała sto procent pewności, że mówią prawdę – mówi dr Piotr Łysakowski, historyk z IPN. – Najczęściej pewności tej nabierała po kilku, kilkunastu miesiącach współpracy, gdy informacje od takiego źródła były zawsze pozytywnie weryfikowane.
W 2008 roku Instytut Pamięci Narodowej odtajnił archiwalne materiały Departamentu I MSW dotyczące rezydentury „Baszta" (sygnatury akt: BU 449/5/36, BU 449/5/72, BU 449/5/42). Zawierają one prawie 2000 stron szyfrogramów z Rzymu. Większość z nich została sporządzona w oparciu o osobowe źródła informacji. Najwięcej, bo ponad 600 stron wiadomości, przekazał wówczas właśnie „Prorok". To jeden z najbardziej płodnych informatorów bezpieki w całym okresie PRL. Choć zdarzali się agenci, którzy przez cały okres pracy przekazali nawet ponad tysiąc stron meldunków, ich informacje rzadko kiedy były określane jako ważne. A meldunki „Proroka" wszystkie zakwalifikowano jako bardzo cenne.
Agent ten – jak wynika z dokumentów MSW – został pozyskany do współpracy w 1979 roku. Zarejestrowano go jako Kontakt Informacyjny (KI) – odpowiednik Tajnego Współpracownika w kraju. Przekazywał informacje na temat planów politycznych Sekretariatu Stanu. Mówił również o przebiegu prywatnych rozmów Jana Pawła II, w tym o jego audiencjach dla najważniejszych polityków światowych. O randze źródła świadczy fakt, że „Prorok" prowadzony był osobiście nie przez zwyczajnych oficerów, lecz przez kolejnych szefów rezydentury wywiadu PRL w Rzymie: Jerzego Porowskiego ps. „Bralski" i Macieja Dubiela ps. „Dis". Analiza dokumentów wywiadu odtajnionych przez IPN prowadzi do wniosku, że agent „Prorok" był bezsprzecznie najgroźniejszym, najlepiej poinformowanym i najbardziej lojalnym źródłem informacji polskiego wywiadu „na kierunku rzymskim". W jego charakterystyce, sporządzonej w I Departamencie i dotyczącej pracy w latach 1983 – 1984, czytamy:
W okresie podlegającym niniejszej ocenie źródło „Prorok" przekazało ogółem 246 materiałów i informacji depeszowych, z których wykorzystano 97, w tym w informacjach dla kierownictwa partyjno-rządowego (KPR) 66. Najwięcej informacji dotyczyło problematyki watykańskiej (112, z których 39 wykorzystano w opracowaniach dla KPR).
Spotkania na szczycie
Jednym z ważniejszych donosów jest relacja z przebiegu spotkania kardynałów Casarolego i Silvestriniego z ambasadorem USA przy Watykanie Thomasem Wilsonem. Sprawa była dla PRL-owskiego wywiadu tym bardziej ważna, że spotkanie dotyczyło Polski. W sprawie polskiej C (Casaroli) lekko wyraził inne opinie od papieża, a mianowicie, że działalność gen. J (Jaruzelskiego) jest mniejszym złem aniżeli bezpośrednia interwencja ZSRR, co nie oznacza, że jego „działalność rozczarowuje". Wg C (Casaroli). sytuacja w Polsce niepokoi również dla ew. konsekwencji dla sytuacji w innych KS. Przypadek CSRS i usztywnienie WRL w sprawie zakonów świadczą o narastaniu trudności. C (Casaroli) upierał się przy zmianie stanowiska Zachodu w sprawie pomocy gospodarczej dla Polski. S (Silvestrini) replikował, że wszystko zależy, jak się zachowa Jaruzelski. Odnotowano całkowitą rozbieżność poglądów (...). Podobnie szczegółową informację „Prorok" dostarczył na temat przebiegu rozmowy Jana Pawła II z kanclerzem RFN Helmutem Kohlem. Kohl krytycznie ocenił politykę SPD jako obiektywnie korzystną dla ZSRR i jego interesów w Europie. Nie wykluczył, że SPD może nosić się z zamiarem wystąpienia z NATO za cenę poparcia unifikacji Niemiec przez ZSRR. Papież wyraził wątpliwości, powołując się na informacje od Brandta. Kohl wyraził opinię, że Brandt rozmawia dwoma językami z Zachodem i Moskwą. Kohl wyraził wdzięczność papieżowi za politykę Watykanu wobec problemu niemieckiego oraz RFN i NRD – czytamy w szyfrogramie z kwietnia 1987 roku. W dalszej części dokumentu znajduje się informacja, iż Kohl zaprosił Jana Pawła II do odbycia pielgrzymki do Niemiec.
Donos na Popiełuszkę
Przedmiotem informacji przekazywanych przez „Proroka" była również sprawa zbrodni na księdzu Jerzym Popiełuszce. 27 listopada 1984 roku Jan Paweł II przyjął na audiencji prymasa Polski Józefa Glempa i długo rozmawiał z nim na ten temat. Już dwa dni później do centrali wywiadu w Warszawie trafiła obszerna relacja z tej rozmowy. W szyfrogramie wskazano, że źródłem informacji był „Pro- rok". Informacja została zaadresowana tylko do generałów Jaruzelskiego, Kiszczaka i Pożogi, a więc najważniejszych osób w państwie, co świadczy o wadze meldunku. Sporządził ją gen. bryg. Zdzisław Sarewicz – ówczesny dyrektor I Departamentu MSW. Także to dowodzi rangi dokumentu. W obszernej relacji zawarte są główne tematy rozmowy prymasa i papieża oraz zaprezentowane przez nich stanowiska w trakcie czterogodzinnej rozmowy. I tak: Prymas miał stwierdzić, że zamordowanie ks. Popiełuszki był to „gest twardych komunistów wymierzony przeciwko gen. Jaruzelskiemu osobiście". Dalej czytamy: „Potępiając tę prowokację, prymas położył zarazem duży nacisk na fakt, iż ks. Popiełuszko postępował nierozważnie i nie stosował się do rad i poleceń kierownictwa Kościoła". Z dalszej części meldunku wynika, że „w Sekretariacie Stanu SA podkreśla się, że w sprawie ks. Popiełuszki zarysowała się pewna różnica opinii między papieżem a prymasem".
Już na początku marca 1985 roku do centrali wywiadu w Warszawie dotarł kolejny meldunek z Rzymu sporządzony w oparciu o informacje „Proroka". Poświęcony był ocenom „procesu toruńskiego", w którym sądzono domniemanych sprawców zabójstwa księdza Popiełuszki. Znalazła się tam wiadomość, że Watykan przygotowuje oficjalne stanowisko w sprawie zbrodni na księdzu Popiełuszce. Analiza procesu ma posłużyć do sformułowania stanowiska Watykanu wobec sprawy Popiełuszki i jej konsekwencji dla stosunków Polska – Watykan. Wstępnie przewiduje się, że w czasie najbliższego kontaktu oficjalnego na linii Watykan – władze polskie wyrażone zostanie niezadowolenie i potępienie Watykanu – donosił „Prorok".
Jawna tożsamość
W odtajnionych dokumentach IPN nie ma wyciągu z kartoteki ewidencji operacyjnej zawierającej dane personalne agenta „Proroka". Jednak jego tożsamość jest łatwa do ustalenia po analizie dokumentów zawierających jego meldunki. Wskazują one, że „Prorok" pracował w Sekretariacie Stanu, w sekcji polskiej, i często był wykorzystywany jako tłumacz języka angielskiego. To bardzo zawęża krąg osób. Kluczowe jednak dla zweryfikowania jego tożsamości są dwa meldunki operacyjne: z kwietnia i maja 1986 roku. Zawierają one własne relacje z wizyty arcybiskupa Poggiego w Polsce i szczegółowy przebieg jego rozmowy z generałem Jaruzelskim i prymasem Glempem.
 Problem w tym, że w tej wizycie i w spotkaniach arcybiskupowi Poggiemu towarzyszyła tylko jedna osoba. Był to ksiądz Janusz Bolonek z sekcji polskiej Sekretariatu Stanu. I to on mógł być agentem o kryptonimie „Prorok". Na to samo wskazuje również analiza sporządzona w oparciu o meldunek „Proroka" dotycząca spotkania w Watykanie w 1988 roku, w którym „Prorok" uczestniczył. Jednym z uczestników był ksiądz Bolonek. Z akt IPN wynika, że „Prorok" donosił z Rzymu jeszcze w 1989 roku. A wtedy – spośród wszystkich uczestników feralnego spotkania – w Rzymie przebywał tylko ksiądz Janusz Bolonek. Tym samym „Prorokiem" mógł być tylko on, nikt inny.
W korespondencji z nami ksiądz Janusz Bolonek twierdził, że o „Proroku" nic nie wie. Nie rozumiem przypisywania mojej skromnej osobie Kontaktu Informacyjnego o pseudonimie „Prorok" – napisał nam arcybiskup Bolonek. Duchowny przyznał jednak, że miał regularne kontakty z dyplomatami PRL. Mogę stwierdzić jedynie, że dość często służyłem w roli tłumacza w rozmowach moich bezpośrednich przełożonych z przedstawicielami władz PRL zarówno w Watykanie, jak i w Polsce. Czasem przyjmowałem na Watykanie pana Edwarda Kuberskiego (ambasador PRL w Watykanie – przyp. L. Sz.) i innych sekretarzy z biura pana Kuberskiego (...). Niewykluczone, że wśród moich rozmówców był pan Maciej Dubiel – napisał nam Bolonek. To o tyle istotne, że Maciej Dubiel, czyli „Dis", sporządził większość szyfrogramów zawierających informacje od „Proroka". Dodam jeszcze, że ze spotkań z osobami reprezentującymi władze PRL zazwyczaj pisałem sprawozdania do wiadomości Papieża i moich bezpośrednich przełożonych, z którymi współpracowałem na co dzień. Za ich wiedzą i zgodą spotykałem się również z dyplomatami innych krajów, dziennikarzami z Zachodu i duchownymi z Polski i z innych państw socjalistycznych. Moje sprawozdania „śpią" w tajnych archiwach watykańskich i może jakiś historyk „obudzi" je dopiero w roku 2055.
Dwukrotnie rejestrowany
W 2005 roku trzej historycy IPN: Andrzej Grajewski, Jan Żaryn i Paweł Machcewicz opublikowali raport o sprawie ojca Konrada Hejmy, który przez lata pobytu w Watykanie przekazywał cenne informacje Służbie Bezpieczeństwa. Osobą, która zwerbowała Hejmę, był Andrzej Madejczyk – oficer wydziału nielegalnego używający pseudonimu „Lakar". Poprzez Hejmę, Madejczyk nawiązał kontakt z księdzem Bolonkiem, którego zarejestrował jako informatora o kryptonimie „Bombelek". Nigdy nie występowałem pod pseudonimem „Bombelek" – twierdzi ksiądz Bolonek. Jednak przyznaje, że „Lakara" znał. Z panem Madejczykiem spotkałem się w Rzymie na życzenie ojca Konrada Hejmo OP, który zajmował się ex professo polskimi pielgrzymami z całego świata – napisał nam arcybiskup Bolonek. Z panem  Madejczykiem opowiadaliśmy sobie rozmaite dowcipy krążące po Rzymie i w prasie włoskiej o Papieżuz Polski, o „krakowiakach i góralach" będących u steru w Watykanie. Nigdy nie przypuszczałem, że gość z Niemiec mógłby być „oficerem wywiadu PRL".
Wielki awans
Ksiądz Janusz Bolonek przez całe lata należał do wąskiego grona najbardziej zaufanych współpracowników Jana Pawła II. W 1989 roku został nuncjuszem apostolskim w Wybrzeżu Kości Słoniowej. W tym samym też roku został podniesiony do godności arcybiskupa. Później był nuncjuszem apostolskim w Rumunii i Urugwaju. Dziś reprezentuje Stolicę Apostolską w Bułgarii i Macedonii. Odtajnione meldunki „Proroka" kończą się w 1989 roku. Jednak zawartość zbioru IPN zawierającego meldunki wywiadu z Rzymu z lat 80. wskazuje na to, że udostępniono tylko część akt dotyczących inwigilacji papieża, zaś duża część – w tym wiele ważnych meldunków „Proroka" – wciąż pozostaje niedostępna dla historyków i dziennikarzy. Materiały te – jeśli nie zostały spalone na przełomie lat 1989 i 1990, znajdują się zapewne w archiwum Agencji Wywiadu. Tam też znajdują się dokumenty mówiące o dalszych losach „Proroka". Ich ujawnienie pozwoliłoby odpowiedzieć na pytanie, czy „Prorok" był wykorzystywany jako źródło informacji po 1989 roku. Jeśli tak było, mielibyśmy do czynienia z  gigantycznym skandalem, bowiem oznaczałoby to, że polski papieżi Watykan byli inwigilowani przez wywiad demokratycznej, wolnej Polski jeszcze przez wiele lat po upadku komunizmu. Zaskakujące w tym wszystkim jest również stanowisko księdza Janusza Bolonka, który zaprzecza, aby był  informatorem wywiaduPRL, ale przyznaje się do kontaktów z oficerami wywiadu i do rozmów z nimi. Czy teraz, po ujawnieniu akt wywiadu PRL, będzie chciał zmierzyć się ze swoją przeszłością?
LESZEK SZYMOWSKI "ANGORA" nr 20/19.05.13
Ksiądz Janusz Bolonek (ur. 6 grudnia 1938 roku w Hucie Dłutowskiej koło Pabianic, województwo łódzkie). Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi i tam 17 grudnia 1961 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Jana Wawrzyńca Kulika. W latach 1961 – 1962 studiował filologię klasyczną na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w 1962 roku wyjechał do Rzymu. Tam ukończył kolejno: teologię dogmatyczną i literaturę łacińską na Uniwersytecie Gregoriańskim (1962 – 1966), potem równolegle w latach 1967 – 1971 prawo kanoniczne na Uniwersytecie Laterańskim i dyplomację. W 1969 roku na Gregorianum uzyskał doktorat z teologii, a dwa lata później doktorat z prawa kanonicznego na Lateranum. W latach siedemdziesiątych pracował w nuncjaturach apostolskich: najpierw jako attaché, potem jako sekretarz w Managui (Nikaragua), później jako sekretarz nuncjatur w Waszyngtonie i Kairze. Od 1979 roku pracował w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej, w sekcji polskiej. Był członkiem zespołu roboczego ds. kontaktów z PRL. Dziśjest nuncjuszem apostolskim w Bułgarii i Macedonii.