n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

niedziela, lipca 31, 2022

O lumpendemokracji w #3rp

 


pafere.org

Lumpendemokracja - PAFERE

Marcin Janowski

Foto. pixabay.com

PAFERE WIDEO

W modelowym systemie typu zachodniego ludzie swą pracą i przedsiębiorczością przez pokolenia pomnażają osobisty majątek. Państwo nie nakłada na obywateli wysokich podatków, ponieważ dzięki bogaceniu się ludzi rosną wpływy do budżetu, a za te wypracowane pieniądze można później budować i utrzymywać publiczną infrastrukturę. Zasobność państwa jest więc rezultatem zasobności obywateli.

Społeczny fundament takiego państwa tworzy szeroka klasa średnia czyli warstwa złożona z ludzi przedsiębiorczych, którzy posiadają własność prywatną oraz środki produkcji. Członkowie klasy średniej osobiście odprowadzają podatki do budżetu, mają więc świadomość tego, że to z ich pracy utrzymywane jest państwo. Dlatego są wyczuleni na niegospodarne wydawanie pieniędzy budżetowych przez polityków, których traktują jako sługi wynajęte przez podatników do prowadzenia administracji publicznej.

CYTAT TYGODNIA

Niestety zmiany przeprowadzone w Polsce po 1989 roku poszły w zupełnie innym kierunku. Elity okrągłostołowe nie dokonały restytucji majątkowej ani prawdziwego powszechnego uwłaszczenia obywateli, nie zadbały również o stworzenie warunków dla rozwoju szerokiej klasy średniej. W rezultacie patologicznej transformacji ogromna rzesza naszych rodaków nie posiada własności prywatnej, a podczas politycznych wyborów przejawia postawy roszczeniowe.

Sytuacja, w której duża część głosujących dokonuje nieodpowiedzialnych wyborów politycznych nie jest w Polsce niczym nowym. W dawnej Rzeczpospolitej, gdzie panował ustrój republiki szlacheckiej, ludzie nobilitowani posiadali szereg swobód politycznych i mogli nawet wybierać króla. Jednak w wyniku wojen jakie w XVII i XVIII w. przetoczyły się przez obszar całego państwa, ogromna część stanu szlacheckiego straciła majątki, ale zachowała prawo do głosowania i współdecydowania o polityce państwowej. Trudne położenie spauperyzowanej szlachty wykorzystywali ambitni możnowładcy, którzy dysponowali ogromnymi prywatnymi fortunami i mogli kupować przychylność elektoratu poprzez organizowanie uczt i rozdawanie podarunków. Prowadziło to do utrwalenia systemu klientystycznego, bo państwem faktycznie rządzili bogaci oligarchowie, którzy korumpowali zarówno wyborców jak i parlamentarzystów.

Patologiom związanym z kupowaniem poparcia politycznego postanowiono postawić tamę. Na mocy Konstytucji 3 Maja odebrano prawo głosu nieposesjonatom czyli tym szlachcicom, którzy nie posiadali majątku w postaci nieruchomości. Stało się tak, ponieważ nasi ówcześni myśliciele polityczni zaobserwowali, że wyborcy, którzy nie dysponują własnym majątkiem, bardzo często ulegają różnym formom przekupstwa oraz politycznej demagogii. Nawet jeśli wybiorą złą władzę, która doprowadzi państwo do ruiny, to oni sami nic nie stracą, bo nie posiadają majątku, który może przepaść w wyniku złej sytuacji w kraju. Inne postawy reprezentują ci, którzy posiadają własność prywatną i nią gospodarują. Są oni bardziej odpowiedzialni podczas wyborów, bo mają świadomość, że źle rządzone państwo może doprowadzić do uszczuplenia ich prywatnego stanu posiadania.

Porównując sytuację materialną polskich wyborców sprzed ponad 200 lat ze stanem obecnym, możemy stwierdzić, że historia zatoczyła koło, ponieważ w wyniku okrutnej II Wojny Światowej i jej dramatycznych następstw ogromną część naszej populacji stanowią ludzie, którzy nie posiadają większego majątku.

Najpierw na podstawie decyzji globalnych mocarstw podjętych podczas konferencji w Teheranie i Jałcie, nasze państwo straciło suwerenność i znalazło się w bloku krajów zależnych od Moskwy. Polsce narzucono przemocą ustrój socjalistyczny i władzę „jedynie słusznej” partii PPR przekształconej następnie w PZPR.

Socjalistyczne państwo PRL przyznało sobie prawo do regulowania i reglamentowania wszelkich form aktywności politycznej, społecznej i gospodarczej obywateli. Upaństwowiony został przemysł, handel, duże przedsiębiorstwa i wielkopowierzchniowe gospodarstwa rolne. Utrudniano prowadzenie prywatnej działalności gospodarczej. Wszystkie dziedziny gospodarki objęto zasadami centralnego planowania eliminując mechanizmy rynkowe. Państwo regulowało ceny towarów i usług oraz zarobki obywateli. Ludzie zatrudnieni w upaństwowionej monopolistycznej gospodarce pracowali na rzecz państwa i wypłacano im pensje wystarczające na bardzo skromne życie. Obywatele nie mogli dorabiać się własną pracą, co powodowało u nich frustracje i wzmacniało nastawienie roszczeniowe względem rządzących.

Teoretycznie każdy obywatel posiadał cząstkę własności w państwowym majątku, jednak bardzo często dobra publiczne traktowano jako niczyje. Pracownicy państwowych zakładów nie dbali o powierzony im majątek, a podobne postawy były powszechne również wśród kadry kierowniczej. Dochodziło do licznych nadużyć, kradzieży lub przypadków bezmyślnego wandalizmu. Niewydolny system realnego socjalizmu zakończył swą działalność razem z upadkiem PRL.

Przemiany polityczno-gospodarcze przełomu lat 80 i 90 XX wieku dawały nadzieje na poprawę stanu majętności Polaków, lecz z obecnej perspektywy widać, iż były to nadzieje płonne. Proces „transformacji gospodarczej” pociągnął za sobą serię patologii, błędów i zaniechań. Kolejne rządy kierujące państwem po 1989 r. nie zwróciły obywatelom nieruchomości upaństwowionych w czasach stalinizmu. Ekipy sprawujące władzę bardzo dużo mówiły o „budowie kapitalizmu, jednak żadna z nich nie przeprowadziła akcji szerokiego uwłaszczenia obywateli majątkiem państwowym, który ci obywatele wypracowali w epoce PRL.

Okrągłostołowym władzom Polski nie zależało na powstaniu szerokiej krajowej klasy średniej. Polityka większości rządów po 1989 roku opierała rozwój kraju na zagranicznych inwestycjach i na obcym kapitale, w którego ręce przeszła spora część dużych przedsiębiorstw. Proces ten obarczony był poważnymi nadużyciami. Zdarzało się, że sprzedawano nowoczesny zakład za kwotę stanowiącą jego kilkuletni dochód. Były również przypadki kupowania przez zagraniczne firmy polskich przedsiębiorstw z tej samej branży i likwidowania ich, aby nie stanowiły rynkowej konkurencji. Ekonomista prof. Witold Kieżun, autor książki pt. „Patologia transformacji”, w oparciu o wieloletnie badania dowodzi, iż część prywatyzowanego majątku sprzedawano za ułamek realnej wartości, a podczas transakcji dochodziło do przypadków korupcji.

Rządzący Polską po 1989 r., kierując się wskazówkami zachodnich doradców, stawiali wielki zagraniczny kapitał w pozycji uprzywilejowanej wobec reszty przedsiębiorstw. Bogate zachodnie firmy, które inwestowały w tworzonych na terenie Polski specjalnych strefach ekonomicznych, otrzymywały od państwa przeróżne ulgi oraz prawne ułatwienia, o jakich przeciętny polski przedsiębiorca mógł jedynie pomarzyć. W rezultacie takiej polityki Polska została w znacznym stopniu skolonizowana przez wielkie korporacje, a Polacy stali się tanią siłą roboczą.

Spora część prywatyzowanych dóbr trafiła w ręce przedstawicieli aparatu władzy z czasów PRL. Mieli oni rozeznanie w zasobach państwa, kontrolowali również państwowe banki i instytucje publiczne. Dochodziło czasami do paradoksu, że dotychczasowy dyrektor państwowego zakładu kupował go na prywatną własność, a kredyt na zakup brał w państwowym banku kierowanym przez prezesa wywodzącego się również z dotychczasowego aparatu władzy. Proceder ten zapisał się w pamięci Polaków jako „uwłaszczenie nomenklatury” i często jest przedstawiany jako akcja rabunku majątku narodowego przez dawnych komunistów, którzy „zamienili książeczki partyjne na książeczki czekowe”.

Istota transformacji po 1989 r. nie polegała na tym, że ustrój socjalistyczny zaczęliśmy zamieniać na ustrój wolnorynkowy, ale na tym, żeby komunistyczna nomenklatura partyjna uwłaszczyła się na majątku państwowym, zamieniając władzę polityczną na ekonomiczną. A wiadomo, że kto ma władzę ekonomiczną, ten wpływa na politykę. Ekipa Jaruzelskiego, która dokooptowała część opozycjonistów przekupionych posadami rządowymi, dokonała takiej oto transformacji, że to oni stali się kapitalistami, natomiast reszta obywateli nadal tkwiła w socjalizmie. W ten sposób wytworzył się w Polsce system hybrydowy: kapitalizmu dla wybranych i socjalizmu dla całej reszty. Ta chora struktura utrzymuje się i utrwala, ponieważ wąska grupa, która przejęła olbrzymi majątek, dba o to aby nie mieć konkurencji i tworzy bariery prawne, żeby inni nie mogli się wedrzeć na rynek – mówi Marian Miszalski, publicysta i działacz opozycji antysocjalistycznej w czasach PRL, komentując rezultaty rządów okrągłostołowych.

Przeciętni Polacy, którzy u schyłku PRL zarabiali miesięcznie równowartość kilkunastu dolarów amerykańskich, nie mieli możliwości akumulacji większego kapitału. Mogli oni co najwyżej pomarzyć o nabywaniu prywatyzowanych państwowych przedsiębiorstw oraz dużego majątku publicznego. Jednak pewną szansę dawała „zwykłym ludziom” ustawa o działalności gospodarczej autorstwa ministra Wilczka. Na przełomie lat 80 i 90 polskie targowiska zaroiły się od małych przedsiębiorców prowadzących indywidualną działalność gospodarczą. Nowe firmy powstawały często w garażach domów mieszkalnych. Stadion Xlecia w Warszawie zamienił się w wielki teren targowy, gdzie polscy przedsiębiorcy sprzedawali swoje towary nabywcom z kraju oraz kupcom zza wschodniej granicy. Wielu ludzi żywiło wówczas nadzieję, iż w ten sposób narodzi się krajowa „klasa średnia”, jednak marzenia te się nie ziściły. Ludowy kapitalizm kwitł tylko kilka lat i zakończył się w drugiej połowie lat 90. Stało się tak w wyniku polityki integracji z Unią Europejską, która ograniczyła wymianę handlową z takimi państwami jak Rosja, Białoruś i Ukraina, czyli z krajami będącymi tradycyjnymi rynkami zbytu dla naszych małych i średnich przedsiębiorstw. Dodatkowo wejście do UE narzuciło na polskie przedsiębiorstwa konieczność realizacji wyśrubowanych kosztochłonnych norm, których spełnienie wykraczało ponad możliwości przedsiębiorców, którzy rozwijali swoją działalność dopiero od kilku lat. Otwarty rynek z Zachodem powodował, że polskie dopiero wzrastające firmy najczęściej przegrywały konkurencję z rozwijanymi od pokoleń przedsiębiorstwami z krajów, które nie doświadczyły rządów komunistów.

– W scenariuszu pierestrojki nie było czegoś takiego jak dostatnie życie Polaków ani tym bardziej budowa polskiego kapitału. Cały system podatkowy: najpierw popiwek, potem VAT, były karami nakładanymi na próby podniesienia standardu życia. Były realizacją zasady: praca TAK, płaca NIE. Mieliśmy efektywnie pracować ale, broń Boże, nie na siebie. Zniszczenie ustawy Wilczka przez rodzimych oligarchów wynikało stąd, że pod jej działaniem ci wszyscy oligarchowie szybko wylądowaliby na śmietnikach historii, a ich miejsce zajęliby najlepsi uczestnicy rynku. Znaczy to tyle, że do grona obcych beneficjentów całej tej pierestrojki dołączony został krajowy polityczno-gospodarczy gang administracyjnych nadzorców. A dla gnębionego i wyzyskiwanego narodu raczej nie ma znaczenia kto z kim i w jaki sposób dzieli się łupami– stwierdza europoseł Michał Marusik komentując przebieg „transformacji” gospodarczej w Polsce.

W rezultacie reform przeprowadzonych w Polsce po 1989 r. obywatelom oddano prawa polityczne. Dlatego mogą sobie wybierać ludzi pełniących funkcje: wójtów gmin, radnych trzech szczebli samorządu, posłów na Sejm, senatorów a nawet samego prezydenta państwa. Jednak nie oddano Polakom praw ekonomicznych i tak, jak w poprzednim ustroju duża część dochodów obywateli zagarniana jest przez instytucje publiczne. Z wyliczeń prowadzonych przez Centrum im. Adama Smitha wynika, że polski dzień wolności podatkowej wypadł w 2018 roku 6 czerwca, czyli od tego dnia „statystyczny Polak” przestał pracować na państwo, a zaczął pracować na siebie. Oznacza to, iż podobnie jak w czasach PRL państwo zawłaszcza za pomocą podatków dużą część naszych dochodów i jak dawniej dzielą je politycy. Zmieniło się tylko to, że owi decydenci nie pochodzą z monopartii PZPR, lecz z różnych konkurujących ze sobą ugrupowań.

W odróżnieniu od epoki wszechwładzy PZPR obecni rządzący poddawani są ocenie przez obywateli podczas demokratycznych wyborów. Politycy starają się więc zdobywać popularność wśród wyborców, a najskuteczniejszą metodą jest wydawanie pieniędzy z budżetu publicznego w sposób, który spotka się z poparciem większości elektoratu. Taki proces redystrybucji dochodów przypomina coraz bardziej przekupywanie ludzi ich własnymi pieniędzmi.

Niezamożni, bo odzierani za pomocą podatków z dużej części swoich prywatnych dochodów obywatele, bardzo często wybierają tych polityków, którzy są w stanie dużo zaoferować. Konkurencja między rywalizującymi partiami powoduje, że kampanie wyborcze stają się festiwalami demagogii i obietnic coraz większego rozdawnictwa. Ale spauperyzowany elektorat stara się wyciągnąć jak największe korzyści z inwestycji w krzyżyk postawiony na karcie wyborczej.

W ten sposób wracamy do sytuacji z XVIII wieku, gdzie zbiedniałe masy szlacheckie spotykały się na sejmikach i dawały się przekupywać obietnicami składanymi przez politycznych patronów. Główna różnica polega jednak na skali problemu, bo dawniej elektorat stanowił tylko kilka procent mieszkańców kraju a obecnie prawo głosu posiadają wszyscy dorośli czyli większość całej krajowej populacji.

Upadek realnego socjalizmu i przemiany rozpoczęte w 1989 r. budziły nadzieje, iż Polacy nareszcie staną się narodem przedsiębiorców i właścicieli. Jednak z perspektywy trzech dekad widzimy, że tamte marzenia się nie ziściły. Szeroka klasa średnia nie powstała głównie dlatego, bo nie życzyli sobie tego ludzie, którzy od 30 lat sprawują władzę nad Polską. Cóż… Łatwiej jest przecież rządzić masą biedoty, której przychylność można kupić zapomogą socjalną, niż ludźmi majętnymi wiedzącymi na czym polega gospodarowanie i gotowymi pokazać politykom, kto komu powinien służyć.

____________________

https:https://twitter.com/michonXX/status/1553499324629368834?s=20&t=U_Elma50n7X7yy9IDVPQEA//twitter.com/michonXX/status/1553499324629368834?s=20&t=U_Elma50n7X7yy9IDVPQEA


środa, lipca 27, 2022

Pamięci Miry KUBASIŃSKIEJ

 

____________________________

__________________________

https://teksty.org/mira-kubasinska,teksty-piosenek

Mira Kubasińska
Wyspa - tekst piosenki

Wierz mi, wierz, ta wyspa jest.
To gdzieś tu, gdzieś blisko już.
Uwierz w to i pomóż mi, pomóż ją odnaleźć.
Tam już rąk nie zranisz swych,
napalm tam nie zakwita krwią,
ani też na wyspie tej nikt nie sadzi drzew kolczastych, drutów.
Tam noce spokojne, tam tylko spadają race gwiazd,
na szczęście to, trzeba wierzyć im.
Tam dni są słoneczne, tam łąki zielone,
chłopcy z nich rwą kwiaty swym ukochanym.
Musisz uwierzyć mi, że jest taka wyspa pod skrzydłami ptaków,
gdzie dziecko bez trwogi spogląda w gęstwinę białych chmur,
bo wie, że z nich tylko deszcz.
Wierz mi, wierz, ta wyspa jest i nasz tam będzie domu dach,
nasze drzwi do których nikt nocą nie zapuka.
Wierz mi, wierz, ta wyspa jest póki ty jesteś ze mną tu.
Może brzeg nad Wisłą jej, może jest nią właśnie twa ojczyzna.

poniedziałek, lipca 18, 2022

KRAKÓW, 1936

LINK

Zachęcamy do obejrzenia innych starych filmów z dawnego Krakowa. Znajdziecie je wszystkie pod tym linkiem: https://www.youtube.com/playlist?list... ______________________________ 

TUTAJ możesz nas wspomóc! Kliknij w TEN link: ➡️ https://buycoffee.to/hist_pl/ i wybierz dowolną kwotę. Serdecznie dziękujemy za każde wsparcie! 🙏

____________________________

DODATEK

#przerabianie_Miasta

etap I  -  in der  III Reich



 

piątek, lipca 15, 2022

Agonia Zachodu

voltairenet.org

Agonia Zachodu

Thierry Meyssan

Ten artykuł jest następujący:
 1. “Rosja domaga się tylko przestrzegania prawa”, 14 lutego 2022.
 2. “Długi cień Victorii Nuland”, 14 lutego 2022.
 3. "Washington refuse d’entendre la Russie et la Chine", 18 janvier 2022.
 4. “Anglosaska dominacja w Europie”, 14 lutego 2022.
 5. "Washington et Londres tentent de préserver leur domination sur l’Europe", 8 février 2022.
 6. "Deux interprétations de l’affaire ukrainienne", 15 février 2022.
 7. "Washington sonne l’hallali, tandis que ses alliés se retirent", 22 février 2022.
 8. "Vladimir Poutine déclare la guerre aux Straussiens", 5 mars 2022.
 9. "Une bande de drogués et de néo-nazis", 5 mars 2022.
 10. “Ukraiński neonazizm – przemilczane fakty”, 8 marca 2022.
 11. “Ukraina – wielka manipulacja”, 22 marca 2022.
 12. “Wojna na Ukrainie pretekstem do Nowego Ładu Światowego”, 29 marca 2022.
 13. “Kontury wojennej propagandy”, 5 kwietnia 2022.
 14. “Sojusz MI6 i CIA z banderowcami”, 12 kwietnia 2022.
 15. “Zmierzch dominacji Zachodu”, 20 kwietnia 2022.
 16. “Na Ukrainie trwa II wojna światowa”, 28 kwietnia 2022.
 17. “Europa na celowniku”, 14 maja 2022.
 18. "Le Canada et les bandéristes", 10 mai 2022.
 19. “Przygotowania do nowej wojny”, 27 maja 202.
 20. “Tajne ukraińskie programy wojskowe”, 7 czerwca 2022.
 21. "Nieporozumienia wokół Ukrainy"
 22. "Polska i Ukraina", 6 lipca 2022.
 23. "L’idéologie des bandéristes ukrainiens", 21 juin 2022.
 24. "Le sabordage de la paix en Europe", 28 juin 2022.

Siergiej Ławrow zwykł porównywać Zachód do rannego drapieżnika. Według niego, nie należy go prowokować, bo może wpaść w amok i zniszczyć wszystko dookoła. Lepiej towarzyszyć mu w drodze na cmentarz. Zachód widzi to inaczej. Waszyngton i Londyn stoją na czele krucjaty przeciwko Moskwie i Pekinowi. Pohukują i oznajmiają, że gotowe są na wszystko. Cóż jednak tak naprawdę mogą?

Zachód w pułapce Tukidydesa

Szczyt G7 w Bawarii i szczyt NATO w Madrycie miały ogłosić surową karę wymierzoną przez Zachód Kremlowi za jego Specjalną Operację Wojskową na Ukrainie. Starano się stworzyć wrażenie jedności świata zachodniego, a w praktyce zademonstrowano jego oderwanie od rzeczywistości, brak słuchaczy na świecie i zmierzanie w kierunku kresu jego supremacji.

Gdy Zachód przekonuje, że gra o najwyższą stawkę toczy się na Ukrainie, świat dostrzega, jak wpadł on w „pułapkę Tukidydesa” (zob. Graham Allison, Skazani na wojnę? Czy Ameryka i Chiny unikną pułapki Tukidydesa?, Bielsko-Biała 2018). Czy stosunki międzynarodowe nadal będą się kręcić wokół niego, czy świat stanie się wielobiegunowy? Czy narody do tej pory podporządkowane wyzwolą się i odzyskają suwerenność? Czy myślenie kategoriami innymi niż globalna dominacja i podjęcie starań o rozwój wszystkich podmiotów będzie możliwe?

Kłamstwa i cenzura

Zachód stworzył na temat rosyjskiej Specjalnej Operacji Wojskowej narrację, w której zapomina o swych własnych zobowiązaniach po rozpadzie Związku Radzieckiego. Zapomniał o podpisanej przez siebie Karcie Bezpieczeństwa Europejskiego (znanej jako Deklaracja Stambulska OBWE) i o tym, jak sam złamał jej zapisy, przyjmując do NATO prawie wszystkie byłe kraje członkowskie Układu Warszawskiego oraz niektóre republiki postradzieckie. Zapomniał o tym, jak zmieniał władze w Kijowie w 2004 roku i jak dokonywał przewrotu w 2014 roku, w wyniku którego rządy przejęli banderowscy nacjonaliści. Wymazując z pamięci przeszłość, próbuje dziś za wszelkie problemy winą obarczać Rosję. Odmawia jednocześnie zanegowania swych wcześniejszych decyzji, twierdząc jedynie, że był zmuszony, by je podjąć pod wpływem siły przeciwnika. Dla niego prawo stanowią wyłącznie jego własne zwycięstwa.

Aby bronić tej fantastycznej narracji, udało mu się zablokować u siebie wszystkie media rosyjskie.

Niezależnie od tego, za jak demokratyczny się uważa, uznaje , że należy ocenzurować ewentualne głosy dysydenckie, zanim przejdzie się do kłamstw.

Nie dostrzega zatem sprzeczności w swoim podejściu do ukraińskiego konfliktu, uznając, że wyłącznie on ma prawo do potępiania i nakładania sankcji na Rosję. Szantażując mniejsze kraje, udało mu się wymusić przyjęcie przez Zgromadzenie Ogólne ONZ tekstu, który potwierdza jego punkt widzenia. Próbuje rozbić Rosję tak, jak rozbił Jugosławię i tak, jak próbował rozbić Irak, Libię, Syrię i Jemen (strategia Donalda Rumsfelda / Arthura Cebrowskiego).

Bankrut z pełnym skarbcem?

Aby to osiągnąć, zaczęli izolować Rosję w systemie światowych finansów i handlu. Odcięli jej dostęp do systemu SWIFT i ubezpieczeń Lloyds, próbując zablokować import, eksport i transfer dóbr. Sądzili, że wywołają w ten sposób katastrofę gospodarczą. Faktycznie, 27 czerwca Rosja nie była w stanie wypłacić długu o wartości 100 mln dolarów i tym samym agencja ratingowa Moody’s ogłosiła jej bankructwo.

Nie wywołało to jednak żadnego oddźwięku; wszyscy wiedzą, że rezerwy rosyjskiego banku Centralnego pełne są walut zagranicznych i złota. Kreml mógł bez problemu zapłacić te 100 mln dolarów, jednak z powodu sankcji nałożonych przez Zachód nie był w stanie dokonać transferu. Pozostały one w depozycie, czekając na podjęcie ich przez wierzycieli.

Dolary wracają

Jednocześnie Kreml, któremu Zachód przestał płacić, zaczął sprzedawać swe towary, szczególnie węglowodory, innym kontrahentom, przede wszystkim Chinom. Handel, który nie może być już prowadzony w dolarach, przeszedł na rozliczenia w innych walutach. W efekcie dolary powracają na rynek amerykański. Proces ten rozpoczął się już przed kilkoma laty. Jednostronne zachodnie sankcje gwałtownie go przyspieszyły. Ogromne sumy dolarów powracające do Stanów Zjednoczonych powodują masowy wzrost cen. Rezerwa Federalna robi wszystko, by podzielić się nim ze strefą euro. Wzrost cen ogarnia całą zachodnią część kontynentu europejskiego.

Europejski Bank Centralny (EBC) nie jest agencją na rzecz rozwoju. Jego głównym zadaniem jest kontrolowanie inflacji w unii walutowej. Nie jest on w stanie powstrzymać gwałtownego wzrostu cen, więc próbuje jedynie zmniejszyć swoje zadłużenie. Kraje członkowskie namawiane są do udziału w tych działaniach, kosztem spadku siły nabywczej ich własnych obywateli, obniżania podatków i tworzenia systemu ulg. Jest to jednak niezamykający się krąg: pomagając swym własnym obywatelom uzależniają się jeszcze bardziej od EBC, wiążą się też kolejnym zadłużaniem się wobec Stanów Zjednoczonych i dalszym zubożeniem.

Na inflację nie ma sposobu. Po raz pierwszy w historii Zachód musi przełknąć dolary, które bez umiaru drukowane były przez lata przez Waszyngton. Wzrost cen na Zachodzie powiązany jest z wysokością imperialistycznych wydatków ostatnich trzydziestu lat. Dopiero dziś Zachodowi przyszło zapłacić za jego wojny w Jugosławii, Afganistanie, Iraku, Libii, Syrii i Jemenie.

Zmiany kierunków handlu

Do niedawna Stany Zjednoczone mordowały każdego, kto zagrażał dominacji dolara. Zabiły za to prezydenta Saddama Husajna i ograbiły iracki bank centralny. Torturowały i zlinczowały libijskiego przywódcę Muammara Kaddafiego, który planował stworzenie waluty panafrykańskiej i okradły libijski bank narodowy. Gigantyczne kwoty zgromadzone przez te potęgi naftowe zniknęły bez śladu. Widzieliśmy jedynie obrazki pokazujące amerykańskich żołnierzy pakujących dziesiątki miliardów dolarów do ogromnych worków na śmieci. Wyłączając Rosję z handlu dolarowego, Waszyngton osiągnął to, czego tak się zawsze obawiał: dolar nie stanowi już odnośnika w wymianie międzynarodowej.

Zdecydowana większość świata niezachodniego nie jest przecież ślepa. Rozumiejąc, co się dzieje, pospieszyła na forum ekonomiczne w Petersburgu, a następnie rejestrowała się na wirtualny szczyt BRICS. Trochę późno wszyscy zorientowali się, że Rosja rozpoczęła projekt Partnerstwa Wielkiej Eurazji, który ogłosił uroczyście na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2016 roku, minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, a którego realizację rozpoczęto już w roku 2018. Przez ostatnie cztery lata powstały całe sieci dróg i szlaków kolejowych, które zintegrowały Rosję z siecią nowych „jedwabnych szlaków” zainicjowanych przez Chiny. Zmiana kierunków przepływu towarów okazała się dzięki temu możliwa w ciągu zaledwie paru miesięcy.

G7 – regulator cen?

Spadek wartości dolara i zmiana kierunków handlu powodują jeszcze większy wzrost cen energii. Dochody z handlu węglowodorami uzyskiwane przez jednego z największych ich światowych eksporterów, Rosję, wyraźnie wzrosły. Rosyjski rubel nigdy nie był w tak dobrej kondycji. W odpowiedzi szczyt G7 wyznaczył maksymalną cenę na rosyjską ropę i gaz. Polecił „społeczności międzynarodowej”, by nie płaciła więcej.

Rosja jednak najwyraźniej nie ma zamiaru pozwolić, by to Zachód ustalał ceny na jej surowce. Ci, którzy nie będą chcieli zapłacić ceny rynkowej, po prostu ich nie kupią, a przecież żaden odbiorca nie zdecyduje się na rezygnację z nich, by tylko usatysfakcjonować Zachód.

Zachód musiał iść na wojnę

G7 próbuje również podkreślać swą wyższość intelektualną. To jednak już nie działa. Wiatry się zmieniły. Cztery wieki dominacji Zachodu się już skończyły.

G7 desperacko zadeklarowało, że zamierza podjąć działania na rzecz zażegnania globalnego kryzysu żywnościowego, który samo wywołało poprzez swą politykę. Zainteresowane kraje wiedzą, czym są te deklaracje. Wciąż czekają na obiecany już dawno wielki plan rozwoju Afryki i inne zamki na piasku. Wiedzą, że Zachód nie jest w stanie wyprodukować nawozów azotowych i że to właśnie on uniemożliwia ich sprzedaż Rosji. Wsparcie G7 to co najwyżej akcja charytatywna, która ma sprawiać, że nikt nie będzie kwestionował świętych zasad wolnego rynku.

Jedynym sposobem na uratowanie dominacji zachodniej jest wojna. NATO musi pokonać militarnie Rosję, jak niegdyś Rzym pokonał Kartaginę. Jest już jednak za późno: rosyjska armia ma znacznie bardziej zaawansowaną broń od Zachodu. Testowała ją jeszcze w 2014 roku w Syrii. W każdej chwili może zniszczyć przeciwnika. W 2018 roku w wystąpieniu przed rosyjskim zgromadzeniem narodowym prezydent Władimir Putin zaprezentował rozwój swych arsenałów.

NATO snuje imperialne plany

Szczyt NATO w Madrycie był jedynie działaniem wizerunkowym. To jego łabędzi śpiew. 32 kraje członkowskie zadeklarowały jedność z desperacją tych, którzy boją się nadchodzącej śmierci. Jakby nigdy nic, przyjęli strategię dominacji nad światem na kolejne dziesięć lat, w której za wyzwanie uznano „wzrost” Chin. Właściwie przyznali wprost, że ich celem jest nie dbałość o własne bezpieczeństwo, lecz dominacja nad światem. Następnie przeszli do rozszerzenia sojuszu o Szwecję i Finlandię i zagrozili Chinom, że pomyślą o przyjęciu Japonii.

Jedynym zgrzytem, dość szybko zażegnanym, była presja Turcji na Finlandię i Szwecję, by kraje te potępiły Partię Pracujących Kurdystanu (PKK). Nie mając pomysły na kontrakcję, Stany Zjednoczone porzuciły swoich sojuszników – kurdyjskich najemników w Syrii i ich przywódców w innych krajach.

Jednocześnie zdecydowano się na powiększenie sił szybkiego reagowania NATO z 40 tys. do 300 tys. żołnierzy, czyli 7,5-krotnie, i rozmieszczenia ich na granicy z Rosją. Tym samym sojusz po raz kolejny pogwałcił podpisane przez jego kraje członkowskie traktaty, w tym Kartę Bezpieczeństwa Europejskiego, w której wykluczono stwarzanie bezpośredniego zagrożenia dla Rosji. Rosja pozbawiona jest możliwości tradycyjnej obrony swych rozległych granic, mogąc jedynie zagwarantować sobie bezpieczeństwo przez wyeliminowanie sytuacji, w której siły zagraniczne tworzą bazy u jej wrót (strategia spalonej ziemi). Pentagon już dziś rozpowszechnia mapy, na których pokazuje plany rozczłonkowania Rosji.

Czy Zachód pociągnie za sobą świat

Były ambasador rosyjski, obecny szef Roskosmosu, Dmitrij Rogozin, odpowiedział na to publikacją na swoim koncie w Telegramie danych umiejscowienia centrów decyzyjnych NATO, w tym sali, w której doszło do spotkania na madryckim szczycie. Rosja ma ponaddźwiękowe nośniki rakietowe, które mogą dostarczyć głowice nuklearne w ciągu kilku minut do siedziby NATO w Brukseli czy do Pentagonu w Waszyngtonie. Siergiej Ławrow doprecyzował, nawiązując do straussistów, że decyzje militarne Zachodu nie są podejmowane przez wojskowych, lecz w amerykańskim Departamencie Stanu. To on stanowiłby pierwszy cel uderzenia.

Pytanie brzmi zatem: czy Zachód postawi wszystko na jedną kartę? Czy zaryzykuje rozpętanie III wojny światowej – choć wiadomo, że jest już przegrany – tylko po to, by nie umierać samemu?

poniedziałek, lipca 11, 2022

Kresy RP. GENOCIDIUM ATROX

 LINK


 

O ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej

 _________________________

romantyk49

wielokrotnie zabierałem głos w dyskusjach na temat Rzezi Wołyńskiej a ponieważ ten temat interesował mnie od lat 50 z racji tego że straciłem tam po nad 3/4 bliskich ,zwracałem w nich uwagę na fakt bagatelizowania jej rozmiarów -
 jak również pomniejszania z każdym mijającym rokiem liczby ofiar.

 I tak dla przykładu podam że ,
liczbę ofiar w latach 40-50 szacowano na 400-450 tys. ,
lata 60 to liczba około 300 tys.
Lata 70-80 /liczba ofiar wraz z naturalnym procesem ubywania naocznych świadków tych wydarzeń ciągle się zmniejsza
-i osiąga poziom już niecałych 200 tys.
Lata 90 to wręcz wysyp prac naukowych na temat tzw. Kresów bo przecież nie chodziło tu tylko o przedwojenne Województwo Wołyńskie .
I co ,liczba ofiar ciągle spada i jak podaje w tym materiale Pani Profesor osiąga poziom 130 tys.

 Niedawno w którymś z programów dokumentalnych na temat stosunków polsko -ukraińskich podano liczbę ofiar w granicach 50-60tys .
l myślę że gdybym był młodszy to doczekał bym stwierdzeń naukowców że nie było żadnej zbrodni ludobójstwa na Kresach a tylko ofiary trudnych warunków bytowych czasu wojny.
Statystyka ,a czy któryś z badaczy zastanowił się iluż to uciekinierów z centralnej Polski w poszukiwaniu lepszych warunków bytowych uciekło na Kresy a znalazło tam całkiem anonimową śmierć bo nie mogli być i nie byli ujęci w żadnych statystykach...

 PS


 

piątek, lipca 01, 2022

Analiza bieżącej sytuacji

 ZAMIAST WSTEPU

dr Carrie Madej, ofiara dziwnej katastrofy lotniczej w tym tygodniu, jak i dr Vladimir Zelenko ostrzegają ludzkość przed mrocznym planem przestępczym stojącym za pandemią.

OSTATNIE SŁOWA DR ZELENKI DO LUDZKOŚCI (lektor PL)

__________________________________________________________

APOKALIPSA, czyli UJAWNIENIE! Kto WYGRA wojnę? – Katarzyna Szewczyk

 

Piotr Sarafin

Wielki cyberpunkowy świat w którym rządzą korporacje wiedzące wszystko o wszystkich nadchodzi dużymi krokami. Mam nadzieję że jesteśmy w stanie nie dopuścić do tego
 
_________________________________
 

Polska znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie

 

 

APPENDIX