n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

sobota, sierpnia 19, 2017

KATEDRA W CHARTRES

Autor  https://paskonikstronik.blogspot.com/2015/10/katedra-w-chartres.html




GARŚĆ  REFLEKSJI  I  KILKA MYŚLI  O  CZYMŚ,  CO  TRUDNO  JEST  I  POJĄĆ  I OGARNĄĆ...


Oto jak pięknie istotę rzeczy wyraża Elżbieta Stróżecka  w swojej pracy na temat gotyckich katedr: 
"Świątynie gotyckie zachwycają nas bogactwem architektonicznych rozwiązań, porządkiem i harmonią elementów budowy, pięknem dekoracji. Jednak prawdziwy sens oraz znaczenie tej sztuki nie odnosi się tylko do wizualnych efektów, nie jest wyłącznie rezultatem myśli i wyobraźni architektów. Autentyczna sztuka sakralna wykracza poza ludzką indywidualność, otwiera przed nami bogaty świat obiektywnych treści i znaczeń zakorzenionych w metafizyce, filozofii i kosmologii. Katedry średniowiecza kryją w sobie tajemnicę, którą w szczególności tłumaczy matematyka... " Poniżej pokażę w jaki sposób człowiek wieków średnich wykorzystując zasady matematyki dokonywał przejścia z ‘profanum’ do ‘sacrum’".
      Jest spełnieniem marzeń całych pokoleń miłośników sztuki, architektury, czystej formy gotyku, czy też wielbicieli ogółu zabytków ale i estetów ale i tropicieli tajemnic templariuszy i  samej wiedzy tajemnej...
Jej obecność w fizycznej postaci inspiruje, niepokoi, a czasem nawet nie pozwala zasnąć. Lubi, by o niej marzyć, marzyć, marzyć...
Moje marzenia spełniła 2 lata temu.
Katedra w Chartres to konglomerat religii, wiary, pielgrzymek, a zarazem melanż sztuki, magii, okultyzmu, wiedzy tajemnej i ogólnego nimbu otaczającego słynnych  Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona w Jerozolimie, znany powszechnie jako zakon Templariuszy.
Dumna jest i piękna. Jak kobieta. Stoi na niewielkim wzgórzu i króluje majestatycznie nad małym, uśpionym miasteczkiem. Od zawsze. Od samego początku. Była tu pierwsza, choć jeszcze wtedy nie gotycka…
Trzeba wejść na piętro w jednym z budynków na przedmieściach aby móc nacieszyć oko takim widokiem katedry. Tu w pełni można podziwiać bogactwo detali i szczegółów architektonicznych, jak również rozmiary tego kolosa
Początki. 
Osiadli na tym terenie Celtowie całkiem dobrze znali się na siłach przyrody, której to oddawali cześć. Toteż nie przypadkiem wznosili swoje ośrodki kultu w miejscach, gdzie telluryczny magnetyzm był szczególnie mocno wyczuwalny. Jedno z takich miejsc znajdowało się i nadal znajduje w dzisiejszej północno-zachodniej Francji, niecałe 80 kilometrów od Lutecji (obecne miasto Paryż). Tam Galowie natknęli się na prehistoryczny dolmen, czyli prymitywną konstrukcję klasycznie składającą się z trzech pionowych monolitów, nakrytych płaską kamienną płytą. Takie same budowle można zobaczyć i dziś jeszcze np. w Bretanii w Karnaku. Kiedy Druidzi przystąpili do kopania studni, udało im się natrafić na podziemny prąd wytwarzający silne telluryczne wibracje. Przekonani o szczególnych właściwościach tego miejsca, sprzyjającego mistycznej medytacji i duchowej ekstazie, zdecydowali, że właśnie tutaj będą odprawiać magiczne rytuały i religijne ceremonie. Z czasem przy świątyni powstał ośrodek kształcenia przyszłych duchownych i demiurgów.
Dzisiaj w tym miejscu wznosi się okazała katedra pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny z Chartres, jedno z arcydzieł architektury gotyckiej i pierwszy europejski kościół Notre Dame. Katedra w Chartres ma również inne, mniej znane przymioty związane z tradycją hermetyczną, chrześcijańskim ezoteryzmem i pradawnymi sekretami strzeżonymi przez Templariuszy.
Jest potężna. Nawet obiektyw szerokokątny nie wszędzie daje radę... 
Fasada zachodnia robi duże wrażenie, zwłaszcza jeśli pamięta się o fakcie, że to w tym miejscu rozpoczął się gotyk. Widać to szczególnie po nierównomiernej stylistycznie dekoracji samej fasady. Potrójny portal wejściowy o przebogatej dekoracji figuralnej wyraźnie odstaje  od całości. Nic dziwnego. Jest najstarszą częścią tej ściany. Tu rodziły się idee, powstawały koncepcje i rozwiązania, które znacznie później ochrzczono mianem gotyku. Warto zauważyć, że ani wieka rozeta ani trzy wielkie okna poniżej nie zawierają jeszcze maswerków. Te pojawią się nieco później (Soissons, Reims, Paryż)
Chartres, sztych fasada południowa (za Wikipedią)

Chartres w starożytności zwane było Autricum, Carnutes lub Carnutum. Były tu dwa akwedukty, amfiteatr i świątynie. Pierwsi zamieszkiwali tu Celtowie.  Początkowo było tu centrum druidyzmu, następnie zostało ewangelizowane w III wieku przez świętych Altina i Eodalda, a   od IV wieku zostało siedzibą biskupstwa. Powstała wówczas pierwsza katedra. W roku 858 Chartres zostaje spalone przez Normanów, a potem w roku 911 przeżywa atak wojsk Rollona .  Najeźdźców udaje się pokonać dzięki pomocy książąt Blois, Burgundii i Francji. W czasie ataku, biskup Gancelme wynosi na mury relikwię, Welon Dziewicy, by podnieść morale obrońców. W końcu,  kiedy w 963  hrabia Chartres, Charles le Chauve, zajęty jest walką z księciem Ryszardem z Normandii, ten ostatni plądruje miasto i katedra zostaje spalona.
W 1020 roku biskup Fulbert rozpoczyna budowę romańskiej świątyni. Powstaje też szkoła katedralna, najważniejsza na zachodzie obok Bolonii i Paryża.
Najważniejsi mistrzowie tej szkoły – Bernard († ok. 1130), Gilbert de la Porrée († 1154), Teodoryk († ok. 1155) i biskup Jan z Salisbury († 1180) zasłynęli na cały świat, współtworząc scholastyczne przedpole dla powstania paryskiego Uniwersytetu. W 1150 święty Bernard nawołuje tu do drugiej krucjaty do Ziemi Świętej.
Kiedy w czerwcu 1194 roku wielki pożar strawił romańską katedrę w Chartres, boleść która ogarnęła duchownych i świeckich mieszkańców miasta była ogromna. I nikt nie wątpił, że szybko, jak najszybciej w miejscu zgliszcz powstanie nowe dzieło. W tym samym roku rozpoczyna się wznoszenie obecnej, gotyckiej świątyni. Szczęśliwym trafem ze zgliszczy ocalały jedynie fasada zachodnia i krypta, które do dziś pozostają niezwykłym świadectwem romańskiego rodowodu katedry. Prace nad wzniesieniem nowej - gotyckiej trwały aż do roku 1260...
Z budową tej świątyni wiąże się wiele legend i podań łączących jej powstanie z działalnością Zakonu Templariuszy. Warto więc w tym miejscu poświęcić im nieco więcej uwagi.
Powstanie zakonu Templariuszy łączy się z osobą św. Bernarda z Clairvaux, jednego z najbardziej tajemniczych świętych w całym chrześcijaństwie  (to właśnie z jego inicjatywy powstały zgromadzenia i reguły cystersów i bernardynów ). Opuścił on słynne benedyktyńskie opactwo Cluny (pierwszy romański ośrodek propagujący ten styl w Europie) i po założeniu zakonu cystersów został przeorem opactwa w Clairvaux. Nowe zgromadzenie nawiązywało do surowych zasad i doktryn z początków chrześcijaństwa, zarówno jeśli chodziło o rygorystyczne stosowanie surowej reguły św. Benedykta, jak i przechowywanie hermetycznej wiedzy. W 1118 roku Bernard zgromadził dziewięciu francuskich rycerzy, by wraz z nimi, w Jerozolimie założyć zakon Templariuszy (Jerozolima była wówczas w rękach krzyżowców.) Nazwał ich Ubogimi Rycerzami Chrystusa i Świątyni Salomona...
Wielka rozeta fasady zachodniej. Ma już imponujące rozmiary. Ale jest jeszcze ciężka, masywna - nie znano jeszcze maswerków. To dlatego we wnętrzu katedry witraż w rozecie zdaje się być skromniejszy, porozdzielany ciemnymi polami kamiennej konstrukcji okna

Jak piszą znawcy tego tematu: "być może nieprzypadkowo pierwsza siedziba Templariuszy znajdowała się tuż obok ruin świątyni Salomona. Mieli oni odnaleźć podziemne komnaty i korytarze, gdzie jakoby ukryto skarby olbrzymiej wartości, należące niegdyś do starożytnych Hebrajczyków. Były wśród nich dokumenty zawierające ezoteryczną wiedzę wielkiego biblijnego króla, sekretne plany i zasady architektoniczne, którymi posłużyli się przy budowie swojej świątyni. Możliwe, że Bernard zamierzał odzyskać tę tajemną wiedzę i przenieść ją na grunt europejski, połączyć z magicznymi tradycjami celtyckimi i arturiańskimi legendami o Świętym Graalu, tworząc tym samym hermetyczne totum, znane jako Wielka Tajemnica..." 
Pewne jest natomiast, że niedługo po założeniu zakonu w całej Francji, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać gotyckie katedry, przykład postępu architektonicznego, który trudno wytłumaczyć jedynie nowymi rozwiązaniami technicznymi i konstrukcyjnymi tak zwanego dwunastowiecznego renesansu. Wielu autorów, między innymi znany ekspert Louis Charpentier, utrzymuje, że doszło wówczas do zawiązania przymierza między templariuszami i cystersami, chciano bowiem wprowadzić w życie zamiar wznoszenia wielkich strzelistych świątyń, o konstrukcjach i dekoracjach dużo bardziej złożonych niż oszczędne kościoły i katedry romańskie. Lata świetności templariuszy przypadają na okres, kiedy w samej tylko Francji podczas zaledwie jednego stulecia powstało ponad osiemdziesiąt katedr gotyckich, nie licząc okazałych opactw budowanych w tym samym stylu. 80 katedr , a każda to góra, dosłownie góra bloków kamiennych. Podobno Amerykanie policzyli ile kosztowała taka jedna katedra w przeliczeniu na dziś? Dokładnie tyle, co pochłania NASA w misji na Księżyc albo prościej tyle, co 3 promy kosmiczne!  -  80 katedr w przeciągu stulecia, zważywszy że katedrę buduje się w czasie 50-120 lat ! 
Praktycznie ludzkość do dziś dnia nie stworzyła z samego kamienia nic, co mogłoby równać się z gotyckimi katedrami Francji.
Anioł z zegarem słonecznym z południowo-zachodniego narożnika wieży południowej

Cała niezwykle bogata ikonografia rzeźb oraz reliefów na zewnętrznych ścianach katedry liczy sobie ponad 6000 egzemplarzy z czego ok 2000 postaci ludzkich  i najogólniej ukazuje istoty niebiańskie oraz wszelkie stworzenie w akcie adoracji Boga - zgodnie z treścią Psalmów (Ps 148-150), Wizji Ezechiela i Apokalipsy św Jana. Są tu również zawarte nauki o Bogu, wszechświecie , moralności i historii, a wyłożone wcześniej przez trzynastowiecznego encyklopedystę Vincentego z Beauvais (znajdująca się tam katedra jest najwyższą na świecie budowlą gotycką).
Z każdej strony katedry elementom konstrukcyjnym towarzyszą kamienne rzeźby przeróżnej wielkości
Schody biegnące wzdłuż  północnej fasady katedry zdają się nie mieć końca... 



 Portal Królewski.
To prawdziwe arcydzieło sztuki rzeźbiarskiej. Jego znaczenie dla późniejszego rozwoju gotyckiej rzeźby portalowej trudno wprost przecenić. Posągi - pierwotnie było ich 24 obecnie pozostało 19. Ich powstanie datuje się na lata 1145-1155. Nie są więc najstarsze we Francji - te bowiem znajdziemy w opactwie Saint-Denis. Pochodzą sprzed 1140 roku. Ale te z Chartres , z punktu widzenia historii sztuki stanowią pewną cezurę: wraz z nimi następuje przejście rzeźby romańskiej w gotycką. 
Francuscy historycy sztuki tak oto opisują ów portal: " W postaciach Portalu Królewskiego obok proroków rozpoznajemy królów i królowe francuskie. A postrzegając cały front jako tryptyk, odnajdujemy w lewym portalu Wniebowstąpienie obramowane znakami zodiaku; w środkowym tryumf Jezusa według opisów Proroków; po prawej tryumf Marii, otoczonej przez jej atrybuty. Całość konstytuuje schemat wypełniony przez architekta: gloryfikację Słowa Wcielonego".
Warto przyjrzeć się bliżej temu portalowi, gdyż prócz oczywistych walorów poznawczych, estetycznych i naukowych  - jest po prostu piękny.... 

Określenie "porta regia" - portal królewski zachodniego portalu w Chartres znane już było w pierwszej połowie XII wieku, a więc w czasach, gdy nie istniał jeszcze obecny portal. Toteż znaczenie tego terminu nie zostało wyjaśnione do dziś
Tympanon środkowego portalu jest w pewnym sensie nowatorski. Dotychczas najczęściej nad głównymi wejściami do świątyń umieszczano sceny Sądu Ostatecznego. Cel był oczywisty. Uświadomić i unaocznić wiernym nieuchronność końca świata, sądu, ważenia dusz, wiecznego potępienia w mękach piekielnych... I tu w Chartres również króluje Sędzia Świata - ale jakże inny, jakże odmieniony. Nie znajdziemy tu męk piekielnych, potępienia dusz i innych straszydeł. Istoty o apokaliptycznym rodowodzie odsunięto na plan dalszy. Nad ogółem scen króluje Chrystus Pantokrator. Zwycięzca.
Postaci Chrystusa w tympanonie towarzyszą anioł oraz uskrzydlone wizerunki zwierząt : orła , wołu i lwa. Są to znane  symbole czterech ewangelistów
Powyżej galeria apostołów 
Prawy boczny portal. W tympanonie Scena tryumfu Marii w otoczeniu jej atrybutów, co dokładnie opisuje ilustracja poniżej:
W prawym bocznym portalu fasady zachodniej czeka nas niemała niespodzianka - otóż w ostrołukach portalu dostrzec można personifikacje siedmiu sztuk wyzwolonych - każda z nich przedstawiona jest jako rzeźba starożytnego nauczyciela, którymi są: Arystoteles, Boecjusz, Cyceron, Donatus, Euklides, Ptolemeusz i Pitagoras. Obecność pogańskich w końcu nauczycieli w portalu chrześcijańskiej katedry zawdzięczamy uczonemu Thierriemu z Chartres, który to jak rektor tutejszej szkoły nadzorował prace przy budowie katedry.
Powyżej symboliczne sceny zaśnięcia i wniebowzięcia Marii. Warto zwrócić uwagę na figurki adorujące Marię - są jeszcze pełne romańskiego charakteru

Lewy boczny portal to scena Wniebowstąpienia Pana w otoczeniu aniołów i znaków zodiaku 
Filar rozdzielający portal centralny od prawego
Majestat, wewnętrzny spokój i nieskazitelne piękno emanują z figur umieszczonych w portalach katedry. jest w nich coś, co sprawia, że zapadają głęboko w pamięci...
Rzeźby figuralne z prawego ościeża bocznego portalu
Rzeźby figuralne prawego ościeża lewego portalu bocznego
Estetyka przeplata się tu z metafizyką i na odwrót ...
Bliższe obcowanie ze sztuką sięgającą początków średniowiecza dostarcza wrażeń mistycznych 
Czyż nie są cudowne, ujmujące, pełne wdzięku…..
Przesadnie wysmukłe, kamienne posągi o wydłużonych sztucznie proporcjach, odziane w szaty o bardzo ornamentalnie poukładanych fałdach. Sprawiają wrażenie, że ludzki tłum zastygł w kamienne kolumny – dlatego ów typ rzeźb nazwano po francusku: statues-colonnes. Ich plastyczność i oderwanie od architektury to rzecz podówczas nowa. Wcześniej, w budowlach romańskich uplastycznienie figur i rzeźb było nierozerwalnie związane z samą budowlą. Były to więc płaskorzeźby, tyle, że głęboko wcięte w strukturę materii lub inaczej  - mocno wyeksponowane. Toteż z Chartres właśnie nowe sposoby odtwarzania rzeczywistości w kamieniu rozeszły się po Francji i Europie.
W ciągu wieków historii gotyk był nienawidzony, wyśmiewany i wyszydzany wielokrotnie. Nie dostrzegano w nim ani piękna ani harmonii.  Obchodzono się z nim okrutnie i po barbarzyńsku. Był niepojęty, nieogarnięty a więc nienawidzony – taka jest ludzka natura.
Architektom renesansu, baroku , klasycyzmu spędzał sen z powiek, niepokoił swoją niepojętością – jak któryś z nich zauważył „Wszędzie pełno okien, rozet i iglic, kamienie zdają się tak powycinane jak karton; wszystko jest dziurawe, wszystko wisi w powietrzu"…
Tajemnice tego stylu i tej epoki przepadły wraz z jej animatorami – Templariuszami. Wprawdzie styl gotycki rozlał się po całej katolickiej Europie ale był już tylko kontynuacją tego, co rozumiemy jako gotyk francuski. Jeszcze dziś, w dobie komputerów i nieomal nieograniczonych możliwości architektów, tamten styl wydaje się tak nowatorski i tak przesiąknięty matematyką i geometrią, że współczesnym równie trudno to pojąć, jak niegdysiejszym wrogom i burzycielom gotyku.

Jedną z największych tajemnic tego stylu jest fakt, że to nie styl gotycki stworzył i najpełniej rozwinął się w katedrach francuskich. Nie. było dokładnie odwrotnie! To francuskie katedry stworzyły styl, który znacznie później nazwano gotykiem... 
A więc pierwsze powstały owe wielkie, rozmiarami przewyższające wszystkie inne budowle europejskie, katedry. Każda z nich to skończone piękno i każda z nich zawiera wszystko to co ten styl stworzył.  A więc każda tworzy zamkniętą i doskonałą , w tym doskonałą matematycznie, całość !. Wszelkie inne budowle jakie powstały potem i we Francji i w Anglii, Hiszpanii i w Niemczech a także w pozostałych częściach Europy, to już tylko naśladownictwo, mniej lub bardziej udane, mniej lub bardziej doskonałe ale naśladownictwo. Chociaż ze względów czysto nacjonalistycznych wciąż jeszcze można spotkać opinie, że to w Anglii po raz pierwszy zastosowano ostry łuk w konstrukcji przęsła, a to zw Włoszech jest  nieco starsze niż we Francji sklepienia krzyżowo-żebrowe z ostrołuków, a to że w Niemczech jest najwięcej budowli gotyckich itp. W niczym to jednak nie zmienia faktu że to we Francji stoją wielki gotyckie budowle jako świadectwa całej , w pełni gotyckiej i doskonałej w swoich proporcjach katedry - pierwowzoru gotyku. Jeszcze w XVI wieku nikt nie używał określenia gotyk. To słowo było zupełnie obce architekturze. Ale w okresie baroku, we Włoszech tak bardzo gardzono tym stylem, tak wydawał się obcy nad Tybrem, że jeden z papieży mówiąc o brzydocie tych kamiennych katedr użył określenia, że stworzyli je barbarzyńcy czyli Gallowie i Goci z północy. L’art Gothique to nic innego jak sztuka Gotów, dzikich najeźdźców, którzy złupili Rzym. Barbarzyński styl Gotów. To określenie wkrótce obiegło całą Europę. Wszędzie , gdzie tylko ktoś chciał budować w nowym stylu, zwanym dziś barokiem , ten burzył budowle barbarzyńskie, gotyckie….   
Ale - choć dziś wydaje się to niemożliwe - miała katedra swoje słabe chwile. Otóż w czasie Rewolucji Francuskiej katedrę wystawiono na sprzedaż, z przeznaczeniem do rozbiórki! To najprawdopodobniej było jednym z przejawów nienawiści ludu do Kościoła i burżuazji... Na szczęście ratunek przyszedł do klasy mieszczańskiej. Wykupił ją jakiś mieszczanin, za cenę gruzu ...

Portal Północny
Oba portale transeptu pochodzą z okresu po roku 1194 i należą już do gotyku.
Cytując za Abbe Plomb: "Portyk Północny powinien być postrzegany jako skrócona historia Zbawienia, przygotowana na długo wcześniej, tablica ze świętą historią, kompendium Prawa Mojżeszowego i tym samym  zapowiedź Prawa Chrystusowego. Na tych portalach wyłożone jest powołanie narodu żydowskiego, jego cała misja od Abrahama do Mojżesza; od Mojżesza do niewoli babilońskiej; od niewoli aż do śmierci Chrystusa; streszczenie trzech faz jego historii: powstanie Izraela, jego niepodległy byt, jego życie pomiędzy poganami"

Natomiast portal centralny tego tryptyku "ma za swój temat Gloryfikację Dziewicy. Cokół po lewej zawiera życie i cnoty Dziewicy. Cokół po prawej jest poświęcony obrazom samej Marii". 
 Rzeźby tchną świeżością mimo wieków. Ubytki w kończynach pochodzą z okresu Wielkiej Rewolucji  Francuskiej
Według innych historyków portal jest ilustracją Tajemnic Różańca.
Na rok 1205 datowany jest portal środkowy północnej części transeptu przedstawiający Tryumf Najświętszej Marii Panny z Chrystusem i Jego ukoronowaną Matką na tympanonie, aniołami i prorokami oraz tzw. Drzewem genealogicznym Maryi na archiwoltach. Poniżej znajdują się sceny Zaśnięcia Marii i Jej Wniebowzięcia. We wnękach na lewo unoszą się postacie ze Starego Testamentu – Melchizedek, Abraham z synem Izaakiem, Mojżesz z wężem z brązu, prorok Samuel oraz król Dawid, na prawo – prorocy Izaak, Jeremiasz i Symeon, św. Jan Chrzciciel oraz św. Piotr. Na filarze dzielącym drzwi umieszczono figurę św. Anny, której relikwie sprowadzono do Chartres niedługo przed datą powstania portalu. Portal lewy przedstawia Pokłon i Sen Mędrców ze Wschodu ze scenami Narodzenia i Pokłonu Pasterzy poniżej (we wnękach mamy tu z kolei Zwiastowanie i Nawiedzenie św. Elżbiety), portal prawy – Niedolę Joba ze sceną sądu Salomona (we wnękach stoją król Salomon, królowa Saby i prorocy). Widoczne uszkodzenia rzeźb północnego portyku są śladem aktywności rewolucjonistów z końca XVIII wieku.
 Ciekawa jest ornamentyka portalu południowego, wywodzi się jeszcze z romanizmu

Portal Południowy

"Portyk Południowy powtarza ze zmianami temat Zachodniej Fasady - Gloryfikację Chrystusa lecz w jego funkcji Najwyższego Sędziego i w osobach Jego Świętych. Cały portal jest podzielony - podobnie jak dwa pozostałe - na trzy części: centralne wejście z tympanonem pod łukiem zawiera wyobrażenie Sądu Ostatecznego, lewe poświęcona jest Męczennikom, a prawe Wyznawcom".


Sąd Ostateczny
 Portal południowej części transeptu (ok. 1210) ilustruje scenę Sądu Ostatecznego. Chrystusowi Sędziemu Świata towarzyszą orędownicy za duszami ludzkimi – Maryja i św. Jan. Poniżej stoi Archanioł Michał z wagą oraz, między skrzydłami drzwi, ponownie Chrystus. Wnęki zajmują figury Apostołów. W portalach bocznych towarzyszą im postaci świętych męczenników z pierwszym z nich, św. Szczepanem na tympanonie (lewy portal) oraz wyznawców i ojców Kościoła ze scenami z życia św. Mikołaja z Bari oraz św. Marcina z Tours na tympanonie (prawy portal).
Na przełomie XII i XIII wieku, w tempie mogącym dziś jeszcze przyprawić o zawrót głowy, wyrosło w północnej Francji kilkanaście katedr gotyckich pod nazwą Notre Dame, czyli pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Tak twierdzi Wikipedia, większość przewodników  i  inne źródła. Notre Dame – Nasza Pani…. Tak nazwano te pierwsze katedry. Ale KTO je tak nazwał? Kto używał tego zwrotu: Nasza Pani? Początkowo tylko Templariusze. A wobec tego , kogo oni uznawali za swoja Panią? Marię - matkę Chrystusa? Podobno nie! ich Panią była przecież Maria Magdalena , ukochana  Chrystusa. Nazywana w pierwszych wiekach chrześcijaństwa Apostołem apostołów albo Pierwszym Apostołem. I to dla niej wznieśli te katedry, ku jej czci…. Dopiero po roku 1307, kiedy  świat ówczesny miał szybko zapomnieć o Templariuszach, wmówiono wiernym i mieszkańcom Francji, że Notre Dame to jest i zawsze była Najświętsza Panna Maria….. tak jest do dziś. Tymczasem kult Marii Magdaleny wiąże się nierozłącznie z faktami i  legendami o Ubogich Rycerzach Chrystusa… Całkiem ładnie pokazano ten temat w „Kodzie da Vinci” ale nie jest to wiarygodne źródło.
Kościół, żeby kontrolować mężczyzn, represjonował kobiety. Grzmiał o ich nieczystości, o grzechu pierworodnym. Dopiero w XI w. pojawiła się Maryja jako symbol czystości, a wraz z nią żeński pierwiastek w religii. Dzięki Maryi do katedr trafiły posągi kobiet. Nie były to już kostuchy przynoszące śmierć, ale rzeźby, do których pozowały żony, córki, sąsiadki, kobiety obdarowane uczuciami. Na ich twarzach rysowały się smutek, uniesienie, radość i cierpienie. Zmienił się też sam stosunek Kościoła do kobiet. Przyznano im prawo do miłości. Samo uczucie przestało być grzeszne, a zaczęto je postrzegać jako dar. Oprócz posągów Maryi kościoły zaludniały inne kobiety. Są naga Ewa, Esmeralda i najczęściej Maria  Magdalena, a w Chartres wyrzeźbiono nawet syrenę z odkrytym biustem. Oczywiście, wysoko w górze, bo im wyżej, tym większą swobodą cieszyli się rzeźbiarze. Jeden z nich w Chartres zostawił nawet płaskorzeźbę z biskupem udającym się wprost do piekieł. 
Bardzo wzruszający witraż - nie wymaga komentarza
Wróćmy do katedr. wśród nich takie są perełki, jak: Chartres, Paris, Reims, Amiens, Bourges, Beaveaux,  Rouen, Bayeux, Laon, L'Epine, Evreux , Lemans.  Budowane przez Templariuszy lub współfinansowane . A właściwie za ich pieniądze, bowiem Zakon UBOGICH Rycerzy Chrystusa przebijał swoim bogactwem i Watykan i Króla Francji razem wziętych ….
Pieczęć Zakonu Templariuszy - dwaj rycerze na jednym koniu mieli być symbolem ich ubóstwa... 
Było to dziewięciu francuskich rycerzy, którzy przekonani przez Bernarda z Clairvaux, założyciela zakonu cystersów, wyrzekli się doczesnych dóbr i wyruszyli do Ziemi Świętej, aby strzec przed rozbójnikami i złodziejami szlaków, którymi pielgrzymi podążali do Jerozolimy. Okazało się jednak, że ich prawdziwa misja miała zupełnie inny charakter… W roku 1118 Król Jerozolimy, Baldwin II, wyznaczył rycerzom kwaterę na terenie meczetu Al Aksa w miejscu, gdzie kiedyś znajdowała się świątynia Salomona. Podejrzewano, że w czasie swych dziesięcioletnich poszukiwań braciszkowie zajęli się okultyzmem. Posiedli też wiedzę tajemną, czyli poznali żydowska Kabałę, jednak do dziś nie udowodniono z jakiego źródła pochodziła ich wiedza architektoniczna, oparta, a wręcz osadzona w matematyce i geometrii. Gdy w 1128 roku powrócili do Francji, rozeszły się pogłoski, iż wiedza tajemna, którą poznali w Ziemi Świętej, została zakodowana w katedrach gotyckich. To nie musi być oczywiście prawda. Może niczego tu nie zakodowali. Ale prawdą jest, że aby wznieść tak ogromne i tak doskonałe budowle potrzebna jest znajomość matematyki, geometrii i zasad, których nie nauczano w ówczesnych  szkołach i kolegiach. Ich mistrzowie budowlani posiedli wiedzę tak rozległą i osadzoną w nauce, że z punktu widzenia prawideł i zasad architektury budowle gotyckie są najdoskonalszym dziełem rąk ludzkich do czasu zastosowania betonu i strunobetonu. Ten fakt powinien przekonać nawet zdecydowanych racjonalistów i sceptyków.
Ponieważ zakon zlikwidowano w haniebny sposób  w 1307 roku, a rycerzy wymordowano lub spalono na stosach, przepadła raz na zawsze wiedza, którą zdobyli , a pozostała cała masa pytań w większości bez odpowiedzi.
Pewne jest, że po powrocie z Ziemi Świętej rozpoczęli budowę pierwszej katedry gotyckiej w Chartres. Potem przyszła kolej na kolejne i kolejne. Budowano w całej Il-de- France. 
Ciekawostką jest niewątpliwie to, że wszystkie wymienione powyżej katedry zbudowane są pod gwiazdozbiorem Panny, a po połączeniu liniami wymienionych miejsc tworzą pentagram ! Odkrycia tego dokonali mnisi w 1940 roku:
Na dole rysunku rozmieszczenie katedr Notre Dame we Francji, powyżej gwiazdozbiór Panny – uderzające podobieństwo ?  Właściwie  dokładne odwzorowanie!  Przypadek?  raczej nie...

Plan katedry na poziomie posadzki (za Wikipedią)

Wnętrze katedry 
Zwiedzanie wnętrza tego kolosa ma tę własność, że zajmuje - w zależności od pojemności i od stanu umysłu zwiedzającego - od kilku godzin, poprzez kilka miesięcy, aż do kilku lat. Przy czym i ci pierwsi jak i ostatni odczuwają zazwyczaj w prawie równym stopniu pewien niedosyt ...

Kruchta. Nad nią podwójne sklepienie krzyżowe o wyraźnie gotyckim charakterze. Ściany boczne są jeszcze romańskie. Z tyłu - góra zdjęcia - widoczny jeszcze fragment zachodnie, romańskiej fasady.
Na lewo i prawo z kruchty prowadzą przejścia do zamkniętych pomieszczeń pod wieżami katedry. Zarówno kolumny jak i kapitele oraz łuki świadczą o romańskim pochodzeniu tej części katedry
Chrzest Jezusa w Jordanie
 Nawa północna
Fragment nawy głównej


Witraże

Niezwykle intrygujący jest  w Chartres zespół witraży pochodzących z XIII wieku w liczbie 163. Cztery pochodzą z  XII wieku! i znajdują się oczywiście w fasadzie zachodniej, o której już wiemy, że jest najstarszą, a 21 witraży pochodzi z wieku XIV.
Aż 43 z nich tworzy mniejsze lub wielkie rozety, pozostałe umieszczone są w oknach ostrołukowych obiegających katedrę wokół:
Rzut poziomy rozmieszczenia witraży w oknach katedry

Jest to największy na świecie zbiór witraży zgromadzonych w jednym miejscu, gdzie całkowita ich powierzchnia przekracza 2600 m2! I jedynie słynna Saint Chapelle w Paryżu może równać się z tym  imponującym zbiorem.
Ponieważ katedra ma gigantyczne rozmiary, zwiedzający zazwyczaj nie dostrzegają całej urody zawartej w tej szklanej bibliotece. Przeważnie widzimy tylko kolorowe mozaiki, czasem dostrzegamy jedną lub kilka postaci i prędzej, czy później przenosimy wzrok na inne walory wnętrza. Tymczasem lektura tych ogromnych obrazów jest niezwykle ciekawa i pouczająca. Warto też pamiętać, że witraże w Chartres są oryginalnym świadectwem sposobu myślenia, nauczania, obyczajów, światopoglądów i wyobraźni ludzi wczesnego średniowiecza. Nam ludziom współczesnym trudno jest zrozumieć średniowieczną symbolikę. Rozmieszczenie witraży nie było przypadkowe. Powierzchnia witrażu może być podzielona na wiele części. Sceny witraża mogą być pogrupowane w formie kwadratów lub kwiatów o czterech płatkach. Studiując historię w oknach witraży należy je czytać od dołu do góry i od lewej strony ku prawej. 
Aby jednak zobaczyć to, co one mają nam do powiedzenia, trzeba by zwiedzać katedrę z lornetką przy oku albo przyjrzeć się zdjęciom o wysokiej rozdzielczości:
Transept południowy - wielki witraż i rozeta. Warto zauważyć, że choć rozetę wypełnia, nie do końca jeszcze wykształcony maswerk, to lancety okien pod rozetą wciąż jeszcze pozbawione są maswerków. Rozeta w fasadzie południowej, to Chrystus tryumfujący w otoczeniu 24 starców Apokalipsy. Jest to zapowiedź powtórnego przyjścia Chrystusa, Odkupienia i Królestwa Niebieskiego.
Witraż w północnym transepcie. Podobnie i tu lancety okien są bez maswerków. Tymczasem w katedrach w Soissons, Laon, czy w Saint Denis znajdziemy już delikatnie wypełniające przestrzenie okien maswerki. W tym właśnie upatrujemy formę przejściową z romanizmu w gotyk. Rozeta w fasadzie północnej przedstawia drogę do Odkupienia, Maryję z Dzieciątkiem, otoczoną aniołami, królami Judei i prorokami. W pasie pod rozetą święta Anna niesie Maryję. Są one otoczone postaciami ze Starego Testamentu. Widzimy tu też herby Blanki Kastylijskiej i świętego Ludwika - kwiat lilii.
W pięciu oknach transeptu północnego galeria Królów Izraela. Znajdziemy tu kolejno od lewej: Melchizedeka, Króla Dawida ze swoją Harfą, Św.Annę unoszącą niemowlę Marii, Króla Salomona i Aarona 
Powyżej detale z galerii Królów Izraela - Melchizedek, Dawid i Salomon;
poniżej wielka rozeta transeptu północnego
Punktem centralnym wielkiej rozety transeptu północnego jest "Dziewica z dzieciątkiem na tronie":
Nawa główna - wielki witraż fasady zachodniej. Sama rozeta pochodzi z początków XIII stulecia, a trzy usytuowane pod nią okna są jeszcze wcześniejsze - XII wiek, styl romański
Rozeta fasady zachodniej  jest tak stara, że nie posiada jeszcze maswerków, toteż poszczególne okna witrażu wyraźnie pooddzielane są pustymi polami (kamienne elementy konstrukcji rozety). Witraże w oknach pod rozetą  są wizerunkiem "Matki Bożej Pięknej z Canopy,", która patronowała romańskiej, starszej katedrze. Ich niezwykłe światła piękne są o każdej porze dnia i roku.   
Witraże nawy głównej. W lewym oknie znajdujemy sceny z Pasji Chrystusa - od pojmania w Ogrójcu do drogi do Emaus. Okno środkowe ilustruje dzieciństwo oraz nauczanie i publiczną działalność Chrystusa - jest tu większość dobrze znanych scen z Nowego Testamentu. W oknie prawym przedstawiono Drzewo Jozuego. W zachodniej fasadzie znajdujemy najstarszy witraż w katedrze. Pochodzi z XII wieku! Warto przyjrzeć się niektórym scenom z bliska, aby móc podziwiać kunszt wczesnośredniowiecznych mistrzów:
Moses / Generic King of Israel / Balaam 
Siedem darów Ducha Świętego
 Zachariasz, Maryja, Daniel
Jozue i wyrastające z jego biodra drzewo
Jezus objaśnia istotę Przemienienia Pańskiego i scena Ukrzyżowania
Nawiedzenie N.P.M.
Stajenka Betlejemska, narodziny Dzieciątka Jezus
Maryja z Dzieciątkiem Jezus. To główna scena witraży w zachodniej fasadzie.
Poniżej  dwie sceny z witraża ilustrującego żywot Marii Magdaleny - fasada południowa:
Wskrzeszenie Łazarza
Pogrzeb Marii Magdaleny. Ciekawostka - z ikonografii całego witraża wynika, że MM zmarła i pochowana została na terenie Francji, niedaleko Marsylii
Jakie wspaniałe i wyraźne rysunki postaci. Do tego bogactwo kolorów i odcieni - XII wiek (900 lat temu !). Wszystko staje się bardziej wyraźne i zrozumiałe gdy możemy przyjrzeć się z bliska, każdej scenie z osobna.
Samo czytanie witraży to już jest sztuka niemała. Wiedza i myśl zawarta w każdym z witraży stanowi skończoną opowieść dla pospolitych oglądaczy i wiernych ale pod tą skorupką ukryte są symbole i wskazówki o których do dziś nie mamy pojęcia...
Witraże to wnętrze katedry i jej dusza zarazem. Jest ono właśnie metaforyczną Niebiańską Jerozolimą. Świadczą o tym wprost – a zarazem dyskretnie i subtelnie – blask szczęśliwie ocalałych do dni naszych witraży i drobiazgowo przemyślana architektura. Od dawien dawna mówiono i pisano, że witraże katedr są jak Doktorzy Kościoła, którzy za pomocą Boskiej iluminacji objaśniają Pismo Święte – a i dziś bez naukowych badań i dociekań  niemożliwe są do poznania, podobnie jak wyobrażenia witraży pozostają nieme bez materii szkła i słonecznego blasku. O witrażach w Chartres napisano już tomy książek i zrobiono tysiące fotografii. Są rzeczywiście wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Zawarto w nich i Stary i Nowy Testament i Dzieje Apostolskie ale i przypowieści różne.
Jednak warto wiedzieć, że spora część tych świetlistych obrazów dotyczy spraw świeckich. Mamy tu wszystkie znaki zodiaku, oraz opowieści o wyprawach templariuszy do ziemi świętej. Ale można też odnaleźć wiele scen, które do dziś czekają na objaśnienie...
 Sceny rodzajowe
Zapewne ciekawostką jest niemałą, że - jak głoszą kroniki katedry - kilka razy w czasie wojen i zawieruch  demontowano witraże i zabezpieczano je przed rabunkiem i zniszczeniem. I tylko podziwiać należy  mądrość i zapobiegliwość ówczesnych włodarzy katedry


Wielki Labirynt - czyli magia katedry głęboko osadzona w matematyce.



Najpiękniejszą rzeczą, jakiej możemy doświadczyć jest oczarowanie tajemnicą. Jest to uczucie, które stoi u kolebki prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Ten, kto go nie zna i nie potrafi się dziwić, nie potrafi doznawać zachwytu, jest martwy, niczym zdmuchnięta świeczka.
Albert Einstein

 Na przecięciu nawy głównej i transeptu widnieje na płytach podłogowych labirynt w kształcie koła o średnicy trzynastu metrów. Takie labirynty, w symbolice hermetycznej, którą przejęli Templariusze, uważane były za źródła wibracji i występowały również w innych katedrach gotyckich. Do naszych czasów przetrwał w dobrym stanie tylko labirynt katedry w Chartres oraz szczątkowo w Reims. Tworzy go jedenaście okrągłych koncentrycznych pasów, łączących się z sobą i dających po zsumowaniu odcinek długości 262 metrów. Istnieją dokumenty zaświadczające, że w średniowieczu mieszkańcy Chartres pokonywali tę odległość na kolanach, kiedy chłód lub śnieg uniemożliwiały odprawienie pokuty na zewnątrz. Powiada się także, że Templariusze i wtajemniczeni mnisi udawali się do katedr, by odprawiać tam sekretne obrzędy.
Symbolika labiryntu jest nieodgadniona także w naszych czasach. Z całą pewnością nie jest to dekoracja. Również pokonywanie go na kolanach przez pątników to późniejszy wymysł kościoła, nie templariuszy. Jego umiejscowienie w katedrze, rozmiary są nie przypadkowe.

Labirynty w posadzkach średniowiecznych świątyń wiązano z tradycją pielgrzymki do Ziemi Świętej czy też z "Niebiańskim Jeruzalem" - rajem dla zbawionych. Zaskakujące jest to, że  rzadko w centrum labiryntu pojawiały się chrześcijańskie symbole. Znacznie częściej znajdowały się tam przeróżne napisy, a czasem zwierciadło, w którym skruszony penitent mógł ujrzeć wizerunek własny. Właśnie ujrzeć wizerunek, a nie tylko odbicie albowiem to co tam zobaczy miało podkreślać dwoistość ludzkiego istnienia, dwoistość  natury  ludzkiej, a czasami zawierało wątki magiczne, rozpoznawalne jedynie dla wtajemniczonych...
Kamienna ścieżka ułożona w skomplikowany zwój, wcale nie wygląda na ponad ćwierć kilometrową trasę. (dokładnie 261 m) Przejście całości za pierwszym razem udaje się mało komu, a to z tej przyczyny, że pielgrzymi najczęściej błądzą w trakcie pokonywania drogi i trafiają do punktu wyjścia. Powinno to skłonić zbłąkanego pątnika do rozmyślań i pobożnych kontemplacji o kruchości ludzkiej egzystencji i niepewności jego poczynań. Ale jak trafnie zauważył Hermann Kern : " W labiryncie nie możesz się  zgubić, możesz się jedynie odnaleźć" - to bardzo w swej istocie głębokie stwierdzenie. Labirynt jest ściśle powiązany z samą katedrą i jako jej element uczestniczy w pełni w jej transcendentnym i ezoterycznym przesłaniu. W tym kontekście nie powinien być postrzegany tylko jako odrębna całość ale też jako element znacznie większej całości. A katedra jest obrazem świata. Odtwarza jego strukturę poprzez matematykę tak mocno wpisaną w jej materię. Wszystko tu zdaje się powtarzać delfickie zdanie :"Wejrzyj w siebie , a będziesz widzieć i Wszechświat i Boga"...

Duże znaczenie ma sama symbolika poszczególnych elementów labiryntu oraz proporcje pomiędzy nimi. Można by je długo studiować – są tacy, co poświęcają na to całe dziesięciolecia. Półksiężyce okalające ścieżkę (jest ich po 28 na każdą ćwiartkę), obosieczne miecze, liczba zakrętów… – są to wzory archetypowe. Głęboko zakodowane w matematycznej strukturze wszechświata. Nie ma tu przypadków, choćby liczba kamieni, z których zbudowana jest ścieżka. Jest ich 276 czyli tyle, ile jest dni ciąży. Chodzi oczywiście o symboliczną drogę do ponownych narodzin. W labiryncie z Chartres zakodowana jest też podwójna spirala – symbol rozwoju o ogromnej mocy. Ale też wejście do wewnątrz i wyjście, śmierć i odrodzenie… – Cały ten wzór jest niczym mandala - mamy tu starożytny symbol krzyża wpisanego w koło.A więc pełnia, połączenie przeciwieństw: nieba i ziemi, prawej i lewej półkuli mózgu, energii kobiecej i męskiej, stabilności i ruchu… Ten labirynt daje oparcie, bezpieczną przestrzeń. A jednocześnie – przez to, że nie jest symetryczny, że zawiera w sobie tę podwójną spiralę – powoduje poruszenie w umyśle, w psychice, uruchamia procesy przemiany. To narzędzie transformacji, święta przestrzeń, w której łączy się makro- i mikrokosmos, to, co na górze, i to, co na dole. No i samo centrum! Rozchylony kwiat róży albo lilii – dla chrześcijan może to być Matka Boska, w innych kulturach Afrodyta, Wenus… W każdym razie symbol miłości, energii kobiecej, odrodzenia, oświecenia. Cel podróży. Labirynt symbolizuje więc drogę życia, ścieżkę, jaką przebywamy, zmierzając do centrum własnej istoty.Wiele jest skojarzeń, wiele interpretacji - symbolika jest wciąż żywa, ukazuje rąbki tajemnic, a zarazem nowe zagadki...
Aż do XV wieku dotrwała tradycja, że nowicjusze zakonni śpiewali pieśni wielkanocne, tańcząc wraz ze swoim przeorem wokół labiryntu. Ten obrzęd nie wykazywał żadnego związku z liturgią chrześcijańską. I być może z   tej przyczyny  labirynty zostały pousuwane z większości średniowiecznych katedr. Wymiary labiryntu nie są przypadkowe: długość 261 metrów po zsumowaniu 2+6+1 = 9 najwyższa z cyfr. Średnica wynosi 12,73 m co stanowi milionową część średnicy Ziemi, a długość trasy labiryntu to tzw. złota liczba (1,618) podniesiona do kwadratu (2,618). Dla ezoteryków labirynt ułożony pomiędzy trzecim a siódmym filarem, symbolizuje przejście od ziemskiego  życia do niebiańskiego i zwane jest  alchemiczną ścieżką. Składa się z 12 pierścieni i 28 pętli. Podczas badań radiestezyjnych labiryntu wykazano, że  w jego centrum jest bardzo silne promieniowanie  energii geopatycznej . W miejscu tym dochodziło do silnej reakcji między geomagnetyzmem Ziemi a ludzkim organizmem. Pod labiryntem w Chartres odkryto 14 cieków wodnych sztucznie przemieszczonych przez budowniczych.


Katedra w Chartres była pierwszą konstrukcją, w której zastosowano systemu łuków przyporowych, zewnętrznych filarów odciążających ściany. Dzięki temu zabiegowi w fasadach pojawiły się niespotykane wcześniej wąskie ostrołukowe otwory okienne pozwalające wypełnić wnętrze naw kolorowym światłem poprzez umieszczenie w rozetach i tryforiach wielkich witraży. Inną ważną innowacją było sklepienie w kształcie łuku, utrzymywane przez widoczne żebrowania, które przecinając się, równomiernie rozkładały ciężar. Templariusze, odpowiadający za realizację prac i finansowanie budowli, mogli zdobyć tę niezwykłą wiedzę architektoniczną ze Złotej Księgi mądrości, domniemanego woluminu z wiedzą ezoteryczną zawierającego hermetyczne sekrety odnoszące się do kabalistycznej numerologii i jej zastosowania w systemie miar i wag. Wszystkie rozmiary i cała przestrzeń budowli, a także proporcje i odległości odpowiadają złotej liczbie lub złotemu podziałowi (1,61803), uznanemu za magiczny przez Pitagorasa i nauki hermetyczne. Na przykład odległości między kolumnami i długość nawy środkowej, naw poprzecznych i chóru odpowiadają wielokrotnościom tej liczby, podobnie jak układ przestrzenny całej konstrukcji.
W Chartres, podobnie jak później w Amiens, jest 7 łuków w nawie, 4 łuki w chórze i 3 w każdym ramieniu transeptu (4+3=7). Siedem jest również sklepień łukowych wokół i siedem w kaplicach apsydialnych. Prócz tego, co widoczne jest wyraźnie z zewnątrz, katedra ma trzy kaplice bardziej wysunięte i cztery mniej - razem znów 7. Ten harmonijny i powtarzający się także w innych punktach odniesień katedry podział 3+4 ma oczywiste znaczenie symboliczne. Trzy to cyfra odnosząca się symbolicznie do umysłu i ducha, czwórka natomiast do materii, jak w siedmiu Sztukach Wyzwolonych, gdzie cztery rodzaje nauki odwołują się do materii, a trzy do umysłu. Oczywistym jest, że jedno i drugie, umysł i materia, konieczne są aby zrealizować tak doniosły projekt architektoniczny.

Obrazek
To, co odróżnia sklepienie gotyckie od romańskiego. Luk nie jest półkolem, ale dwoma niedociągniętymi ćwiartkami okręgu tworzącymi ostrołuk. Stabilność w tym przypadku zapewnia słynny Clé de voûte - klucz sklepienia, kamień lub cegła wmurowana w specjalnie wyliczonym miejscu.

Obrazek
Geometryczna oraz fraktalna interpretacja projektu rozety 
Obrazek
Powyżej interpretacja foniczna łukowej konstrukcji sklepienia. Szlachetne, oparte o liczby znaczące  podziały w katedrze to nie przypadek. Te proporcje są obecne i w ścianach i w oknach i w filarach i na planie poziomym świątyni.
Templariusze i cystersi postanowili wpisać w oblicze chrześcijańskiej świątyni ezoteryczne klucze dla wtajemniczonych, które powinny być wieczne jak kamienie szlifowane przez maçons (fr.„murarze"). Zostały one ukryte w różnych miejscach - dotyczą odległości, użycia światła, wyboru sklepienia, wykończenia płaskorzeźb, szklanych witraży i rysunków na płytach podłogowych.  Katedra utraciła wiele z tych elementów w trakcie prac remontowych i późniejszej rozbudowy, a także w wyniku grabieży. Zachowało się ich jednak wystarczająco dużo, aby mogły zaświadczać o obecności hermetycznej spuścizny, widocznej już na pierwszy rzut oka podczas oględzin świątyni. Jednak osobiście nie doznałem takiego olśnienia…
Mistyczne i transcendentne centrum katedry w Chartres znajduje się między drugim i trzecim otworem okiennym chóru, gdzie pierwotnie stał ołtarz. Punkt ten leży dokładnie nad studnią druidów, sięgającą 37 metrów w głąb ziemi. Na takiej samej wysokości ponad studnią lokuje się wierzchołek sklepienia. Liczba ta odpowiada również szerokości nawy głównej. Zgodnie z zamysłem projektantów interakcja, do jakiej dochodzi między siłami tellurycznymi dobywającymi się ze studni i wibracjami pochodzenia kosmicznego, tworzy szczególne pole magnetyczne we wnętrzu nawy. Wiele osób odwiedzających katedrę mówi o odczuwaniu niewytłumaczalnego spokoju i duchowego uniesienia. 
Inne klucze ukryte przez templariuszy odnaleźć można w dwóch kolumnach umieszczonych w pobliżu posągu królowej Saby przy bramie północnej, zwanej także bramą wtajemniczonych. Na jednej umieszczono płaskorzeźbę wozu transportującego Arkę Przymierza, na drugiej widać templariusza w kolczudze stojącego na stosie martwych ciał i zakrywającego Arkę welonem. U podstawy obu kolumn można dostrzec kamienną inskrypcję: Hic amicitur Arca foederis, co znaczy: „Tutaj przechowywana jest Arka Przymierza" lub: "W tym miejscu Arka jest ukryta" lub "W tym miejscu Arkę miłują i słuchają" każde z tych tłumaczeń jest prawdopodobne.
Należy pamiętać, że właśnie templariuszom przypisuje się odnalezienie Arki Przymierza w Jerozolimie. Zgodnie z tą wersją została ona odkryta w podziemnych stajniach świątyni Salomona, a najważniejszą misją zakonu było strzec, by nie trafiła w niepowołane ręce. Templariusze, jako sekretni konstruktorzy katedry w Chartres, mogli ukryć Arkę w jej murach, w miejscu, do którego dotrzeć można było tylko przez „bramę wtajemniczonych". Płaskorzeźby przedstawiające Arkę transportowaną na wozie i rycerza ukrywającego ją pośród ciał zapewne poległych w walce, pokrywają się z tłumaczeniem treści inskrypcji proponowanym przez badaczy. Potwierdzeniem tego jest znajdujący się w pobliżu posąg królowej Saby, afrykańskiej kapłanki, sojuszniczki i kochanki króla Salomona. Łaciński napis umieszczony bezpośrednio pod nią głosi: "W tym miejscu Arkę miłują i słuchają", chociaż może on również oznaczać jak napisano powyżej.
Templariusze, jako sekretni konstruktorzy katedry w Chartres, mogli ukryć Arkę w jej murach, w miejscu, do którego dotrzeć można było tylko przez „bramę wtajemniczonych". Płaskorzeźby przedstawiające Arkę transportowaną na wozie i rycerza ukrywającego ją pośród ciał zapewne poległych w walce, pokrywają się z tłumaczeniem treści inskrypcji proponowanym przez badaczy. Potwierdzeniem tego jest znajdujący się w pobliżu posąg królowej Saby, afrykańskiej kapłanki, sojuszniczki i kochanki króla Salomona.
W opinii sceptyków i ostrożnych badaczy to miejsce w katedrze  jest raczej tylko wskazówką, a miejsce ukrycia Arki zna już tylko  Indiana Jones. 



Konkluzja
Nie sposób opisać co nieogarnięte. Nikomu się to nie udaje w pełni. Chartres jest wielkim wyzwaniem nie tylko dla zwiedzających ale i dla fotografujących, a dla piszących zwłaszcza. Ale ma to też i swój urok, albowiem zawsze można do niej wrócić i sprawdzić czy to, co pominięte nie jest przypadkiem ciekawsze niż opisane?


środa, lipca 05, 2017

US Independence Day 4 th July




This video Honors all those men and woman who have given the ultimate sacrifice for the freedoms we have today. The burial is of MSGT Scott Pruitt and his loved ones. Let us remember this Memorial Day all those have served and fallen.



piątek, maja 19, 2017

Nostalgia. Banknoty 1948 - 77

Projektantem III serii banknotów był Wacław Borowski, a ryty również wykonał Marian Romuald Polak. W tej serii socrealizm stał się już dominującym elementem dekoracji awersów i rewersów i to nie tylko pod względem tematyki, ale także stylu. Obrazowało się to w nominałach 10-500 m.in. poprzez wyrażanie na awersach głów robotników w sposób przerysowany, gładki, światłocieniowy, przedstawiając mocne rysy twarzy – były to doskonałe portrety ludzi pracy. Na ówczesnych banknotach znalazły się wówczas: monumentalny gmach, orka traktorem, chłop i zbiór siana, przekupka i Sukiennice w Krakowie, rybak i port, robotnik i fabryka, górnik i fedrunek w kopalni.
Banknot 2-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 2-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 2-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 2-złotowy z 1948 roku – rewers
Banknot 5-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 5-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 5-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 5-złotowy z 1948 roku – rewers
Banknot 10-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 10-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 10-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 10-złotowy z 1948 roku – rewers
Banknot 20-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 20-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 20-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 20-złotowy z 1948 roku – rewers
Banknot 50-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 50-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 50-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 50-złotowy z 1948 roku – rewers
Banknot 500-złotowy z 1948 roku - awers
Banknot 500-złotowy z 1948 roku – awers
Banknot 500-złotowy z 1948 roku - rewers
Banknot 500-złotowy z 1948 roku – rewers
Propagandowe przedstawienia na banknotach dobrze obrazują etapy, w jakich rozwijał się w Polsce socrealizm: od orła bez korony do modelowego przedstawienia Polski socjalistycznej wyśnionej przez komunistycznych propagandystów. Warto także zwrócić uwagę na fakt, iż waluta była środkiem przekazu najszerzej dostępnym do odbioru dla zwykłych obywateli a jej socrealistyczne przedstawienia były wówczas najprostszą możliwą propagandą. Ciekawostką jest fakt, że w porównaniu do banknotów z końca lat siedemdziesiątych i dzisiejszych banknoty z lat 44-50 były bardzo zróżnicowane pod względem rozmiarów w stosunku do nominałów – im większy nominał, tym większy banknot.

Bibliografia:
Henryk Cywiński, Dziesięć wieków pieniądza polskiego, Warszawa 1987
Adam Dylewski, Historia Pieniądza na ziemiach polskich, Kraków 2011
Tomasz Gruszecki, Pieniądz w dziejach gospodarczych Polski, Lublin 2003
Jerzy Koziczyński, Banknoty Polskie. Kolekcja Lucow, Tom V: 1944-1955, Warszawa 2010
Czesław Miłczak, Katalog banknotów polskich 1916-1994, Warszawa 2000
Andrzej Leon Sowa, Historia polityczna Polski 1944-1991, Kraków 2011
Józef Andrzej Szwagrzyk, Pieniądz na ziemiach polskich X-XX w., Wrocław 1973
Tadeusz Wodzyński, Banknoty polskie – typy i odmiany. Katalog 1794-2002, Warszawa 2002
pl.wikipedia.org/wiki/Banknoty_polskie_w_latach_1944-1996#ci
histmag.org/Kopernik-rybak-Swierczewski…-Propaganda-na-banknotach-w-PRL-10913;2
banknotypolskie.pl/banknoty

wtorek, maja 02, 2017

Rosja 1917 - 2017


Rosja zgwałcona i okradziona przez Putina i Kremlowską Mafię

W sieci pojawił się film, który jest świetny i dość mocny w przekazie. Twórca tej animowanej produkcji powinien otrzymać Oskara za bardzo trafną alegorie, która opisuje sytuację w Rosji, zgwałconej i okradzionej przez Putina i Kremlowską Mafię… Czy taki film ma szanse przebudzić Świadomość, „zazombowanych”, zahipnotyzowanych 88% Rosjan…?
Faktem jest to, że Świadome i Odważne Jednostki – wychodzą od dawna na ulicę głównych rosyjskich miast, aby chociaż w ten sposób spróbować przebudzić nieświadomą, zaprogramowaną przez propagandowe Media resztę społeczeństwa….
Czy to im się uda? Czy Rosja PRZEBUDZI SIĘ, czy UŚWIADOMI SOBIE SWOJĄ SYTUACJĘ? Czy będzie chętna aby zrzucić Gwałciciela i  nareszcie UWOLNI SIĘ z tego POTWORNEGO STANU NIEMOCY i ZNIEWOLENIA, w którym obecnie przebywa? Czy zrzuci cynicznego Dyktatorka, który ukrywając swoje miliardy oraz lecząc swoje kompleksy – rozpętuje wojny i morduje niepokorne narody? Czy mamy biernie czekać, aż bezwolna Ofiara Gwałtu – zostanie wykorzystana przez Gwałciciela w celu rozpętania Wojny Światowej? Już CZAS ABY DZIAŁAĆ, a nie tylko PISAĆ o TYM…

piątek, kwietnia 28, 2017

ZDRADA

Zdrada "prezydenta" Wałka  et consortes

Opublikowany 4 sie 2016
Przedstawiam Państwu autorską wersję filmu Nikt - w pierwszej wersji reżyser Andrzej Kępiński właśnie tak chciał zrealizować film o Juliuszu Nowinie Sokolnickim. Zapraszam do oglądania filmu. Film otrzymałem za zgodą Studia BO! w wersji z angielskimi napisami niestety w związku z tym fragmenty w języku rosyjskim są niestety tylko przetłumaczone na język angielski.

Opublikowany 4 sie 201Przedstawiam Państwu autorską wersję filmu Nikt - w pierws

czwartek, kwietnia 06, 2017

Bandzior sovdepii zwanyteż SIEROW

Zapiski podwójnego kata | Czas Historii





To historia jak z powieści szpiegowskiej. Nic zresztą dziwnego, w końcu dotyczy gen. Iwana Sierowa, jednego z najgorliwszych wykonawców polityki Józefa Stalina. To właśnie on na polecenie sowieckiego generalissimusa dwukrotnie dokonywał usmirenija, czyli „uspokojenia” Polski – po tym, jak w roku 1939, a potem w latach 1944-1945 zajęły ją wojska sowieckie.
Właśnie w Rosji ukazały się sekretne pamiętniki Sierowa, w których kwestie polskie zajmują
całkiem sporo miejsca. Dla bezpieczeństwa i zemsty Gen. Sierow prowadził swoje zapiski od 1939 roku. A trzeba wiedzieć, że wiązało się z tym spore niebezpieczeństwo, bo było to ściśle zabronione.
W latach wojny sowiecki oficer za prowadzenie dziennika mógł trafić nawet przed pluton egzekucyjny. A Sierow był wysokim oficerem NKWD i jego zapiski są na pewno znacznie ważniejsze od notatek oficerów liniowych. Jakie były więc jego motywacje? Prawdopodobnie dwojakiego rodzaju. Po pierwsze – chciał mieć zabezpieczenie, które mogłoby mu pomóc w sytuacji załamania kariery. A uczestnicząc w bardzo skomplikowanych wydarzeniach, nie mógł przecież w stu procentach polegać na pamięci. Po drugie – sądząc po zawartości jego pamiętnika, była to forma psychoterapii. Sierow bez wątpienia był jednym z łańcuchowych morderców w służbie Stalina. Tymczasem w swoich zapiskach przedstawia
siebie jako dobrodusznego i honorowego wojaka, który po prostu trafił na swój kontrowersyjny odcinek z miłości do ojczyzny.
Na koniec doszedł i trzeci motyw: zemsta. Sierow w 1963 roku został wyrzucony z systemu władzy pod pretekstem zaniedbania obowiązków, które doprowadziło do bezkarnej działalności przewerbowanego przez Amerykanów sowieckiego szpiega Olega Pieńkowskiego, który rok wcześniej został złapany, a w 1963 roku skazany na śmierć
i stracony. Generał nie poczuwał się do odpowiedzialności z tego tytułu, był bardzo rozgoryczony usunięciem z GRU i partii i był – nie bez podstaw zresztą – przekonany, że sprawa Pieńkowskiego była tylko pretekstem, a tak naprawdę chodziło o wyeliminowanie
go jako starego stalinowca. Świadczyć o tym mógł fakt, że Sierow zachował swój sowiecki majątek – i to właśnie na pozostawionej mu podmoskiewskiej daczy w ścisłej tajemnicy prowadził wieloletnią pracę pamiętnikarską, przy pomocy której chciał się odpłacić swoim prześladowcom.
Walizki w ścianie
Sierow umarł latem 1990 roku w wieku prawie 85 lat. To dzięki temu pamiętniki przetrwały. Związek Sowiecki się wtedy rozpadał i najwyraźniej przechodzące kryzys KGB nie miało czasu, by dokładnie przeszukać daczę generała po jego śmierci. Tymczasem skrywała ona wielką tajemnicę. Zanim jednak ją odkryto, upłynęły kolejne 22 lata. W 2012 roku dacza przeszła na własność wnuczki Sierowa – Wiery. Kobieta rozpoczęła generalny remont rozpadającego się budynku. Podczas przestawiania jednej ze ścian robotnicy znaleźli w jej
wnętrzu kilka dobrze zabezpieczonych walizek. Z wielkimi nadziejami dobrali się do ich wnętrza. Jakież było ich rozczarowanie, gdy zamiast złota i diamentów znaleźli wewnątrz
naręcza dokumentów. To były właśnie pamiętniki Sierowa.
Kolejne kilka lat upłynęło, zanim doprowadzono do ich częściowej publikacji. Czytając wydaną właśnie złożoną z nich książkę, można mieć zresztą podejrzenia, że niektóre
fragmenty wspomnień zostałyzatajone. Wydaje się jednak, że kwestie polskie opublikowane
zostały in extenso.
Pierwsza sowiecka okupacja
2 września 1939 roku Sierow – jak twierdzi, całkowicie nieoczekiwanie dla siebie – został szefem ukraińskiego NKWD. Niewątpliwie ta nominacja miała związek z szykowaną sowiecką inwazją na Polskę. Stalinowi i ówczesnemu szefowi całego NKWD, czyli Ławrientijowi Berii, chodziło zapewne o wrzucenie na nowy teren kogoś zaufanego, a jednocześnie nie mającego związku z zakończonym właśnie Wielkim Terrorem. Właśnie od relacji z zajęcia i okupacji Polski rozpoczyna się opublikowana część relacji Sierowa. Dowiadujemy się z niej po pierwsze – że termin wkroczenia do Polski był znany od początku września. Sierowa poinformował o nim jego przełożony – Wsiewołod Mierkułow. Wynikałoby z tego, że Stalin nigdy nie przesuwał tego terminu, tylko zaplanował go, zapewne w porozumieniu z Niemcami, od razu. Sierowowi polecono zająć się „uspokojeniem” Polski po jej zajęciu, czyli aresztowaniami, represjami, wysiedleniami i sowietyzacją, a na koniec administracyjnym przyłączeniem ukradzionych Polsce ziem do Związku Sowieckiego.
Zgodnie z rozkazem, pojawił się 15 września na granicy, a rano 17 września, wraz ze swoim sztabem, ruszył za wkraczającymi wojskami. Z jego opisu wynika, że polskie wojsko w sposób systematyczny właściwie nie sprzeciwiało się wkraczającym wojskom
sowieckim. Opór stawiali głównie maruderzy, którzy utracili kontakt ze swoim dowództwem.
Kapitulacja Langnera
Już kilka dni później Sierow uczestniczył w rozmowach kapitulacyjnych z polskim komendantem Lwowa, gen. Władysławem Langnerem, który po 10 dniach obrony miasta przed Niemcami postanowił poddać miasto
sowietom.
„Pojawił się niewysoki, ale całkiem surowy generał. Rozmowy były krótkie. On powiedział nam, że Niemcy chcieli, żeby oddał Lwów im, ale on postanowił oddać go Rosjanom.
Przedstawił warunki:
a) nie otwierać w mieście ognia, żeby nie ucierpiała ludność cywilna;
b) dać wolność żołnierzom, bohatersko broniącym miasta;
c) uwolnić oficerów, którzy zobowiążą się do niewalczenia z Rosjanami.
My w zasadzie zgodziliśmy się na te warunki, uzupełniając je o wymóg wyprowadzenia wojsk za miasto i złożenia broni”. Langner wyprowadził żołnierzy i zdał broń. A Sierow dodaje, że sowieckie wojska, wkraczając do Lwowa, oczywiście strzelały. Natomiast jeszcze tego samego dnia wieczorem z Moskwy przyszedł rozkaz aresztowania wszystkich polskich oficerów i dostarczenia ich do punktów zbornych na Ukrainie.
O co mu chodzi? Otóż „jeśli przesłuchujesz umiejętnie katolika i w odpowiednim momencie przywołasz na świadka Matkę Boską, to dostajesz od niej sygnał. Bo [przesłuchiwany –
przyp. tłum.] mógł śmiało oszukiwać śledczego, ale nie mógł okłamać Matki Boskiej i przejawiał zmieszanie, po którym było widać, że wszystko wcześniej powiedziane jest szyte grubymi nićmi”.
Z relacji Sierowa wynika, że rozkaz ten został sprowokowany przez idiotyczne zachowanie gen. Langnera, który de facto skazał większość swoich oficerów na śmierć. Sam zaś został przewieziony do Moskwy, po czym w listopadzie 1939 roku został wypuszczony do Rumunii. Tajemnica tego zdarzenia do dziś nie została wyjaśniona.
Polowanie na ZWZ i Okulickiego
Podziemny Związek Walki Zbrojnej zaistniał od razu po wkroczeniu sowietów i – jak przyznaje Sierow – działał powszechnie. „Polacy musieli być prawdziwymi fanatykami, jeśli uwierzyli, że walkę trzeba prowadzić i że zwyciężą. Są w dodatku dobrymi konspiratorami,
choć, jak się potem wyjaśniło, w konspiracji przeszkadza im… wiara katolicka” – pisze szef NKWD na okupowanych polskich terytoriach.
O co mu chodzi? Otóż „jeśli przesłuchujesz umiejętnie katolika i w odpowiednim momencie przywołasz na świadka Matkę Boską, to dostajesz od niej sygnał. Bo [przesłuchiwany –
przyp. tłum.] mógł śmiało oszukiwać śledczego, ale nie mógł okłamać Matki Boskiej i przejawiał zmieszanie, po którym było widać, że wszystko wcześniej powiedziane jest szyte grubymi nićmi”.
Sierow przyznaje, że informacje o Leopoldzie Okulickim, który od 2 listopada 1940 roku był szefem ZWZ we Lwowie, otrzymał drogą agenturalną, czyli od zdrajców zakonspirowanych w łonie organizacji. To dzięki nim schwytano łączniczkę Okulickiego, Bronisławę Wysłouchową, która poddana torturom wydała jego kwaterę.
Okulicki został aresztowany w nocy z 21 na 22 stycznia 1941 roku i od razu przewieziony na przesłuchanie do Sierowa. „Ja was znam, jesteście szefem wywiadu na Ukrainie” – miał powiedzieć autorowi pamiętnika. Następnie miał oświadczyć, że o organizacji wszystko opowie, ale nie ujawni żadnych nazwisk, czegokolwiek by z nim nie robiono. Podczas pierwszego przesłuchania, trwającego kilkanaście godzin, Okulicki wypalił 197 papierosów.
Dwa dni później został odesłany do Moskwy. ZWZ po aresztowaniu dowódcy, zdaniem Sierowa, przestał działać.
Sierow uczestniczył w wysiedleniach polskiej ludności, a także co najmniej brał współudział (polegający na wyłapywaniu oficerów i policjantów) w zbrodni katyńskiej. Naten temat nie wypowiada się jednak.
O udział w mordowaniu Polaków oskarża – słusznie – Bogdana Kobułowa, który miał się poczuć nieswojo po tym, jak Stalin nawiązał stosunki dyplomatyczne z gen. Sikorskim.
Polowanie na gen. „Wilka”
Sierow zorganizował także w Wilnie w lipcu 1944 roku pułapkę na gen. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, szefa Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej. Sowieci pozorowali rozmowy z AK-owcami, by złapać nie tylko samego „Wilka”, ale także całe jego dowództwo. Intrygę wymyślił Sierow. Najpierw odbyły się dwa wstępne spotkania „Wilka” z dowództwem
sowieckim, w tym z gen. Iwanem Czerniachowskim. W ich trakcie sowieci nieoczekiwanie zgodzili się na zorganizowanie z żołnierzy AK samodzielnej jednostki bojowej, która byłaby w dodatku przez nich uzbrojona. Skuszony taką obietnicą „Wilk” na trzecie już spotkanie, 17 lipca, przybył tylko z dwoma innymi oficerami. Po trwającej dłuższy czas rozmowie
Sierow doprowadził do tego, że „Wilk” wezwał wszystkich swoich oficerów na punkt zborny: „Zmieniłem temat rozmowy i oświadczyłem, że chciałbym, razem z »Wilkiem«, dokonać przeglądu jego oficerów, porozmawiać z nim, żeby zorientować się, jaka jest ich sytuacja bojowa, żeby można było donieść o sytuacji do Sztabu Głównodowodzącego Armią Sowiecką. Generał »Wilk« zaczął się konsultować w tej sprawie z obecnym na rozmowach przedstawicielem rządu londyńskiego, który, na ile zrozumiałem po polsku
(a trochę polski znałem), oponował. Wtedy wtrąciłem się i powiedziałem, że nic na tym nie stracicie, bo pojadę na to spotkanie tylko z adiutantem. To najwyraźniej ich uspokoiło i zdecydowali się wezwać oficerów do miejscowości, którą pokazali mi na mapie, gdzie mieliśmy pojechać po zakończeniu rozmów. Potem poprosiłem »Wilka«, by wydał rozkaz w tej sprawie swojemu adiutantowi, który pojechałby i zebrał oficerów. »Wilk«, niczego nie podejrzewając, wydał taki rozkaz i adiutant odjechał”.
Potem sowieci jeszcze jakiś czas pozorowali rozmowy, by adiutant zdołał przekazać wydany przez „Wilka” rozkaz. Po czym Sierow nagle powiedział do Polaków: „Skoro wy tak się
zachowujecie i nie chcecie walczyć u boku Armii Czerwonej przeciwko Niemcom, to ja was aresztuję”. Jeden z obecnych Polaków, wedle relacji Sierowa, wyciągnął broń, ale inny
sowiecki oficer mu ją wyrwał. Natomiast gen. „Wilk” nie sprzeciwił się.
Pułapka na polski rząd
Niespełna rok później, późną zimą 1945 roku, Sierow znów zajmował się polskimi sprawami. Tym razem rozpoczął polowanie na krajowych przedstawicieli rządu londyńskiego. Jak twierdzi w swoich wspomnieniach, inicjatywa ich wyłapania przyszła wprawdzie z Moskwy, ale na prośbę komunistycznego rządu lubelskiego. „W Warszawie spotkałem się z Bierutem,
Osóbką-Morawskim i Gomułką i spytałem się, dlaczego nie zwrócili się w tej sprawie bezpośrednio do mnie, a wysłali telegram do Stalina, który jeszcze mnie ochrzanił (…). Gomułka przeprosił i powiedział, że następnym razem będzie dzwonił bezpośrednio do mnie”.
Sierow zabrał się do roboty. Jak twierdzi we wspomnieniach, na początku nie wiedział, jakznaleźć polską Radę Narodową. Nitką prowadzącądo kłębka okazała się aktorka Ewa Bandrowska, która wg jednego z agentów miała znajomego, który z kolei miał kontakt z członkami rządu. Sierow zmusił Bandrowską do zdradzenia tego znajomego, który okazał się oficerem AK, po czym jego z kolei zmusił do odegrania roli posłańca od władzy sowieckiej. Posłaniec dotarł do gen. Okulickiego, któremu opowiedział bajkę o nieistniejącym
gen. Iwanowie, który miał rzekomo zostać delegowany do rozmów z Radą Narodową. Okulicki dał się wymanewrować jak dziecko i doprowadził do tego, że polski rząd zebrał się w jednym miejscu pod Warszawą i czekał na spotkanie z władzami sowieckimi. Oczywiście był śledzony i wystawił wszystkich członków rządu agentom NKWD.
Generał Leopold Okulicki - czy został skrytobójczo
zamordowany na Łubiancę?
Gdy udało się tego dokonać, zapadła decyzja o wywiezieniu całego składu rządu do Moskwy. Sierow, zanim jeszcze ujawnił się przed Okulickim, obejrzał go incognito i zarządził przeszukanie go i odebranie trucizny, którą generał miał przy sobie. Dopiero wtedy pokazał się Okulickiemu, który zbladł i powiedział tylko: „Teraz wszystko jasne”. Sierow, odwożąc Okulickiego do samolotu, w którym czekali ministrowie, zapytał go jeszcze: „po co rząd w Londynie rozpoczął rzeź w Warszawie przed wejściem Armii Czerwonej? Okulicki tłumaczył się, że chcieli w ten sposób podkreślić udział wojska polskiego w działaniach wojennych przeciwko Niemcom”.
„Informacje do przemyślenia”
Sierow swoją „polską” działalność konkluduje rozdziałem o powyższym tytule. Warto przytoczyć z niego kilka zdań. „Szczególnie konstruktywną rolę [w oddaniu Polski komunistom – przyp. tłum.] odegrał Wiceprezydent Krajowej Rady Narodowej
Stanisław Grabski, który wystąpił przeciwko Mikołajczykowi, on współpracował z nami jeszcze w Londynie (minister i poseł na sejm). On optował za nową granicą Polski z Ukrainą i Białorusią oddającą nam Lwów. (…) Decyzję o aresztowaniu polskich generałów z Armii Krajowej podejmowano tylko w Moskwie. (…) Wychodzi na to, że inicjatywa aresztowania »rządu londyńskiego« wyszła od Polaków. (…) Jak się dowiedziałem, Okulickiego i innych sądzili w Moskwie, a Okulickiego zlikwidowali w więzieniu. Jednakże to był prowokator, współpracujący z nami od 1940 roku i jednocześnie z Anglikami. (…) Okulicki próbował rozpocząć rozmowy z Berią. Bierut i inni polscy rządzący silnie naciskali, by dawać pod sąd wszystkich ważnych polskich działaczy, których zatrzymaliśmy. W konfliktowej sytuacji w kwietniu-maju 1945 roku bardzo nam pomógł poseł Witos. Wtedy też, w 1945 roku podjęto decyzję o wyrzucaniu za granicę wszystkich liczących się Polaków, którzy popierali rząd Mikołajczyka. Pomogliśmy też Bierutowi wygrać wybory i wydelegowaliśmy do Polski naczelnika (oddziału D) MGB Pałkina w celu pomocy technicznej w kampanii wyborczej”.
Dziennik Sierowa ma go oczywiście przedstawić w jak najlepszym świetle. Nie da się jednak ukryć, że chcąc nie chcąc, jest lekcją, jaką technikę negocjacyjną i operacyjną sowieci i Rosjanie stosowali wobec Polaków i jak bezbronni wobec niej okazali się przedstawiciele polskiego państwa.
Tomasz Sommer

środa, marca 15, 2017

"ŻABA" - się ocknęła

Rozpuszczalnik: Świat w 3De: Demoralizacja, Dezintegracja, Dekompozycja (7)




W ostatnim z cyklu, szóstym odcinku 3De, pisałem o metodzie "Podgrzewania żaby". Ta charakterystyczna dla rządu światowego procedura pozwala przenieść człowieka do stanu "Nowego Człowieka" w taki sposób, że człowiek pozostaje nieświadomy i nie wierzga.
W procesie podgrzewania występują naturalnie co najmniej dwie strony - podgrzewany i podgrzewający.
Kim jest podgrzewający w kontekście 3De?
Wypada przypomnieć, co już w 1925 r. w swoim filozoficznym delirium pisał Richard Nikolaus de Coudenhove-Kalergi, jeden z ojców Unii Europejskiej, późniejszy autor pomyslu na unijny hymn i godło., Człowiek przyszłości miał być według niego metysem, a utworzonej z mieszańców, euroazjatycko-negroidalnej masie powinni przewodzić socjaliści żydowscy, jako jedyni do tego zdolni. Układ "europejskich ludzi ilości" i "żydowskich ludzi jakości"powinien wyzwolić ludzkość od niesprawiedliwości i gwałtu, a "świat pozbawiony grzechu miałby się przemienić w raj ziemski".
Plany bękartów po Adamie Weishaupcie, Coudenhove-Kalergi, Józefie Rettingerze i innych im podobnych, dadzą się ująć w następującym skrócie:
Granice znikną, patrioci popłyną rzekami, a obowiązkowejtolerancji na każde zboczenie i wszelką różnorodność (diversity)będzie zobowiązana sprzyjać wiara w jednego uniwersalnego Boga o tak wysokim natężeniu Miłosierdzia, że wojny, powodzie, trzęsienia ziemi i epidemie wydadzą się nieporozumieniem.
Historia będzie się zaczynała od Rewolucji Francuskiej, polityczna poprawność przeważy nad matematyką, miłość uniezależni się od płci, państwa (z wyjątkiem Wielkiego Izraela) zanikną, przedsiębiorstwami będą kierować kobiety, a wszyscy ludzie zostaną braćmi (z wyjątkiem starszych braci, którzy będą się bratać wyłącznie we własnym środowisku).
Zamiast chichotać, proszę się przyjrzeć Unii Europejskiej, obowiązującejtolerancji, polityce imigracyjnej pod hasłem "Wielka Podmiana", forsowaniu nauczania gender w szkołach i przedszkolach, małżeństwom "wszystkiego ze wszystkim", tępieniu postaw narodowych, genezie i aktom "posoborowia"w Kościele Katolickim etc.
Lucyfer, który więcej czy mniej dyskretnie przewodniczy posiedzeniom rządu światowego, niecierpliwił się od początku, ale teraz zaczyna panikować i widać, jak wokół rogów łysieje. Układanka zaczyna mu się walić. Oto człowiek zaczyna sobie przypominać, że został wyposażony w wolną wolę i coraz bezczelniej zaczyna wyrażać wątpliwości w stosunku dosystemu edukacyjnego i ostro chamiejącej telewizorni, od lat jednoczącej rolę mediów i rozrywki. Bierze się to między innymi z faktu istnienia internetu, który oprócz ułatwiania masowego dostępu do pornografii, umożliwia dostęp do skrywanej przez rząd światowy informacji i blogów oraz forów, doprowadzających do rozpaczy wyspecjalizowane komórki.Nacisk władz na służby jest w tej materii tak silny, że walka z wiedzą,przytomnością umysłu,  uczciwością i odwagą internautów (z "rewizjonizmem, hejtem, antysemityzmem, rasizmem i homofobią") zaczyna zabierać tym służbom i podręcznym szabesgojom tyle czasu, że coraz mniej energii pozostaje im na walkę z terroryzmem.
Tak czy inaczej, teraz, kiedy ludzie zaczęli tracić nadzieję, coś się nagle zaczęło dziać. Tak, jakby zniecierpliwił się sam Pan Bóg i tupnął, a ludzkie mrowiska odpowiedziały wrzeniem. Dowodzą tego wyniki wyborów w różnych miejscach na świecie, z wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych na czele.
Powraca korba i wypełnia się przysłowie "Przepędźcie co naturalne, a powróci galopem" (Chassez le naturel, il revient au galop albo Naturam expellas furca, tamen usque recurret).
Ciekawa jest w tym konktekście sytuacja we Francji.
Jeśli zważyć, że wszystkie narody od czasu do czasu masowo głupieją, to nie będzie z mojej strony najmniejszą próbą obrażenia tego pięknego kraju, kiedy pozwolę sobie zauważyć, że Francja, stawiając na socjalistów, najpierw zgłupiała w 1981 r., a potem, padając ofiarą właściwej wszystkim społeczeństwom krótkiej pamięci - ponownie w 2012.
Od tego czasu, najistotniejszą kwestią pozostawało dla mnie, kiedy François Hollande przypomni sobie o istnieniu czegoś takiego jak honor izwyczajnie sobie pójdzie, zabierając ze sobą całą ekipę.
Dzisiaj francuski socjalizm zdycha jak wyrzucona na plażę stara ośmiornica. Tyle, że paru jej ramionom wydaje się, że kiedy ostatecznie odpadną od korpusu, uda im się dopełznąć do wody, odtworzyć resztę organów i dalej żerować na wszystkim co żyje, wciąż pod hasłami Liberté, Egalité, Fraternité, których sukcesu nikt nigdy nie widział.
Bestia wyciągnęła jednak wnioski z nauk Gramsciego, porzuciła Marksa, schowała bibułę sygnowaną "Trocki" i, po utracie proletariatu, rozpoczęła hodowlę proletariatu zastępczego w postaci kobiet i amatorów LGBT. Nie należy więc być pewnym, że któremuś kawałkowi nie uda się zrestaurować kolejnego wydania socjalizmu. Czy to jednak się ostatecznie powiedzie ikiedy po ekranach telewizyjnych zaczną się pętać osobnicy w tęczowych szalikach - zależy od jakości i odwagi prawicy. Temat to osobny i niezwykle obszerny.
Zamieszczę teraz kolejno trzy konterfekty, z których każdy, sam w sobie, oddaje istotną cząstkę prawdy o sfotografowanej postaci.
François Hollande
Portret prezydenta kraju poradzi sobie bez mojego komentarza. 
Christiane Taubira
Fotografię byłej minister sprawiedliwości, czarnej lady Christiane Taubira, skwituję przypomnieniem, że wykonała misję popsucia instytucji małżeństwa i dalszego nadpsucia rodziny i że, być może, długo trzeba będzie czekać na rząd i społeczeństwo, jednocześnie zdolne zlikwidować tę obrazę Boga, Natury i rozumu.
Marisol Touraine
Do pilnego napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie jednak akcja ze strony ministerstwa zdrowia, które - jak sobie wyobrażam - wprost spocone z pośpiechu, stara się wyzwolić maksymalną liczbę dusz i sumień odresztek chrześcijańskich zasad i wszelkiego przywiązania do normalności. 
Trzeci konterfekt przedstawia więc francuską minister zdrowia, niejakąMarisol Touraine.
A poniżej ostatnie dzieło ministerstwa Mme Touraine: cztery plakaty, które będą eksponowane w najróżniejszych miejscach, w oficjalnej intencjiochrony przed zarażeniem organów i organizmów, należących dosodomitów i innych hobbystów w zakresie czystej rozpusty i nienormalności (*).



(Uwaga - autorzy nie zapomnieli o diversity)

W tej sprawie, francuski polityk stricto sensu prawicowy, Jean-Frédéric Poisson, prezydent partii chrześcijańskich demokratów, skierował do szefa rządu, Manuela Vallsa, petycję (podpisaną już przez ok. 40 tysięcy internautów).
Czy petycja odniesie skutek - w momencie, kiedy piszę te słowa, nie wiadomo. Co jest jednak ważne, to fakt, że spanikowany wróg człowieka"budzi żabę" i że to zjawisko wydaje się mieć charakter światowy.
Istnieje przy tym inny, bardzo poważny aspekt sprawy - oto raz jeszcze potwierdza się, że w taktyce 3De, tj. w "Demoralizacji, Dezintegracji i Dekompozycji", siły Zła nie znają granic (**).
Tym większe stoją przed porządnymi ludźmi wymagania.
R.
________________________________________________________
(*) Nie sprawdzałem, ale zakładam, że wciąż jeszcze dozwolone jest posiadanie osobistych poglądów w kwestii, co moralne i normalne jest, a co moralne i normalne nie jest.
(**) Chciałem napisać "nie znają poczucia przyzwoitości ani granic", ale skąd to "poczucie przyzwoitości" mogło mi w odniesieniu do "obozu postępu" przyjść do głowy?!

czwartek, marca 02, 2017

O raku mówi prof. WIĄCKOWSKI

Opublikowany 1 mar 2017
Prelekcja prof. Stanisława Wiąckowskiego, w której omówił podstawowe przyczyny powstawania chorób nowotworowych poparte stosownymi badaniami i statystyką wskazującą, że głównym problemem są pasożyty, stres oraz nieprawidłowe odżywianie.

niedziela, lutego 19, 2017

PARIS

https://twitter.com/BakedNorwegian/status/833151465950699522

Literally. Time to send in the military to stop these assault-muslims.


środa, lutego 15, 2017

Prawda o EU i jej ludziach.






Witam. Nazywam się Krzysztof Karoń i jestem autorem tej witryny.

Jej materiał podzielony jest na dwie główne części: historię sztuki i historię kultury. Historii sztuki współczesnej nie da się przedstawić jako części historii sztuki europejskiej ponieważ należy ona do nowej formacji, która zakwestionowała podstawy tradycyjnej kultury i którą nazywam antykulturą. Dlatego przed wyprawą w historię sztuki bardzo polecam przejrzenie historii kultury. Podstawowe definicje pojęć używanych w dyskusjach o kulturze i sztuce, nowe tematy, a także godne komentarza tematy bieżące omówione są w dziale aktualności.

wtorek, lutego 14, 2017

K r e s y

Migawki zabużańskie

wtorek, 14 maja 2013 22:16
Skocz do komentarzy
Napisałam ten tekst kilka lat temu… niedawno ktoś mi go przypomniał. Nie przypuszczałam, że aż tak zapoci mi okulary. Teraz pewnie ujęłabym to odrobinę inaczej, ale postanowiłam nic nie zmieniać. Jeżeli macie w sobie kresowe sentymenty… poczytajcie… zapraszam :)
…i wybaczcie fotki nie najlepszych lotów, to tylko skany starych zdjęć.


Wielu z nas odczuwa nostalgię. Dziwna to tęsknota, bo do miejsc, w których nigdy nie byliśmy. Przenoszą nas tam opowieści bliskich, brzmiące częstokroć jak bajka. Nie zastanawiamy się nawet, jak tam teraz wygląda, bo mijające lata musiały wiele pozmieniać. A może jednak nie?

Postanowiliśmy to sprawdzić. Ponad 10 lat temu wyruszyliśmy we czworo w sentymentalną podróż. Pod płaszczykiem Szlaku Mickiewiczowskiego postanowiliśmy uszczknąć coś dla siebie.

Baranowicze i Pińsk - miejsca narodzin moich rodziców. Żadne z nich nie było tam od dnia wyjazdu. Tata opuszczał Pińsk w pospiesznej ucieczce razem z matką i trzema starszymi siostrami, krótko po Bożym Narodzeniu 1939, mama – razem z rodzicami wyjechała z Baranowicz w transporcie repatriantów w 1945 r. Poznali się i pokochali już w Gorzowie

Od starocie
Kiedyś przez kraj Wielkiego Brata przejeżdżało się z klapkami na oczach, po wyznaczonych trasach i do konkretnego miejsca. Teraz mogliśmy sobie pozwolić na dowolne poruszanie się, gdzie tylko nas oczy poniosą. Bez dodatkowego zezwolenia.

Od starocie
Białoruś. Szeroko pojęty szlak mickiewiczowski. Cudnie się nim jedzie z „Balladami" w ręku w roli przewodnika:
Spojrzyj, Marylo, gdzie się kończą gaje,
W prawo łóz gęsty zarostek,
W lewo się piękna dolina podaje
Przodem rzeczułka i mostek


W Rucie naprawdę niewiele się zmieniło od czasu pobytu wieszcza:


Tuż stara cerkiew, w niej puszczyk i sowy,
Obok dzwonnicy zrąb zgniły,
A za dzwonnicą chrośniak malinowy
A w tym chrośniaku mogiły


Pierwsze zetknięcie z tym wszystkim było dla mnie niesamowitym przeżyciem.

Najpierw Twierdza Brzeska, gdzie tata wraz z siostrami i matką spędzili długie, zimowe tygodnie. Trafili tam, kiedy "przewodnik", zamiast przeprawić ich przez zamarznięty Bug, przeprowadził przez Muchawiec, prosto w ręce sowietów. Jechali pod Warszawę do ojca, któremu cudem tylko udało się uniknąć losu innych polskich policjantów, a wylądowali za murami twierdzy.

Od starocie
Potem Baranowicze. Mama wydaje się zagubiona. Sprzed 56 lat (kiedy stąd wyjeżdżała) pamięta tylko wielki dworzec, drewniane domy, cmentarną cerkiew (do której było najbliżej) i drzewa wokół niej. Ukrywała się pod nimi podczas nalotów. Teraz stoi w obcym, wielkim mieście, którego nie poznaje. Tylko dworzec wydaje się taki sam. Jest zdenerwowana i tak oszołomiona, że mimo trzydniowego pobytu, nic nie może sobie przypomnieć. Nie pozwala nawet robić zdjęć. Dopiero w czasie kolejnych przyjazdów (w następnych latach) z zakamarków jej pamięci powoli wyłaniają się obrazy, ale to już zupełnie inna opowieść

Od starocie
Od starocie
Z Baranowicz jedziemy do Pińska. Pamiętam z dzieciństwa te żartobliwe, słowne przepychanki rodziców, w których często przewijały się „pińskie błota". Teraz będę miała okazję sprawdzić, jak naprawdę wyglądają. Tata jest wyraźnie podekscytowany.To pierwsza jego wizyta po 61 latach. Trochę jest zawiedziony, że bagna jakby wyschnięte... Potem okaże się, że jednak są, tylko ich obszar znacznie się skurczył.

Od starocie
Dojeżdżamy do miasta. Tata jest w lepszej sytuacji niż mama, bo Pińsk w sumie niewiele się zmienił. Miasto o historii większej niż jego rozmiary i pełne historycznych pamiątek. Także tych, świadczących o polskim okresie jego dziejów. Robimy tacie pamiątkowe zdjęcie przy dworcu kolejowym, na który - jak wspomina rozbawiony – wyprawił się kiedyś samodzielnie (jako obrażony kilkulatek) uciekając z domu do babci, do Warszawy. Ciągnął wtedy za sobą samochodzik na sznurku, organizujemy mu więc zabawkę zastępczą i robimy zdjęcie. Z przyjemnością obserwuję tego szczupłego mężczyznę z przyprószoną siwizną czupryną. To mój tata? Wygląda jak rozbrykany chłopiec :-D

Od starocie
To był tylko rekonesans. Rodzice muszą oswoić się z własnymi odczuciami. Wrócimy tu jeszcze w kolejnych latach. Teraz jedziemy dalej, poznawać miejsca związane z naszą polską historią.

Z pierwszego pobytu na Białorusi utkwiły mi w pamięci trzy obrazy:
1 – starszy pan, pochylający się w zadeszczonym zagajniku nad głazem, zwanym „Kamieniem Maryli". Pan, który śpiewnie recytował swój wierszowany życiorys, okazał się być poetą, nazywanym żartobliwie „Najstarszym Kochankiem Maryli". Michał Wołosewicz (bo o nim tu mowa) znał każdy szczegół z życia Wereszczakówny, późniejszej Puttkamerowej. O sobie mówił, że nie wie już czy jest Polakiem, Litwinem, czy Białorusinem. Jest po prostu stąd. Tomik jego wierszy przyjechał z nami do domu, a ja poświęciłam panu Michałowi jeden z wcześniejszych postów. Znajdziecie go w panelu bocznym ( w „Wędrówkach kresowych”) pod nazwą „Bolcieniki”

2 – dwie Białorusinki z Tuchanowicz, skaczące sobie do oczu po tym, jak zapytaliśmy o drogę do „Altany Maryli". Jedna każe jechać w prawo. „Ty głupia, to zupełnie nie tam" – mówi druga i wskazuje na lewo. Dla pewności sprawdziliśmy obie wersje. Jedna droga zaprowadziła nas do owej altany, druga – do Kamienia Filaretów (kiedyś opiszę to zdarzenie dokładniej, bo jest bardzo zabawne)

3 – znikająca powoli z powierzchni ziemi wioska Bohatyrowicze i nasza nocna, oświetlona tylko płomieniem świecy, wyprawa na grób Jana i Cecylii. Dzięki uprzejmości Państwa Bohatyrewiczów nocowaliśmy w starej, ponadstuletniej chałupce, pamiętającej czasy Orzeszkowej. Przed wyjazdem odwiedziliśmy jeszcze Mogiłę Powstańców i obiecaliśmy powrócić za rok. (w panelu bocznym jest także link „Bohatyrowicze”)

Od starocie
Dopełniliśmy obietnicy.
Kilka następujących po sobie lat przeznaczyliśmy na zabużańskie wędrówki. Wszystkie były bardzo wzruszające. Odnalazłam grób babci, odszukaliśmy mamine kuzynki, poznaliśmy wiele ciekawych miejsc. Tam wykiełkowała moja genealogiczna pasja i tam ciągną mnie nie tylko miejsca znane z rodzinnych opowieści.

Kolejna z zaplanowanych podróży już się nie udała – tato odszedł do lepszego ze światów, później podążyła za nim mama… mimo wszystko mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy