n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

niedziela, września 14, 2008

MOST w BISKUPICACH RADŁOWSKICH * 1939

POMNIK POLEGŁYCH W 1939 R.

Tutaj, gdzie dzisiaj stoi ten pomnik, do 1939 r. znajdował się most. To za jego przyczyną Biskupice Radłowskie przeszły do historii, zostały opisane w różnych książkach i zaznaczone na mapach. To przez ten most chłopi z Biskupic dwukrotnie rozpoczynali pracę na popiołach i zgliszczach. Historia dwa razy zaglądała do Biskupic. Pierwszy raz zimą w 1915/16 roku. Przy moście spotkali się Rosjanie i Austriacy próbując przedrzeć się na drugi brzeg Dunajca. Wieś spłonęła, a na biskupickich łąkach wyrosły dwa cmentarze. Po raz drugi historia skręciła z głównej drogi na wyboisty trakt wiodący na most we wrześniu 1939 roku. Przez noc z 7/8 września ludzie z Biskupic Radłowskich byli w piekle i wydaje się, że widzieli koniec świata. Tutaj odbyła się największa bitwa. Bój trwał 48 godzin bez przerwy. Nasi spisywali się bohatersko. Ponad 300 trupów leżało na biskupickich polach. Spłonęło ponad 200 budynków. "W tym dniu zostało w Biskupicach może z 5 rodzin" wspominają mieszkańcy. Przez most ciągnęły tłumy ludności cywilnej uciekającej na wschód. Straszyli opowieściami o Niemcach wyrywających Polakom języki. Miejscowi w popłochu "ładowali" na wozy dzieci, pierzyny, trochę ubrań i ruszali za nimi. Nie uciekli tylko ci, którzy nie mieli koni. Zostawały samotne kobiety z dziećmi, których mężowie i ojcowie walczyli w polskim wojsku. Zostawali starcy, którym było wszystko jedno, kiedy spotka ich śmierć. Los sprawił, że znaleźli się w samym środku wydarzeń. Ich podwórka, sady, zagony ziemniaków stały się polem bitwy. Siedzieli ukryci, skamienieli ze strachu. Widzieli tyle, ile można było zobaczyć przez okienko piwnicy, z zagajnika kukurydzy. Patrzyli na swoich, na polskie wojsko walczące z Niemcami i byli z nich dumni. "Tu była cała masa polskiego wojska; była piechota podhalańska, po sadach stała kawaleria. Była i artyleria, konie ciągnęły działa. I tabory szły. Wszystko na ten nasz most. Cała nasza polska szła. Ciągnęli bezwładnie, niezorganizowani, głodni. Wynosiliśmy im jedzenie na drogę. Nad wieczorem, między 6 a 7 godziną, od strony Radłowa nadeszli Niemcy. Nasi stawiali opór.
Niemcy wjechali na czołgach, uzbrojeni po zęby, gdzie naszym było do nich. Ciemnawo już było, kiedy polscy saperzy wysadzili most, żeby Niemiec nie przeszedł na drugą stronę. Ci, co zostali po tej stronie musieli się bić" - wspominają mieszkańcy. Niemieckie dywizje pancerne, które wdarły się na ziemię krakowską ze słowacji, zepchnęły nasz wojska z szosy Kraków - Tarnów - Rzeszów , zmuszając je do szukania ciężkich przepraw przez Dunajec w kierunku Radłowa - Żabna - Dąbrowy - Szczucina - Mielca. Cofając się, wojska polskie miały przed sobą tylko jeden drewniany most w Biskupicach Radłowskich. Gdy rano 7-ego września układano w sztabie grupy operacyjnej "Boruta" plan przeprawy przez biskupicki most i sposób obrony Dunajca dowódca dysponował tylko 10 zmotoryzowaną brygadą kawalerii. Skierował ją do odwodu do Radomyśla Wielkiego gen. Spiechowicz. Około godz. 16 zorganizowany przemarsz po moście biskupickim rozpoczęła 6 dywizja piechoty. Zbliżał się wieczór i był przekonany, że działania niemieckie osłabną. Przeprawa przebiegała spokojnie do godz. 19, kiedy do Radłowa niespodziewanie wtargnęli Niemcy. Polacy spędzili ich najpierw z Woli Radłowskiej, następnie szybko opanowali Radłów, głównie dzięki celnemu ogniowi artylerii. Zniszczyli około 20 motocykli i samochodów pancernych.
Wkrótce nastąpiło silne uderzenie niemieckie wsparte czołgami. Ppłk Warzybok zaczął się spiesznie wycofywać przez folwark Szatanówkę na Biskupice . Tuż za nim do wsi wjechały czołgi niemieckie, wzniecając pociskami świetlnymi pożary zabudowań. Podchodzący właśnie do przeprawy 3 batalion 28 pułku piechoty podjął rozpaczliwą walkę. Pobity musiał ustąpić. Most wyleciał w powietrze. Jest kilka wersji o przyczynach wysadzenia mostu, np. że eksplodowały, od wybuchu pocisków armatnich, założone ładunki. Z opisu innych wynika, że jeden z saperów nie wytrzymał nerwowo i wysadził most w powietrze, aby uniemożliwić Niemcom przedostanie się na drugi brzeg. W Biskupicach są tacy, którzy uważają, że rozkaz wysadzenia mostu wydał ubrany w polski mundur szpieg. Jedno jest pewne, most przestał istnieć.
Niemcy zatrzymali się na linii Biskupic. Do wczesnych godzin rannych na wschodnim brzegu rzeki stały polskie ubezpieczenia.
Wczesnym rankiem 8 września zgromadzony w rejonie folwarku 3 pułk strzelców podhalańskich, 20 pułk piechoty i 3 batalion z 4-ego pułku strzelców podhalańskich zdecydował się wyrzucić Niemców z Biskupic Radłowskich. Niemcy obsadzający Biskupice zostali okrążeni. Jednak przed godziną 8 nastąpiło silne niemieckie kontrnatarcie z Radłowa wsparte ok. 50 czołgami. Była to brygada pancerna dowodzona przez płk Baumgarta. Atak na najbardziej wysunięty na południe folwark Szatanówkę nie udał się Niemcom, gdyż broniła go desperacko 6-ta kompania z 2-go batalionu 20-go pułku piechoty, 20 DP Gór. Oba nasze plutony artyleryjskie miały rozbite wszystkie działa. Mimo to Polacy parli nieustępliwie w kierunku mostu, żeby przekonać się, czy jest całkowicie zniszczony. Polskie działka ppanc. strzelały z najbliższej odległości ogniem na wprost. Obsługa jednego z takich działek zniszczyła czołg pułkownika Baumgarta. On i jego załoga ponieśli śmierć na miejscu.
Uczestnik tych walk Franz Joseph Strauss (w latach 80-tych przewodniczący bawarskiej chadecji CSU) w książce "Friedens und kriegserlebnisse einer generation" takie daje świadectwo naszym żołnierzom: "Polacy z pogardą śmierci bronią przedmościa Biskupice - Radłów. Ich armaty przeciwpancerne trafiają w nasze czołgi z najbliższej odległości. Ich piechurzy wrzucają w otwory czołgów granaty ręczne oraz wskakują nawet na czołgi z wiązkami granatów w ręku"...
Niestety nasza walka okazała się bezcelowa i niemożliwa do prowadzenia. Dowódca, ppłk Czubryt dał polecenie odwrotu do przeprawy jedyną wolną, północną drogą. Nim walczące oddziały zdołały oderwać się od nieprzyjaciela, czołgi niemieckie dokonały straszliwej masakry, miażdżąc gąsienicami i zamieniając trupy w bezkształtną maź, wbitą głęboko i pomieszaną z ziemią. Do niektórych placówek walczących w okrążeniu, rozkaz odwrotu w ogóle nie dotarł. W taki sposób padła bohaterska placówka w folwarku Szatanówka. Grupa ok. 15 żołnierzy otoczonych w radłowskiej szkole walczyła do końca. Zginęli wszyscy. Odwrót spod Biskupic odbywał się w największym chaosie. Niemcy nękali polskich żołnierzy z dużej odległości ogniem artyleryjskim.
W 1969roku, w 30-tą rocznicę przeprawy przez biskupicki most, nad Dunajcem w miejscu przeprawy stanął pomnik. Przed podrywającymi się do lotu skrzydłami orła i kamiennymi postaciami trzech żołnierzy każdego roku płoną znicze. Główna drogę prowadzącą przez wieś nazwano ulicą Bohaterów Września. Dziś, nie tam gdzie jego drewniany poprzednik, lecz przerzucony przez rzekę jakieś 100 metrów dalej stoi ogromny, nowoczesny most, wykonany z cementu i stali.
*****
http://biskupice-radlowskie.w.interia.pl/obiekty.html