n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

wtorek, listopada 11, 2014

kRaj przegranych " polaków "

WSTĘP.

"Istotą zła, które nas dziś osłabia jako naród, kulturę i cywilizację, jest państwo, które nas okupuje - ono okupuje nie tylko nasz teren i naszą własność, ale też nasze umysły" (GPS).
Większość Polaków utraciła instynkt samozachowawczy, a niektórzy zidiocieli. Ponad połowa dorosłej populacji od wielu lat nie chodzi na wybory i akceptuje to co jest. Do tej tępej części społeczeństwa nic nie trafia; oni mają gotową odpowiedź: i tak to nic nie zmieni.
________________________________________________________________________________________

Przegrana Polska


Zapytam wprost: czy takiej Polski pragnąłeś? O taką Polskę walczyłeś? Czy za taką Polskę może siedziałeś w więzieniu? Jeżeli nie - to przykro mi; przegrałeś ideały, przegrałeś nadzieję, przegrałeś życie.
Zapytam o to nie tylko Warszawiaka, ale i przeciętnego obywatela w Polsce...
  ┌─┐ ─┐
 │▒│ /▒/
 │▒│/▒/
 │▒ /▒/─┬─┐
 │▒│▒|▒│▒│
┌┴─┴─┐-┘─┘
│▒┌──┘▒▒▒│
└┐▒▒▒▒▒▒┌┘
 └┐▒▒▒▒┌┘
Tymczasem nie milkną echa warszawskiego referendum o odwołanie prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wygrane referendum z pewnością przyspieszyło by rozpad PO, jednak Warszawiacy skorzystali z okazji by siedzieć cicho... Głosy analityków na temat referendum są podzielone - zob: ->
Większość komentujących to wydarzenie na Neonie24 nie kryło oburzenia:

"Trzeba sobie powiedzieć jasno. Jesteśmy za murzynami daleko w tyle. Jak bardzo trzeba Warszawiaka wpienić, żeby głosował tak jak należy? Trzeba go dosiąść, założyć nowiutkie wyostrzone ostrogi i trzeba mu je wbić prosto w d..? Nie. to wydaje się nie wystarczy. Warszawa, to blamaż dla całej Polski. Takie głosowanie jak w Warszawie świadczy jedynie o pustych łbach Warszawiaków" (Topstopjuve).
"Po raz kolejny moi ukochani Rodacy pokazali na co ich naprawde stać, czyli:
na darcie buzi na cały głos jak to im źle,
na marsze (nie tylko żalobne) wszelkiej maści,
na protesty--ale tylko w kuluarach i po cichu, aby konkurencja się nie dowiedziała,
na gotowość w każdej chwili ze wzgędu na siłę i zwartość,
na przegraną na pełen pysk na równej drodze,
na kolejną butelkę o pojemności 750 ml,
na zaczęcie po staremu wszystkiego od nowa;
w międzyczasie wakacje w Egipcie, Maroku, Tunezji lub Meksyku". (Comsens)
"PiS wypromował lewaka i karierowicza Piotra Guziała, za pieniądze Polaków, człowieka, którego tak naprawdę do tej pory nikt w Polsce nie znał, oprócz warszawskiego lewactwa i palikociarni i takich ludzi jak Urban. 350 tysięcy ludzi poszło zagłosować za tym, aby odwołać Hankę z Warszawy, to więcej niż liczba powstańców uczestniczących w Powstaniu Warszawskim, o dobre 200 do 250 tysięcy na korzyć tego referendum. Te tysiące Warszawiaków poszło na referendum (mimo strachu), w mieście gdzie ok. 600 tysięcy ludzi, być może więcej, jest związanych z administracją rządową PO-PSL oraz jest związanych z administracją ratusza warszawskiego pod rządami HGW. Ponad 350 tysięcy prawdziwych warszawiaków zagłosowało, a to już jest wielki potencjał i wielki sukces prawdziwej walczącej Warszawy, potencjał polityczny"  (Paweł Tonderski).
Bardzo duża grupa Warszawiaków jednak nie poszła na referendum. Czy to warszawskie lenie? A może "referenda powinny być ważne bez względu na frekwencję? Tylko wtedy można zmobilizować ludzi do głosowania? (Iskrzych). Niestety regułą jest, że Polacy w większości wolą nie chodzić na wybory. "W 2005 r. odbyło się 30 referendów w sprawie odwołania wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast, z czego tylko w dwóch przypadkach udało się osiągnąć frekwencję zapewniającą ważność plebiscytu. W latach 2011 -2012 referendów było już blisko 80 i doprowadziły do odwołania dwóch wójtów, czterech burmistrzów i jednego prezydenta miasta. W bieżącym roku mieszkańcy zdążyli już m.in. odsunąć od władzy prezydenta i radnych w Elblągu. Według PKW w 2013 roku odbędzie się jeszcze co najmniej 10 referendów w sprawie odwołania lokalnych władz" (Torin za Batorkiem).

"Jeśli frekwencja normalnie wynosi 30-40%, to ilu zwolenników HGW nie poszło oddać głosu? - Maksymalnie  10%. I tyle maksymalnie wynosi beton platformiany. Można tu jeszcze odnotować, że ten beton jest karny. Świadczy o tym wynik, tych którzy poszli - dziewięćdziesiąt kilka % przeciw HGW" (Torin).
Zastanawiające jest skąd Tusk wiedział, żeby zagrać na frekwencji. Po drugie: czy głosy były liczone i weryfikowane niezależnie od oficjalnych danych i "ruskich serwerów"? - zob.: ->
Pojawiają się głosy, że referendum przebiegało w warunkach niekonstytucyjnych. Trzeba było jawnie, pod nazwiskiem opowiedzieć się przeciwko władzy. Chciałem pochylić głowę przed tymi, którzy w tych niełatwych czasach się na to zdecydowali, w pełni szanując decyzję tych, którzy nie chcieli wziąć udziału w tej demokratycznej procedurze – oświadczył prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Z kolei szef stołecznych struktur PiS Mariusz Kamiński poinformował, że cały czas zbierane są informacje o wszystkich nieprawidłowościach, jakie miały miejsce przed referendum, jak i w dniu referendum. Wkrótce przedstawiony ma zostać szczegółowy raport w tej sprawie. PiS rozważa także skierowanie stosownego raportu w tej sprawie do Rady Europy i zwrócenie uwagi na ingerencję w referendum, którą podejmował zarówno prezydent jak i premier.

- W naszej opinii prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wywiązała się z obowiązków, jakie nakłada na nią ustawa. Nie było obwieszczeń w większości dzielnic Warszawy. Zniechęcano do do pisywania się do list wyborczych. Mieszkańcy byli informowali, że może się pojawić u nich Straż Miejska lub policja oraz że będzie przeprowadzany wywiad środowiskowy. Tego typu uchybień jest bardzo wiele – tłumaczył Mariusz Kamiński. (niezależna.pl)

Niestety przeważają głosy, że nie odwołanie HGW to klęska. "Warszawiacy wybrali niebyt zamiast nędzy, a będą mieli i jedno i drugie" (Cyborg).
Chociaż "może i dobrze się stało... Lepiej, gdy złodzieje i żydy w kupie i na widoku siedzą. Bo gdy się pochowają po urzędach jewropejskich, za granicę umknąwszy, to ciężko ich będzie do Ojczyzny ekstradytować i sprawiedliwie ukarać. Gdyby komisarz jaki żydówę na urzędzie zastąpił, przez Ryżawca podstawiony, to gdzieżbyśmy potem kurwiszcze za granicami odnaleźli i sprawiedliwie ukarali? Szkoda tylko, że pani Isabella niezadowoloną będzie. Ale już niedługo los Stolicy naszej się odmieni. A ten cały Ursynów to się wyburzy, Polacy to tam z pewnością nie mieszkają." (Pan podporucznik).
Dlaczego Polacy nie potrafią się zjednoczyć i zadziałać skutecznie? Dlaczego są ciągłe kłótnie i nie przebierająca w środkach walka polityczna? Prawica w Polsce jest podzielona. "Teraz się zastanawiam - co mnie łączy z większością przeciwników Hanny Gronkiewicz-Waltz? Oprócz samej niechęci politycznej? W wielu środowiskach prawicy czuję się po prostu obco, gdyż ton tam nadają nie-Polacy, dys-Polacy i anty-Polacy" (Eugeniusz Sendecki).
Czy wynik referendum w Warszawie to porażka czy katastrofa? Wielu jest takich, co rozdzierają szaty. Jak tedy wytłumaczyć to, co się stało?
Najbardziej rozsądne wyjaśnienie jakie dzisiaj przeczytałem to Syndrom Sztokholmski - niczym nie usprawiedliwiona miłość ofiary do kata...
- Komentarze były gorące, zacinały sie klawiatury: "chciałem Lancelotowi dać 5 * za wyjątkowo celne i trafne uwagi ale miałem awarię klawiatury wyszło że ma 2-gie miejsce w rankingu normalnych na tym forum. Brakuje liter., zużyłem na Zawiszy, czeka mnie naprawa albo zakup nowej" (koniecPOLSKI).
"To chyba prawda, jak mówią, że prawdziwi Warszawiacy zginęli w powstaniu, a reszta, która została to niestety garstka..." (Trybeus).
- To jest obraz zdecydowanej większości społeczeństwa IMHO. Mają po prostu wszystko gdzieś. A jak napluć im w twarz to powiedzą, że "deszcz pada".

"Dla Polaków można zrobić wszystko, z Polakami nic" - Powiedział Aleksander Ignacy hrabia Wielopolski. Powiedział i ... czynem zanegował swoje słowa. W Powstaniu Styczniowym wiele tysięcy ludzi straciło życie; po jego stłumieniu zniesiono resztę autonomii Królestwa Polskiego, nazywanego odtąd Krajem Przywiślańskim.

Winston Churchill o Polakach mówił tak: "Pozostaje to tajemnicą i tragedią historii że naród gotów do wielkiego heroicznego wysiłku, uzdolniony, waleczny, ujmujący powtarza zastarzałe błędy w każdym prawie przejawie swoich rządów. Wspaniały w buncie i nieszczęściu, haniebny i bezwstydny w triumfie. Najdzielniejszy pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych."

Dużo lepsze zdanie miał o nas ... Adolf Hitler: "Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy, według mojej opinii oraz na podstawie obserwacji i meldunków z Generalnej Guberni, są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyją ciągle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsądek życiowy, nigdzie niespotykany. "

Kanclerz  Bismarck powiedział "dajcie Polakom wolność to sami się wykończą". Widać to jak na dłoni. Polak Polakowi wilkiem jest. Kolaborantów jest zdecydowana większość. Taki naród nie powinien istnieć."
Polacy w przeważającej większości mają wyprane mózgi, to stracone pokolenie. Nic się nie zmieni ani po Marszu Niepodległości 2013, ani po wyborach do PE, ani nawet po nadchodzących wyborach parlamentarnych.
Sytuacja ekonomiczna Kraju jest tragiczna, czego wielu Polaków nie przyjmuje do wiadomości. "Struktura gospodarki polskiej jest strukturą gospodarki kraju skolonializowanego, tak samo jak struktura Burundi, Rwandy i krajów afrykańskich. 95% kapitału bankowego, 90% kapitału handlowego i praktycznie rzecz biorąc minimalny procent własnych przedsiębiorstw produkcyjnych..." (prof. Witold Kieżun)
"Istotą zła, które nas dziś osłabia jako naród, kulturę i cywilizację, jest państwo, które nas okupuje - ono okupuje nie tylko nasz teren i naszą własność, ale też nasze umysły" (GPS).

Większość Polaków utraciła instynkt samozachowawczy, a niektórzy zidiocieli. Ponad połowa dorosłej populacji od wielu lat nie chodzi na wybory i akceptuje to co jest. Do tej tępej części społeczeństwa nic nie trafia; oni mają gotową odpowiedź: i tak to nic nie zmieni.
Ogromna większość jest też podatna na manipulację; mają wrodzoną niechęć do samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków. Do tych lemingów wierzących ślepo mediom mętnego nurtu trafia jedno propagandowe hasło: trzeba głosować na Tuska po to, aby Kaczor nie dorwał się do władzy, bo przyjdą po ciebie o 6-ej rano; a jak wiadomo każdy ma coś na sumieniu od przejechania na czerwonym świetle, niezapłaconych rat, pracy na czarno, ściągniętych nielegalnych mp3-ek i filmów, po zdrady współmałżonka - to i strach jest powszechny.
Kaczor wypowie wojnę Rosji, zamiast ulubionego TVN będą ciągle nadawać msze; na wszystkich placach polskich miast staną pomniki Lecha Kaczyńskiego; zamiast wolności w postaci małżeństw homoseksualnych i nieskrępowanego dostępu do aborcji wszędzie będą marsze z krzyżami..., itp., itd. Niestety, te przygłupy naprawdę w to wierzą; moje rozmowy z wieloma ludźmi to potwierdzają. Na Neonie24 też takie indywidua się produkują w ten deseń...
Są też tacy, którzy myślą, że PO i PiS to to samo; hm.., są tacy, którzy rzeczywiście tak myślą!
Jeszcze inni chcą trzeciej drogi, czyli ani PO ani PiS, chociaż zgadzają się z tym, że Tusk to zło. Do tak ograniczonych nie trafia tłumaczenie, że Tuska może pokonać tylko ktoś, kto ma realne szanse to zrobić. A, że tak się teraz składa, że jedynie PiS może realnie zagrozić PO, to oczywistym jest, że trzeba poprzeć Kaczora. Niech wygra i przejmie władzę. Oczywiście później przyjdzie czas na jeszcze lepszą alternatywę dla Polski. Niestety do tych tępaków to za trudne do zrozumienia. W głowie im się nie mieści, że wąż może zjeść słonia. Jak? - Po kawałku!

Są też tacy, co dali sobie wmówić, że to wszystko wina żydów, masonów, banksterów, KRK... Wiara w spiski, nadchodzący upadek pieniądza i gospodarki światowej, kataklizmy kosmiczne, UFO - są doprawdy łatwym wyjaśnieniem wszelkich niepowodzeń tak narodowych jak i osobistych. Nosi to znamiona wiary; niestety wiary dla bardzo naiwnych, zdolnej jedynie do bardzo uproszczonego postrzegania świata.
Prawda jest też taka, że większość Polaków jakoś się w reżimie urządziła i nie chce żadnych zmian, równocześnie gardząc tymi nieszczęśnikami, którzy są poniżej kreski (Interesariusz z PL).

Jeśli do tego dodać nieustanne wyrafinowane pranie mózgów przez przychylne władzy media, selekcję informacji, manipulację, sztaby specjalistów od pr-u, sondaże na zamówienie; alienację polityczną, czyli wyobcowanie się rządzących - odcięcie się od społeczeństwa; arogancję władzy; płatnych trolli i agentów wpływu zupełnie nieskrępowanie działających w przestrzeni Internetu, TV, radia, prasy; ruskie serwery liczące głosy i pozwolenie dla działania na terenie Kraju rosyjskiej FSB; dyspozycyjni sędziowie, policjanci i urzędnicy; korupcja, donosicielstwo, kolaboranctwo i ich powszechna akceptacja; łatwe wytłumaczenie: "Polacy, przecież nic się nie stało"; pogardę do tradycji narodowej, wiary katolickiej, brak honoru, odrzucanie słów wieszcza "tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem" - to trudno się dziwić że Polacy są przyzwyczajeni do nienormalności i najczęściej wybierają drogę na skróty, która wiedzie na zatracenie.
Ogromny wpływ mają też takie cechy narodowe jak słomiany zapał, naiwność (np. po co kontrolować wyniki wyborów), irracjonalna wiara w cuda, w wybawcę na białym koniu, kłótliwość (gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania i trzy partie), zazdrość, interesowność, skłonność jedynie do narzekania, że jest źle, z czego niewiele wynika - to mamy smutny obraz Polskiej rzeczywistości i Polaków zanurzonych w tym piekle...
"To wszystko sprawia, że to ciągle nie jest Polska naszych marzeń, to ciągle nie jest Polska na miarę swoich potencjalnych możliwości, to ciągle jest Polska zmarnowanych i marnotrawionych szans. To Polska skorumpowana, złodziejska, nieuczciwa. Polska agentury, nikczemników i manipulatorów" (prof. Józef Szaniawski). To Polska dokładnie taka, jak w przejmująco mądrym wierszu "Cóż to za kraj", którego autorką jest Teresa Paryna:

Tu o sprawiedliwość
Kamienie wołają.
Tu spryt się nagradza,
A wyszydza prawość.
Tu depcze się prawdę
I krzyżuje świętość.
Tu kpi się z proroków,
Patriotów i mędrców.
Tu dużo się krzyczy, a robi niewiele.
Tu wyznaje się Boga jedynie w kościele.
Tu podcina się skrzydła
Wielkim ideałom.
Tu życie poświęcić
- to jeszcze za mało!
Tu honor, wstyd,
Dumę odesłano w baśnie.
- A cóż to za kraj jest?
A to Polska właśnie.


poniedziałek, listopada 10, 2014

Bandycka "prichvatizacija" RPrl - rezultat

Koszmarny rachunek za bezmyślną prywatyzację

Koszmarny rachunek za bezmyślną prywatyzację

"Twierdzenia o wielkich korzyściach z integracji Polski z UE są w świetle liczb dość problematyczne. To bardziej propaganda" - mówi prof. Jerzy Żyżyński.
Z prof. Jerzym Żyżyńskim rozmawia Aleksandra Rybińska ("Nowa Konfederacja")
Zagraniczne firmy wyprowadzają z Polski co roku dziesiątki miliardów złotych. Jak drenaż kapitału wpływa na bogactwo narodowe?
Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jest coś takiego jak Produkt Narodowy Brutto (PNB), który różni się tym od PKB, że dolicza się do niego tzw. transfery zagraniczne. Chodzi tu o wynagrodzenia i zyski, a nie o efekty przepływów związanych z handlem zagranicznym (dochody z eksportu i wydatki na import). Transfery mogą być dodatnie, wtedy kraj zarabia na zagranicy, jak np. Niemcy, albo ujemne – wówczas kraj traci na rzecz zagranicy. U nas są ujemne. Jeśli te transfery są spore, m.in. w sytuacji gdy firmy przekazują swoje dochody do banków za granicą, to PNB jest zasadniczo niższy od PKB.
Warto jednak zauważyć, że przed 2004 r. transferowano rocznie za granicę 6–12 mld zł, ale od czasu akcesji transfery te gwałtownie wzrosły, więc po wejściu do Unii, licząc netto – tracimy. Gdyby nie to, bylibyśmy teraz przynajmniej o jedną trzecią bogatsi, bo te pieniądze pracowałyby w polskiej gospodarce. W ubiegłym roku PNB był niższy od PKB o jakieś 70 mld zł. To oznacza automatycznie, że o wiele większy stał się nasz deficyt budżetowy, bo podatki od tych pieniędzy nie wpłynęły do naszego, ale innych budżetów. A to niebagatelna suma. Tracimy na tym 4–5 proc. PKB rocznie.

Nie podpalajcie Nie podpalajcie "Tęczy". Idźcie na wybory i głosujc

Dlaczego po wejściu do UE drenaż wzrósł tak radykalnie? Czy to nie jest wywrotowy argument przeciwko członkostwu Polski w Unii?
Pamiętajmy, że Unia Europejska opiera się na czterech podstawowych swobodach przepływów: towarów, usług, kapitału i pracy – to miał być podstawowy efekt integracji – swoboda przemieszczania się między krajami. Ale nie ma swobody produkcji – ta jest reglamentowana, ograniczana, nie tylko przez biurokrację unijną, która wprowadza w niektórych dziedzinach różne ograniczenia, lecz także w wyniku przejęć i kontroli kapitałowej. Integracja spowodowała zatem wzrost ujemnego salda dochodów w rachunku bieżącym bilansu płatniczego już od pierwszego roku integracji.
Jeśli przyjrzymy się transferom dochodów w bilansach płatniczych od roku 2000 do 2006, to wynosiły one kolejno w mld zł: -3,2; -2,4; -4,3; -9,6; -30,0; -21,6; –30,0 i dalej rosło to aż do 74 mld w 2012 i 69 mld w 2013 r. Mamy zatem w pierwszym roku integracji (2004) skok ponadtrzykrotny z 9,6 do 30 mld zł.
Ale trzeba pamiętać, że ogólnie bilans płatniczy był dodatni w wyniku napływu inwestycji zagranicznych odzwierciedlonych w części finansowej bilansu – cały bilans ujemny był tylko w 2001 i 2008 r., poza tymi latami miał na plusie od kilku do blisko 45 mld w 2009 i 2010 r.; prawie 37 w 2012, ale tylko 3 mld zł w 2013 r. To dawało wzrost rezerw, trzeba jednak pamiętać, że te rezerwy zwiększyły się w wyniku napływu inwestycji zagranicznych – to zatem taka iluzja, bo to nie nasze pieniądze, mogą być w każdej chwili wycofane.
Z kolei różnica między PNB a PKB, czyli szerzej ujęte saldo transferu dochodów w latach 2000 do 2006 wyniosło kolejno: -5,9; -4,7; -6,1; -40,7; -32,4; -41,4 mld zł, czyli mamy w 2004 r. skok prawie czterokrotny; w roku 2012 to -72,5 mld zł. I pamiętajmy, że to wszystko salda, czyli ostateczna różnica między tym, co wpłynęło, a tym, co wypłynęło. Tak więc twierdzenia o wielkich korzyściach z integracji są w świetle liczb dość problematyczne, to bardziej propaganda. Ale też trzeba przyznać, że są inne korzyści, ludzie bardzo cenią sobie swobodę przepływów osób, czujemy się bardziej częścią świata zachodniego, do którego zawsze tęskniliśmy. Chcemy być częścią Europy, a nie Azji – i ja również jestem za tym.
Dlaczego tak kolosalne sumy wyciekają z Polski? To cena, którą przychodzi nam płacić za wejście do elitarnego klubu państw kapitalistycznych?
To przede wszystkim cena, którą płacimy za bezmyślną prywatyzację oddającą znaczną część naszego majątku przemysłowego podmiotom zagranicznym, a to przecież w pewnym stopniu konsekwencja integracji z Zachodem i wejścia do Unii. I konsekwencja zarówno ignorancji, bezmyślności, jak i korupcji. Ta integracja to oczywiście właściwy kierunek, ale zabrakło kontroli nad skutkami niektórych procesów, zabrakło nie tylko wiedzy i zrozumienia podstaw ekonomii, lecz i takiej zwykłej patriotycznej dbałości o majątek narodowy oraz zwykłej roztropnej mądrości. Kultywowano za to niemądrą koncepcję inwestora strategicznego – przyjdą dobrzy kapitaliści i będą ze swej dobrotliwości i podziwu dla Polaków, którzy obalili komunizm, rozwijali naszą gospodarkę; głupio opowiadano, że kapitał jakoby nie ma narodowości, że najlepiej, gdy oddamy go w prywatne ręce, byle jakie, byle prywatne. A tak w ogóle to najlepiej dać go byle komu, nawet zachodnim koncernom państwowym, byle oddać. I mamy nieuchronne skutki – ten kapitał po prostu zabiera swoje dywidendy i wypłaca sobie wynagrodzenia ze swojego. Ma do tego prawo.
Niektórzy uważają, z Leszkiem Balcerowiczem na czele, że tylko w ten sposób dało się zrealizować „skok cywilizacyjny” i szybki dobrobyt…
Szybki dobrobyt? Ci ludzie, którzy przeprowadzili u nas transformację, mieli kiepskie wykształcenie ekonomiczne. Balcerowicz, Janusz Lewandowski – uczyli się ekonomii w ludowej ojczyźnie, podobnie zresztą jak ja. I wcale nie twierdzę, że byłem wtedy, w latach 90., tak mądry, jak jestem dziś. Ale mimo to rozumiałem to, co się dookoła dzieje, na tyle, że ostrzegałem wówczas przed taką formą prywatyzacji. Sam miałem lepsze pomysły, nie byłem jednak w stanie się przebić ze swoim przekazem. Szanse przebicia mieli tylko ci, którzy mieli poglądy wygodne dla tych, którzy mieli wówczas moc decyzyjną.
Słuchałem niedawno w TOK FM żenującej rozmowy między Leszkiem Balcerowiczem, Andrzejem Koźmińskim, Januszem Jankowiakiem i Danielem Passentem. Padło tam takie zdanie: „Polacy nie mieli kapitału, więc należało wszystko sprzedać podmiotom zagranicznym”. Jak to nie mieli kapitału? To zwyczajne kłamstwo. Albo niezrozumienie, co to kapitał.
Polacy mieli kapitał. W 1990 r. mieli np. spore oszczędności. Te oszczędności zostały zdewaluowane przez Balcerowicza. Gdy państwo wycofało się z dotowania cen, te zaczęły rosnąć. Nastąpiła tzw. hiperinflacja – ale to była inflacja korekcyjna, dostosowawcza, nowe ukształtowanie cen. Jednak nasze oszczędności, ta forma kapitału, nie zostały wówczas zwaloryzowane, dostosowane do nowych warunków – a to się powinno było zrobić, gdyby się rozumiało, o co w tej całej transformacji chodzi. W efekcie jeśli ktoś miał zaoszczędzone na samochód, po roku okazywało się, że wystarczy mu już tylko na jedno koło. Ludzie stracili oszczędności, a to było coś, co mogło ruszyć kapitał w sensie finansowym. Kapitał to zresztą słowo wieloznaczne, w podstawowym znaczeniu to jest to, co służy produkcji, aktywności gospodarczej. Podstawą jest kapitał rzeczowy, budynki, maszyny, fabryki etc., którego ogólna wartość w gospodarce zazwyczaj przewyższa kapitał finansowy odłożony w formie oszczędności w bankach. Ale kapitał w formie rzeczowej posiadaliśmy. Chodzi m.in. o sprywatyzowane zakłady produkcyjne, banki, firmy telekomunikacyjne czy przedsiębiorstwa ciepłownicze. Wystarczyło kilka głupich decyzji ludzi niekompetentnych i staliśmy się ponownie krajem kolonialnym. Bez jednego wystrzału wielka część naszego majątku narodowego została przejęta i zlikwidowana przez podmioty zewnętrzne. Staliśmy się rezerwuarem taniej siły roboczej dla innych.
Ostatnio wycieki za granicę z naszej gospodarki jednak nieco zmalały. W każdym razie w bilansie płatniczym…

Użyteczny idiota czy agent wpływu?Użyteczny idiota czy agent wpływu?

[śmiech] Tak, zdarzył się cud nad bilansem płatniczym. Bilans płatniczy składa się z trzech części: z rachunku bieżącego, rachunku kapitałowego oraz rachunku finansowego. Natomiast to, co jest w rachunku bieżącym szczególnie ciekawe, to zasadniczo salda importu i eksportu towarów i usług oraz transferów dochodów i tzw. transferów bieżących. Bardzo ciekawą pozycją są transfery dochodów –zyski, dywidendy, płace. W ostatnich latach w tej części rachunku bieżącego było saldo ujemne w wysokości ok. 70 mld zł. To mniej więcej tyle, ile wynika z różnicy między PKB a PNB.
I nagle nastąpił cud. Ściągnąłem sobie najaktualniejszą wersję bilansu płatniczego. Dotychczas były tam bilanse płatnicze od 1995 r. do obecnego, aktualnego roku. I zniknęła część sprzed 2010 r. Są już tylko do wglądu lata 2010–2013. W tych latach zaś ta część bilansu płatniczego dotycząca dochodów została podzielona na dwie części: dochody pierwotne i dochody wtórne. Nie ma opisu, o co chodzi. Nagle z -70 mld zrobiło się -50-kilka mld zł. I kilkanaście miliardów wyparowało. Nie wiem, jak to nazwać. Bo i co się oto okazało: jak mi wytłumaczyła na komisji sejmowej prof. Elżbieta Chojna-Duch, połączono tę pozycję z czwartą pozycją rachunku bieżącego – tzw. transferami bieżącymi, które były dodatnie, w efekcie przykre wrażenie wycieku czy wydojenia z Polski 70 mld zł niewątpliwie zostało złagodzone. Ale to jest kreatywna księgowość. A te wypływające dochody nie powinny być ukrywane, bo to bardzo ważna informacja o skutkach polityki gospodarczej okresu transformacji i o całej koncepcji transformacji.
Mówiliśmy do tej pory o drenażu legalnym i – o ile nie jest ukrywany – oficjalnym. Jednak to tylko jedna strona medalu. Drugą jest drenaż nielegalny, ukryty. Tajemnicą poliszynela jest wyprowadzanie przez zagraniczne firmy pieniędzy z Polski poprzez m.in. zawyżone ceny różnych usług doradczych od firmy matki, wycenionych wielokrotnie drożej, niż są warte. Jaka jest skala tego zjawiska?
Trzeba dodać usługi reklamowe, wiele firm reklamowych to firmy zagraniczne, powiązane z firmami zlecającymi reklamy. Doradztwo, tzw. know-how, opłaty za znaki towarowe, za pewne elementy produktów sprowadzane z kraju macierzystego – jak nakrętki do butelek czy guziki do ubrań. Ale jaka jest skala zjawiska – trudno ocenić, różnica między PNB a PKB to najbardziej podstawowa miara tego zjawiska, lecz w dużej części to transfer legalny.
Czy da się określić sumę wydrenowanych z Polski środków przez ostatnie 25 lat? O ile realna wielkość dochodu narodowego jest mniejsza od oficjalnej?
To, co się dzieje poza sferą obserwowalną, jak np. to, co wykryto w czasie afery FOZZ, wymagałoby wybitnych specjalistów, którzy by to wyśledzili – takim był np. Michał Falzmann – nie jesteśmy w stanie tego dokładnie ocenić. Moim zdaniem skala drenażu od początku transformacji, zsumowana, dałaby może i połowę obecnej wartości PKB.
Pytanie o drogę wyjścia: czy powinniśmy podążyć tą samą drogą co Węgry? A może prowadzić cichą, stopniową repolonizację kluczowych sektorów?
Jestem za tą drugą propozycją. Trzeba stopniowo odzyskiwać i odbudowywać gospodarkę, innej drogi nie ma. Ale trzeba być stanowczym. I trzeba sobie jasno powiedzieć: jeśli chcemy odzyskać i odbudować gospodarkę zniszczoną przez lata bezmyślnie realizowanej transformacji i rabunkowych prywatyzacji, to czeka nas ciężka praca. Trzeba zakasać rękawy i odbudować gospodarkę, a w ludziach poczucie patriotyzmu, szacunku dla tego, co nasze. Jednak teraz już wiemy z całą pewnością, że ta ekipa tego nie zrobi, bo ona robi wszystko, by konserwować ten stan rzeczy i tuszować prawdę.
 
 
10.11.2014,