n e v e r l a n d d

- ANTISOZIALISTISCHE ELEMENTE - *** TA MI OTO PRZYPADŁA KRAINA I CHCE BÓG, BYM W MILCZENIU TU ŻYŁ * ZA TEN GRZECH, ŻE WIDZIAŁEM KAINA ALE ZABIĆ NIE MIAŁEM GO SIŁ *** " DESPOTYZM przemawia dyskretnie, w ludzkim społeczeństwie każda rzecz ma dwoje imion. " ******************** Maria Dąbrowska 17-VI-1947r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków"

Archiwum

POGODA

LOKALIZATOR

A K T U E L L






bezprawie.pl
"Polska" to kraj bezprawia

poniedziałek, lipca 28, 2014

Powstanie 1944. Pomoc zrzutowa US Air Force

 

Frantic 7. Amerykańska pomoc dla Powstania Warszawskiego

 Po wypełniającym cały poprzedni wieczór pogotowiu, w poniedziałek 18 września od wczesnych godzin porannych na stanowiskach samolotów trwała wytężona praca. Mechanicy dokonywali pośpiesznie ostatnich przeglądów samolotów, tankowano paliwo oraz zaopatrywano uzbrojenie bombowców w amunicję. W tym czasie załogi, wyrwane ze snu o godzinie trzeciej, zjadły śniadanie, pobrały wyposażenie składające się z masek tlenowych, spadochronów oraz zestawów na wypadek awaryjnego lądowania i już gotowe udały się na odprawy, prowadzone oddzielnie dla poszczególnych członków załóg: pilotów, bombardierów, nawigatorów oraz radiooperatorów. 

Wstępna odprawa należących do 355 Grupy Myśliwskiej pilotów odbyła się jeszcze w dniu 12 września. Omówione zostały między innymi: ogólna sytuacja polityczna i militarna w Warszawie oraz oczekujące grupę zadania. Pilotom polecono pozostawienie broni bocznej, niewdawanie się w dyskusje polityczne z Rosjanami, a w przypadku awaryjnego lądowania na terytorium będącym w ich posiadaniu zakazano podejmowania dalszych samodzielnych akcji oraz zalecono pozostanie w kabinie samolotu. Załogi uprzedzono także o spodziewanej obecności myśliwców rosyjskich, które miały operować poniżej bombowców.

Aby służyć ewentualną pomocą, do 100 Grupy Bombowej dołączyli oficerowie wywiadu z 355 Grupy Myśliwskiej Danny M. Lewis oraz por. E. H. Mc Millan.
Przebieg tego, co działo się rankiem 18 września w jednej z anonimowych baz amerykańskich bombowców, relacjonuje w reportażu zamieszczonym w „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” kpt. pilot M. W. Kowalski. Wspominając ten dzień, autor reportażu zanotował, że na początku prowadzący odprawę kapitan informacyjny zaprezentował cel i trasę wyprawy, a następnie powiedział:
Dzisiejsza ekspedycja jest bezpośrednim wynikiem konferencji naszego Prezydenta z premierem Churchillem w Quebec. Doszli oni do wspólnego wniosku o konieczności wzmożenia pomocy Warszawie. Nasza dywizja bombowa już trzykrotnie brała udział w operacjach tego rodzaju, dokonując zrzutów broni i amunicji dla francuskiego Maquis. Pamiętacie jak szczodrze byliście wynagrodzeni zyskanymi wynikami za pomoc, jaką daliście francuskiej Armii Podziemnej. Dziś podobnej pomocy oczekuje od was Warszawa, która od wielu tygodni walczy z Niemcami i odczuwa dotkliwie brak broni i amunicji. Nad Warszawą spotkacie lotnictwo myśliwskie sowieckie, a po dokonaniu lotu lądować będziecie w Rosji51. 

Później oficer poinformował zebranych, że zrzuty mają być dokonywane w dwóch miejscach, a samoloty zostały podzielone na odpowiednie grupy, którym przydzielono po jednym z tych rejonów. W tym czasie załogom zaprezentowano mapę Warszawy, podając, które części miasta znajdują się aktualnie w rękach AK oraz w jaki sposób dokonać ich skutecznej identyfikacji. W dalszej części odprawy ten sam oficer przedstawił przewidywaną sytuację meteorologiczną. Według prognoz jedyne trudności miały występować wyłącznie nad Anglią, gdzie spowijająca lotnisko mgła mogła utrudniać kołowanie i start maszyn. Przewidywane dotarcie wyprawy nad cel miało nastąpić pomiędzy godziną trzynastą i czternastą, a samo lądowanie w Rosji o godzinie szesnastej52.

Chociaż przytaczana relacja o tym nie wspomina, w trakcie odprawy nie zabrakło także na pewno standardowych informacji o czasie uruchomienia silników, kolejności kołowania, używanych częstotliwościach radiowych, trasie dolotu, punktach początkowych i samym kursie.
Po zakończeniu spotkania zebranym członkom załóg przedstawiono dowódcę Polskich Sił Powietrznych, gen. bryg. pil. Mateusza Iżyckiego, który przemówił do zgromadzonych:
W imieniu Rządu Polskiego i Lotnictwa Polskiego przyszedłem Was odwiedzić w dniu, w którym Ameryka niesie pomoc Warszawie. Dzień ten oczekiwany przez miliony w Polsce jest niewątpliwie historycznym. Warszawa walczy od 48 dni i jest już u kresu swoich sił. Pomoc, jaką zawieziecie, może zadecydować o uratowaniu wielu istnień ludzkich i przyczynić się do ostatecznego zwycięstwa. Jestem przekonany, że zrobicie to dobrze. Życzę wam w oczekującym was zadaniu – good luck!53 

Słowa generała zostały przyjęte oklaskami. Jak podaje reporter: załogi zabierały się do tej wyprawy z ogromnym zapałem i z wielkim sercem. Przygoda ich ciągnęła wielkością swego zadania i swoją niezwykłością. Na zakończenie spotkania głos zabrał nieokreślony z nazwiska dowódca wyprawy, który powiedział:
Nie jestem historykiem (…). Ale wszyscy znamy nazwisko Kościuszko, który był Polakiem i wziął udział w wojnie wyswobodzenia Ameryki. Dzisiaj macie sposobność odwdzięczenia się Polsce za to, co on dla nas wtedy zrobił. Jestem przekonany, że z tej sposobności wszyscy chętnie skorzystamy.

Po zakończeniu odprawy załogi zostały rozwiezione do miejsc postoju swoich bombowców. Ubrani w wiele warstw ubrań i obciążeni spadochronami lotnicy nie bez trudu zajmowali miejsca w samolotach. Wkrótce potem rozpoczęła się rutynowa procedura uruchamiania silników i sprawdzania radia. Wreszcie, sunąc wolno po pasach startowych, bombowce ustawiały się kolejno na drogach kołowania i startowały w 30-sekundowych odstępach.
Tego dnia pomiędzy godziną 6:00 i 6:20 rano z angielskich lotnisk 8 Armii Lotniczej wystartowało łącznie 110 bombowców Boeing B-17 „Flying Fortress” należących do 13 Skrzydła Bombowego, 3 Dywizji Bombowej, 8 Armii Lotniczej USAAF. Skład formowanej nad Anglią wyprawy tworzyły trzy Grupy Bombowe:
• 95 Grupa Bombowa
Dowódca: płk Karl Truesdell Jr. – dowodzący całością wyprawy.
Baza 119, Horham, hrabstwo Suffolk. Dywizjony: 334, 335, 336, 412 – 36 samolotów.

• 100 Grupa Bombowa (The Bloody Hundredth)
Dowódca: ppłk Thomas S. Jeffrey.
Baza 174, Thorpe Abbotts, hrabstwo Suffolk. Dywizjony: 349, 350, 351, 418 – 38 samolotów.

• 390 Grupa Bombowa
Dowódca: mjr William J. Jones (dowódca 570 Dywizjonu, 390 Grupy Bombowej).
Baza 153, Framlingham (Parham), hrabstwo Suffolk. Dywizjony: 568, 569, 570, 571 – 36 samolotów.

Użyte w misji bombowce Boeing B-17 „Flying Fortress” były podstawowym typem ciężkiego bombowca amerykańskiego, a jego odmiana G, która weszła do eksploatacji we wrześniu 1943 roku, stanowiła najliczniej produkowaną wersję tego samolotu.           Zbudowana zgodnie z amerykańską koncepcją bombardowania dziennego w dużych formacjach, była to – wykonana w całości z metalu – potężna, licząca blisko 32 metry rozpiętości skrzydeł i około 23 metrów długości czterosilnikowa maszyna. Jej uzbrojenie składało się z 12 karabinów maszynowych kalibru 0,5 cala (12,7 mm), rozmieszczonych w ośmiu stanowiskach. Zasięg samolotu wynosił około 3000 km, a prędkość maksymalna 486 km/h. W obszernej komorze bombowej, mieszczącej przeciętnie 2700 kg bomb, znajdowało się od 6 do 12 typowych zasobników brytyjskich. Sądząc na podstawie wykonanych podczas misji zdjęć, mogły to być składające się z pięciu oddzielnych sekcji, zakończone charakterystycznym amortyzatorem metalowe pojemniki zrzutowe typu H. Ich liczba uzależniona była m.in. od tego, czy był to samolot prowadzący poszczególne dywizjony w Grupie Bombowej, nazywany Pathfinderem54 , zwykły bombowiec, czy też samolot, w którego komorze bombowej obok zasobników znajdowały się także bagaże. Użyte zasobniki miały blisko 180 cm długości, 40 cm średnicy i ważyły około 100 kg każdy. W ich wnętrzach rozmieszczono przygotowany ładunek/55:

pistolety maszynowe Sten – 2976 sztuk;
karabiny maszynowe Bren – 211 sztuk;
rewolwery – 545 sztuk;
amunicja do pm. Sten – 1 691 400 sztuk;
amunicja do km. Bren – 548 600 sztuk;
amunicja do rewolwerów – 27 250 sztuk;
ręczne granatniki przeciwpancerne Mk. I Piat – 110 sztuk;
pociski do granatników przeciwpancernych Piat – 2200 sztuk;
granaty Gammon – 2490 sztuk;
inne granaty – 4360 sztuk;
materiał wybuchowy Plastyk – 7865 kilogramów;
lonty wybuchowe – 54 400 metrów;
lonty prochowe – 8720 metrów;
detonatory – 21 990 sztuk;
puszki mięsa – 23 520 sztuk;
puszki sucharów – 2016 sztuk;
margaryna – 915 kilogramów;
amerykańskie porcje żywnościowe (K rations56) – 5820 sztuk;
amerykańskie porcje mleka – 5820 sztuk;
sprzęt medyczny – 12 zasobników.
____________________________________________________

niedziela, lipca 27, 2014

Jak rozpadną się EU-banczki

ouverture
szela /2014-07-17 14:52:23
Spokojnie , kto ewakułował się z systemu bankowego ten śpi spokojnie.
Moja drobna rada w bankach trzymać tylko tyle by zachować płynność I nic więcej, w/g moich obliczeń ta piramida finansowa spokojnie wytrzyma jeszcze 6 miesięcy a potem już rozwałki nic już nie zatrzyma.

Moje rady:

- jak najmiej gotówki w bankach
- trzymać się z dala od giełd
- przygotować się w pierwszej fazie na deflację, a potem na interwencję państw na szeroką skalę I inflację dwucyfrową

w sumie to bardzo dobre wiadomości, kto się ustawi na odpowiednim miejscu ten wypłynie na szerokie wody (w/g moich obliczeń 79 % społeczeństwa pujdzie na dno),a jak wybuchnie rewolucja to tym lepiej(przynajmiej dla mnie).


Niezależny Portal Finansowy
2014-07-17 | komentarzy: 89
Międzynarodowy Fundusz Walutowy już dwa lata temu ostrzegał, iż odpisy z tytułu niespłacalnych długów w europejskim systemie bankowym sięgną 2 bln USD. Realne straty zapewne są większe lecz zasady księgowości stworzone w 2008 roku pozwalają bankom księgować aktywa wg ceny nominalnej nawet jeżeli ich cena rynkowa jest znacznie niższa. W ostatnich dwóch miesiącach problemy banków zakamuflowane przez ostatnie lata wydają się coraz bardziej uwidaczniać i to w miejscach, w których najmniej bym się tego spodziewał.

Bułgaria

Wszystko zaczęło się na początku czerwca w Bułgarii, gdzie czwarty największy bank KTB na skutek problemów z płynnością zawiesił działalność.
Po ponad miesięcznym śledztwie wychodzą na jaw coraz to ciekawsze informacje odnośnie wywożenia gotówki czy niszczenia dokumentów. Rzeczywistą skalę strat jest trudno oszacować jednak na dzień dzisiejszy wiadomo, iż bank został pozbawiony licencji i najprawdopodobniej zostanie ogłoszona jego upadłość.
Nie wiadomo jeszcze co się stanie z depozytami ulokowanymi w KTB, które w większości pochodziły od osób fizycznych. Oficjalnie mówi się, że wkłady do 100 tys. euro mają być wypłacone z rezerw banku centralnego jak i odpowiednika BFG. Póki co przed oddziałami banków ustawiają się kolejki w nadziei na odzyskanie wkładów. Łączna wartość zamrożonych depozytów sięga 3,7 mld Euro i najprawdopodobniej do 20 września ich właściciele nie będą mieli dostępu do środków zdeponowanych na kontach.
Problemy zapoczątkowane przez KTB już przełożyły się na kolejny bank - Pierwszy Banku Inwestycyjny będący trzecią największą instytucją finansową w Bułgarii.  Bank po przerwie spowodowanej brakiem płynności na chwilę zawiesił działalność po czym w trybie pilnym został zasilony kwotą 1,7 mld Euro z EBC.

Portugalia
Problemy sektora bankowego także poważnie dotknęły Portugalię.  W grudniu zeszłego roku opublikowano raport mówiący, iż grupa finansowa Espirito Santo International jest nadmiernie zalewarowana i zbyt zależna od sprzedaży instrumentów dłużnych. Co więcej, aktywa banku są znacznie zawyżone w stosunku do realnej wartości.
Mija pół roku i mamy efekt. W zeszłym tygodniu największy bank Portugalii Espirito Santo należący do wyżej wspomnianej grupy ogłosił, iż nie jest w stanie wykupić na czas własnych obligacji. Giełdy zareagowały błyskawicznie. W trakcie jednego dnia akcje spółki spadły o 17%, po czym zawieszono notowania.
Przez kolejnych kilka dni próbowano ratować sytuację, po czym głównemu wierzycielowi odsprzedano 4,99% akcji banku aby ratować się przed bezpośrednim bankructwem. Problemów to nie rozwiązało. Japońska grupa finansowa domaga się natychmiastowej spłaty 100 mln Euro pożyczki udzielonej Grupie Finansowej Santo na wykup akcji banku.
Efekt problemów z płynnością szybko się rozprzestrzenia. Kolejna firma należąca do grupy Espirito (Rioforte) ma problem ze spłatą 850 mln Euro dla Portugal Telecom. Na szybko Rioforte próbuje pozyskać kapitał wyprzedając różne aktywa lecz jak zawsze w takich przypadkach możliwości są bardzo ograniczone. Na razie firma wystąpiła do sądu o ochronę przed wierzycielami.

Austria

Złych wiadomości nie koniec. Problemy dotknęły także austriacki Erste Bank , który ogłosił, że źle skalkulował straty z tytułu złych kredytów. Wg najnowszej prognozy straty są o 40% wyższe niż pierwotnie przewidywano i wynoszą 2,2 mld USD. Mimo strat kapitalizacja banku jest dobra lecz moim zdaniem, rewizja strat nie jest ostatnią.
Problemy banków w Europie doskonale odwzorowuje zachowanie indeksu reprezentującego europejskie banki, który spadł o 11% od początku czerwca.

Powiązania sektora bankowego

Dzieje się tak gdyż problemy banków z jednego kraju natychmiast przekładają się na inne kraje. Obecnie mamy system bankowy wzajemnie powiązany jak nigdy dotąd. Inwestorzy doskonale zdają sobie z tego sprawę lecz media za każdym razem powtarzają, że mamy do czynienia z odosobnionym przypadkiem.
W obecnym świecie nie ma czegoś takiego jak odosobniony przypadek. Zobrazuję to na poniższym przykładzie.

Portugalski bank emituje obligacje aby pozyskać kapitał. Aby uwiarygodnić się w oczach kupców obligacji ubezpiecza w banku z Francji. Obligacje w całości wykupuje instytucja finansowa z Niemiec.
Nagle bank Portugalski ogłasza, że nie jest w stanie wykupić owych obligacji. Depozytariusze natychmiast wycofują środki. Inne instytucje finansowe odmawiają finansowania. Bank nie mając wyjścia zawiesza działalność przechodząc na tzw. survival mode. Od tego momentu zablokowane zostają jakiekolwiek wypłaty depozytów a politycy razem z przedstawicielami banku centralnego zastanawiają się jak rozwiązać problem.
Posiadacze obligacji (firma z Niemiec) kieruje wniosek do banku z Francji o wykup obligacji gdyż instytucja ta je ubezpieczała. Bank z Francji odmawia gdyż bank z Portugalii formalnie nie upadł. Politycy z Niemiec, Francji oraz Portugalii zaczynają rozmowy jak rozwiązać kryzys.
W międzyczasie kłopoty ogłasza instytucja z Holandii, która poprzez kontrakty terminowe grała na wzrost ceny obligacji podczas gdy ich ceny dramatycznie spadły. Lewar 1:40 okazał się zabójczy zarówno dla instytucji jak i jej wierzycieli.
Nikt nie wie jaki będzie los czterech instytucji finansowych. Banku z Portugalii który ma problemy z wykupem obligacji. Banku z Francji, który ubezpieczył owe obligacje jak i banku z Niemiec, który nie wie czy i kiedy odzyska zainwestowane środki. Bank z Holandii także poprosił o ochronę przed wierzycielami.
Zaprezentowany przykład jest ekstremalnym uproszczeniem. W rzeczywistości powiazania między bankami są dużo bardziej skomplikowane. Problemy jednego banku zazwyczaj przekładają się na inne banki i mamy reakcję łańcuchową.

Podsumowanie

W obecnej sytuacji niemożliwym jest przewidzenie skutków eskalacji problemów Banco Espirito czy  Erste Banku. Z jednej strony, możemy mieć nacjonalizację i wykup złych długów jak w przypadku Dexii. Z drugiej strony, problemy mogą być chwilowo zażegnane (ukryte), jak zrobiono z Deutche Bankiem. Równie dobrze jednak mały bank może zainicjować kaskadę bankructw jak stało się to z Lehman Brothers i AIG sześć lat temu.
W obecnej sytuacji najlepiej unikać trzymania większych środków w bankach szczególnie tych powiązanych z Portugalią. Szczegóły znajdziecie w artykule Czy banki w Polsce są bezpieczne?  Co do instrumentów finansowych to bezwzględnie odradzam akcje oraz obligacje banków jak i  instytucji finansowych, w tym ubezpieczycieli.
Trader21

bankructwo banku
Tagi: , portal finansowy

FINITO

gruby /2014-07-17 16:29:53
marlod74 napisał:

"Poki co nasze banki nie sa tak zlewarowane jak jakis Deutsche Bank, Goldman Sachs czy Morgan Stanley."

Fakt, sytuacja systemu bankowego w Polsce jest jeszcze gorsza.

Banki w RP nie są niezależne, to spółki-córki należące do holdingów zarejestrowanych za granicą. W każdej chwili właściciel może wyssać z takiej spółki-córki cały kapitał pozostawiając problem spłacenia zobowiązań wydmuszki (czyli zwrócenia pieniędzy klientom) polskiemu bankowemu funduszowi gwarancyjnemu. Operacja wysysania kapitału trwa kilka sekund i zanim się NBP połapie pieniądze z całego systemu całkowicie legalnie wyparują.

Ten system jest tak skonstruowany, żeby właściciele polskich banków za nic nie odpowiadali.